– Już teraz wyraźnie widać, że województwa sięgną po resztę pieniędzy z Brukseli – ocenia Jerzy Kwieciński, ekspert BCC, wcześniej wiceminister rozwoju regionalnego.
[wyimek][b]66,2 mld zł[/b] wynosi łączny budżet 16 programów regionalnych na lata 2007 – 2013[/wyimek]
Czeka na nie jeszcze połowa unijnych środków przeznaczonych na lata 2007 – 2013. Chodzi o programy regionalne, z których dotychczas najczęściej wspierano przedsiębiorczość (m.in. innowacje, ochronę środowiska). Powodzeniem cieszy się też przeznaczanie unijnych dotacji na projekty transportowe – przede wszystkim na budowę dróg (26,1 proc.), oraz inwestycje w infrastrukturę społeczną (12,7 proc.).
Na kogo czeka jeszcze najwięcej pieniędzy w unijnej kasie? Mazowsze ma do wzięcia prawie 5 mld zł, Śląsk 4 mld, a Lubelskie ponad 3 mld zł.
Najmniej dotacji, na które nie zawarto jeszcze umów, pozostało dla Lubuskiego (610 mln zł) i Opolszczyzny (640 mln zł). W pozostałych regionach wolne środki oscylują między 1 a 2,7 mld zł.
Wartość zawartych umów i współfinansowania dla poszczególnych programów zależy m.in. od liczby wniosków o dotacje, sposobu i czasu ich oceny czy wielkości budżetów programów.
Choć pula niezagospodarowanych dotacji jest duża, nie ma powodów do niepokoju. Pozostało jeszcze sporo czasu na sięgnięcie po te środki, a rozliczyć je można do 2015 r.
Województwa nie mają się czego wstydzić – programy regionalne są bardziej zaawansowane od krajowych. Do prymusów należą Pomorze, Wielkopolska, Lubuskie, Opolskie i Łódzkie, które zakontraktowały już ponad 60 proc. przyznanych im pieniędzy. Problemy mają natomiast: Mazowsze, Lubelskie i Śląsk. Podpisano tam niewiele umów (na 32 – 44 proc. dostępnych środków), natomiast wydatki nie przekroczyły w tych regionach nawet 10 proc. przypadających im dotacji.
– Sporo pieniędzy mamy ulokowanych w projektach, które jeszcze nie ruszyły, np. w budowie lotniska w Modlinie – tłumaczy Marta Milewska z mazowieckiego Urzędu Marszałkowskiego. Unia dołoży do tego 76 mln zł.