Po pojawieniu się wiadomości, że w tym roku sędziowskie oświadczenia majątkowe nie są już tajne, na sędziowskim forum zawrzało. Powodem była informacja o zmianie charakteru prawnego oświadczeń majątkowych, która została przesłana do wszystkich sądów w kraju. Pomysł nie spodobał się środowisku, które od lat ostro protestuje przeciw ujawnianiu jego oświadczeń majątkowych. Troska o dzieci, rodzinę i własne bezpieczeństwo to argumenty, jakie przywołuje.
Jak sprawdziliśmy, problem z oświadczeniami, jeśli nawet się pojawi, to dopiero w przyszłym roku.
O co chodzi? Zamieszanie jest związane z ustawą o ustroju sądów powszechnych, a konkretnie jej art. 87§ 6, który obowiązuje od 2 stycznia tego roku. Stanowi on, że informacje zawarte w oświadczeniu stanowią tajemnicę prawnie chronioną i podlegają ochronie przewidzianej dla informacji niejawnych o klauzuli tajności "zastrzeżone" zgodnie ze znowelizowaną ustawą o ochronie informacji niejawnych.
Szkopuł w tym, że zasady nadawania tej klauzuli określić miał prezes Rady Ministrów w stosownym rozporządzeniu, które się jeszcze nie ukazało. W ustawie o ochronie informacji niejawnych pojawił się jednak przepis przejściowy, dzięki któremu stare akty wykonawcze pozostają ważne przez rok (maksymalnie). Dopiero potem muszą pojawić się nowe.
- Znam obawy kolegów z forum, ale uważam, że dziś jeszcze nie ma problemu z ujawnianiem naszych oświadczeń majątkowych. Chodzi nam nie tyle o samą jawność oświadczeń, ile o zawarte w niej informacje dotyczące miejsca zamieszkania czy położenia majątku, bo to może stwarzać potencjalne zagrożenia dla naszego bezpieczeństwa - mówi "Rz" sędzia Rafał Puchalski ze Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia.
Dodaje, że jest przekonany, iż jawność sędziowskich dochodów pomoże rozwiać wiele wątpliwości społeczeństwa co do rzeczywistego statusu materialnego sędziów w Polsce.
Niejasne przepisy o oświadczeniach to niejedyny problem. Sędziowie skarżą się, że prezesi sądów straszą ich dyscyplinarkami za niezłożenie oświadczenia majątkowego w terminie.
- To żadna nowość - ocenia sędzia Marek Celej z Sądu Okręgowego w Warszawie. Tłumaczy, że każdy sędzia ma czas do 31 marca, by złożyć dokumenty u prezesa sądu, i taki przepis obowiązuje od dawna.
- Jeśli spóźni się dzień czy dwa i uzasadni opóźnienie np. chorobą czy pilnym wyjazdem, o dyscyplinarce nie ma mowy. Jeśli jednak spóźnienie będzie większe, a sędzia zrobi to celowo, to prezes ma prawo wszcząć postępowanie dyscyplinarne - mówi sędzia Celej.
Obowiązek składania oświadczeń wprowadziła ustawa o ustroju sądów powszechnych. Sędziowie składają je w dwóch egzemplarzach. Jeden trafia do prezesa właściwego sądu apelacyjnego, drugi do urzędu skarbowego.
Komentuje Waldemar Żurek, sędzia Sądu Okręgowego w Krakowie:
Szczegółowych informacji o sędziach nie powinno się podawać na talerzu. Wykonujemy zawód niebezpieczny, decyzje podejmujemy jednoosobowo, a strony często nie są z nich zadowolone. Mamy wielu wrogów, bywa, że groźnych. Mamy też rodziny, dzieci. Jeśli szczegółowe informacje o tym, gdzie mamy konto i jakie nieruchomości, trafią do Internetu, ustalenie miejsca zamieszkania sędziego nie sprawi trudności. Boję się, że może to być gratka dla kidnaperów. Nasze oświadczenia majątkowe są kontrolowane przez skarbówkę i prezesów sądów apelacyjnych. I nie jest to kontrola wydumana, lecz faktyczna. Świadczyć o tym mogą wezwania do uzupełnienia braków w oświadczeniach. I to powinno wystarczyć.