Reklama
Rozwiń
Reklama

Przetargi pod unijną lupą

Procedury są w Polsce stosunkowo tanie, a ochrona prawna przy zamówieniach jest wręcz większa, niż nakazują unijne dyrektywy

Publikacja: 18.07.2011 04:30

Przetargi pod unijną lupą

Foto: www.sxc.hu

Dziwi wobec tego, dlaczego w postępowaniach o zamówienia publiczne startuje u nas niewielka grupa firm.

Przygotowany dla Komisji Europejskiej raport analizujący zakres obowiązywania oraz efektywność stosowania regulacji prawnych zawartych w unijnych dyrektywach o zamówieniach publicznych ukazuje nasze przetargowe przepisy w dobrym świetle.

Tanio jak nad Wisłą

Należymy do krajów, w których koszty przeprowadzania postępowań są najniższe. Raport określał je m.in. za pomocą wskaźnika osobodni, czyli czasu, jaki pracownicy muszą poświęcić na przygotowanie postępowania – zarówno w instytucji zamawiającej, jak i w przedsiębiorstwach uczestniczących w przetargach. Polska w obu wypadkach plasuje się poniżej średniej dla 30 krajów Europejskiego Obszaru Gospodarczego (UE plus Norwegia, Liechtenstein i Islandia).

Najkrócej zamawiający przygotowują postępowania w Luksemburgu. Średnio zajmuje im to 11 dni. Ponad sześciokrotnie dłużej takie przygotowania trwają w Bułgarii. Przedsiębiorcy najszybciej sporządzają oferty we Francji i w Finlandii, gdzie zajmuje to przeciętnie dziesięć dni. Polska, gdzie trwa to dłużej tylko o jeden dzień, depcze im po piętach. Najgorszy wynik – 43 dni – odnotowano w Islandii.

Sporna ochrona

Również pod względem ochrony prawnej wypadamy nieźle. Polski system ochrony prawnej został wskazany w raporcie jako jeden z najkrótszym czasem procedur odwoławczych. U nas czas, jaki organ pierwszej instancji, czyli Krajowa Izba Odwoławcza, ma na rozpatrzenie odwołania, wynosi 15 dni, a np. we Włoszech jest to do 18 miesięcy (odwołania rozpatrują regionalne sądy administracyjne). Polscy oferenci narzekają jednak na wysokie koszty postępowań odwoławczych.

Reklama
Reklama

Nasz system obok greckiego został wymieniony jako ten, który zapewnia większą ochronę prawną, niż wynikałoby to z unijnych dyrektyw. Nie powinniśmy też się skarżyć na przeciąganie się procedur przetargowych. Polska z 78 dniami postępowania (w latach 2006 – 2010) zajmuje trzecie miejsce wśród badanych państw. Średnia europejska to 108 dni. Wyprzedzają nas Łotwa i Liechtenstein.

– Mamy coraz krótsze procedury przetargowe, bo wykonawcy nie decydują się na składanie skarg do sądów od wyroków Krajowej Izby Odwoławczej – mówi Leszek Kot, prawnik z kancelarii Barylski, Olszewski, Brzozowski zajmujący się zamówieniami publicznymi. – Wynika to z bardzo wysokich kosztów sądowych. Skarga wiąże się z wydatkiem minimum kilkudziesięciu tysięcy złotych, a może sięgnąć nawet 5 mln.

Mało chętnych

W kontekście dobrze ocenianych procedur dziwi fakt, że stosunkowo niewielka grupa firm interesuje się u nas zamówieniami. Średnia liczba ofert składanych w postępowaniu o udzielenie zamówienia publicznego w Polsce wynosi 3,1 oferty, natomiast średnia dla 30 państw EOG to 5,4 oferty przeciętnie na postępowanie.

– Wiele jest tu do zrobienia zwłaszcza w zakresie usług i dostaw – przyznaje Jacek Sadowy, prezes Urzędu Zamówień Publicznych.

Pytany o to, dlaczego, skoro jest tak dobrze z przepisami, są takie kłopoty z realizacją przetargów, choćby drogowych, prezes UZP odpowiada, że problemy są bardziej z praktyką niż prawem, np. skutecznym eliminowaniem rażąco niskich ofert, być może także z lepszym zrównoważeniem ryzyka ponoszonego przez zamawiających i wykonawców.

Masz pytanie, wyślij e-mail do autorki z.jozwiak@rp.pl

Krajowy System e-Faktur (KSeF)
Pierwsze kroki w KSeF. Poradnik „Rzeczpospolitej” dla małych przedsiębiorców
Zawody prawnicze
Komornik przemówi ludzkim głosem. „Trzeciodłużnik” przestanie straszyć
Samorząd
W kominkach można palić, ale nie wszędzie i nie we wszystkich
Praca, Emerytury i renty
Emerytury i renty w górę. Podwyżka będzie wyższa niż zakładał rząd
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama