Nowy Klub Polska Jest Najważniejsza chce mieć swojego przedstawiciela w Komisji ds. Służb Specjalnych.
– To na tyle ważna komisja, że powinniśmy tam być reprezentowani – mówi "Rz" poseł Jacek Pilch. Klub PJN chce, by to właśnie on został członkiem speckomisji. On sam też nie ukrywa, że do niej aspiruje.
Problem w tym, że wolne miejsce w speckomisji jest tylko jedno, do tej pory przypadało PiS, a partia Jarosława Kaczyńskiego widzi na nim swojego posła Antoniego Macierewicza. Dwa tygodnie temu Klub PJN deklarował, że nie będzie wprowadzać rewolucji w ustalonych już na początku kadencji sejmowych parytetach. – Przyjęte w Sejmie zasady stanowią jednak, że każdemu z klubów przypada miejsce w speckomisji, więc nie ma powodu byśmy z tego rezygnowali – uważa Pilch.
Obecnie speckomisja liczy siedmiu członków. Trzy miejsca zajmują w niej przedstawiciele PO, dwa przeznaczone są dla przedstawicieli PiS i po jednym dla klubów SLD i PSL. Od śmierci Zbigniewa Wassermanna, który zginął w katastrofie smoleńskiej, jedno miejsce przypadające PiS jest nieobsadzone.
– Pozostaje puste nie dlatego, że nie zgłosiliśmy kandydata, ale dlatego, że marszałek Sejmu od pół roku trzyma wniosek o powołanie naszego przedstawiciela w szufladzie – mówi Jarosław Zieliński, jedyny obecnie reprezentant PiS w komisji.
Problem w tym, że PiS zgłosiło kandydaturę Macierewicza i obstaje przy niej. A na jego powołanie nie chcą się zgodzić inne kluby. Argumentują, że Macierewicz jest postacią zbyt kontrowersyjną.
W tej sytuacji pojawił się pomysł, by wolne miejsce przekazać PJN. Tym bardziej że klub ten wyłonił się w wyniku rozłamu w PiS.
– To byłoby złamanie wszelkich zasad! – protestuje Zieliński. – Nie widzę powodu, by dla dysydenckiego klubu, który powstał pod koniec kadencji, burzyć ustalony porządek. Jego zdaniem najprościej byłoby nie uwzględniać wniosku PJN. Ten daje jednak do zrozumienia, że w sprawie miejsca w speckomisji będzie nieugięty.
Janusz Krasoń (SLD), który kieruje pracami Komisji ds. Służb Specjalnych, w tej sytuacji widzi jedno rozwiązanie: decyzję w sprawie ewentualnego wejścia przedstawiciela PJN do jego komisji powinno podjąć Prezydium Sejmu. – Formalnie nie ma problemu, by rozszerzyć skład komisji. Ale to Prezydium podejmie w tej sprawie decyzję – zaznacza.
Wicemarszałek Sejmu Ewa Kierzkowska przyznaje, że sprawa budzi emocje. Dodaje, że toczą się konsultacje. – O szczegółach jeszcze nie rozmawialiśmy na posiedzeniu prezydium – zastrzega.
Z informacji "Rz" wynika, że wszystko ma się rozstrzygnąć w tym tygodniu lub zaraz po Nowym Roku.