W rozmowie z Wirtualną Polską prof. Marcin Matczak stwierdził, że od 11 lat mamy do czynienia z próbą „dezaktywacji Trybunału Konstytucyjnego”.
- Od roku 2015 ta dezaktywacja Trybunału miała na celu realizację pewnego planu Jarosława Kaczyńskiego, który rozpoczął się jeszcze w 2007 r., wtedy, kiedy TK stanął mu na drodze gdy PiS w czasie pierwszego rządu chciał wprowadzić ustawę lustracyjną. Wtedy takie znamienne słowa wypowiedział Jarosław Kaczyński o „imposybilizmie prawnym”, że nie wolno większości zrobić tego, co ona chce. Wtedy pan prezes Marek Safjan powiedział, że właśnie o to chodzi w istnieniu TK, żeby większość nie mogła zrobić wszystkiego - powiedział.
Stwierdził, że obecne działania wobec Trybunału Konstytucyjnego są próbą zmiany instytucji w taki sposób, by znów mógł „ograniczać większość, by nie był z jednej partii”.
- Natomiast jest to robione dosyć gwałtownie, agresywnie. Generalnie nie jesteśmy przyzwyczajeni, by w sądzie, w TK, który powinien być świątynią prawa, oglądać uzbrojone oddziały policji. Dla nich, dla zewnętrznego oka wygląda to bardzo agresywnie i zgadzam się z tym. Dla kogoś, kto na to patrzy z perspektywy prawniczej może to wyglądać jako próba przywrócenia równowagi, ale jest ona robiona bardzo źle. Ludzie nie rozumieją sensu tych działań i postrzegają je jako działania antypraworządnościowe - ocenił.
Ostre słowa o ruchu Korwin-Piotrowskiej. „Karkołomna konstrukcja”
Prof. Matczak stwierdził, że według niego zarówno Anna Korwin-Piotrowska, jak i Bogdan Święczkowski pozostają sędziami TK. - Czym nam się to podoba, czy nie - mówił.
- Między nimi doszło do sporu. Pan prezes Święczkowski, który działa w konflikcie interesów, bo jego niezwoływanie Zgromadzenia Ogólnego można odczytywać jako próbę chronienia samego siebie przed ewentualnym uchyleniem immunitetu, prowadził obstrukcję TK. (…) Pani sędzia Korwin-Piotrowska, jako najstarsza stażem sędzia, przejęła jego obowiązki - mówił.
Uznał jednak, że wokół jej działań jest wiele wątpliwości. - Ta konstrukcja odsyłająca do art. 130 dot. sędziów sądów powszechnych z zawieszeniem jest dla mnie absolutnie karkołomna, ja bym powiedział, że jest nieistniejąca - mówił.
Czytaj więcej
Obserwujemy próbę siłowego przejęcia konstytucyjnego organu, jakim jest Trybunał Konstytucyjny. Mamy do czynienia z czymś zupełnie niebywałym - oce...
Bez resetu Trybunału
- Moim zdaniem nagina przepisy, by móc spowodować odblokowanie tego pata, do którego doprowadził Bogdan Święczkowski - dodał.
Przyznał, że powoli „brakuje nam instancji”, które w przyszłości mogłyby rozwiązać tę sytuację. Wskazał na możliwe działania Europejskiego Trybunału Praw Człowieka lub Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.
Mimo krytyki wobec działań sędziów wybranych przez Sejm, prof. Matczak podkreślił, że „historycznie to PiS i tacy ludzie jak Bogdan Święczkowski doprowadzili do upadku Trybunału”. - Teraz zarzuty, które im stawiamy to nie są zarzuty w stosunku do ludzi, którzy psują, tylko źle naprawiają - mówił.
Ośmioosobowe kworum. Matczak: błędne i niebezpieczne
W rozmowie pojawił się wątek Zgromadzenia Ogólnego Sędziów TK, podczas którego stwierdzono, że kworum - ustawowo to dwie trzecie ogólnej liczby sędziów - to 8 osób, ze względu na zawieszenie Święczkowskiego i Bartłomieja Sochańskiego, a także wadliwy wybór Jarosława Wyrembaka. Matczak skrytykował taką konstrukcję.
- Nie ma żadnych podstaw, żeby uznać, że zawieszenie, nawet jeśli uznamy je za skuteczne, pozbawiło Bogdana Święczkowskiego urzędu. Zawieszenie nie jest przesłanką, zrzeczenie się jest, sytuacja przejścia w stan spoczynku. Ja nie rozumiem tej konstrukcji - mówił. Dodał, że niezrozumiałe jest dla niego wrzucanie do jednego worka legalnych sędziów i dublera.
- Ta cała konstrukcja jest oparta na założeniu błędnym i niebezpiecznym, że jeśli się sędziego zawiesi to już można go usunąć z osób liczonych do kworum - mówił. - Kworum liczy się od ogólnej liczby sędziów. W prawie jest tzw. zakaz wykładni synonimicznej, czyli nie można dwóm różnym terminom nadać tego samego znaczenia. Gdyby prawodawca chciał, żeby to były te same znaczenia, to używałby tych samych słów - powiedział.
Według prof. Matczaka ten ruch mógłby zostać wykorzystany też przez Święczkowskiego w przyszłości.
- Wyobraźmy sobie, że po odwieszeniu, nawet jeśli uznamy, że ono jest skuteczne, Bogdan Święczkowski wraca jako prezes i on mówi: „ja uważam, że ósemka sędziów, która weszła do TK z policją, dokonała takiego czynu, który także uzasadnia zastosowanie art. 130, i ja ich wszystkich zawieszam”. To oznacza, że kworum, według tego myślenia, będzie liczone od siódemki, która pozostała. Jeśli będzie liczona od siódemki to bardzo mała grupa sędziów będzie mogła podjąć decyzje bardzo brutalne, np. uchylenie immunitetu sędzi Korwin-Piotrowskiej albo innym sędziom - mówił.
Matczak o Nawrockim: powinien stanąć przed Trybunałem Stanu
Prof. Matczak skrytykował również prezydenta Karola Nawrockiego za to, że nie odebrał ślubowania od legalnie wybranych sędziów Trybunału Konstytucyjnego. - Prezydent rości czy uzurpuje sobie prawo, by uniemożliwić sędziom wykonywanie konstytucyjnych funkcji - mówił.
- Jako przedstawiciel władzy wykonawczej nie pozwala im objąć tej funkcji, bo odmawia przyjęcia ślubowania. Więc on dokonuje w tym zakresie złamania konstytucji i to on dokonuje pełzającego zamachu stanu - powiedział.
Wskazał, że analogiczną sytuacją byłoby, gdyby Zgromadzenie Narodowe nie przyjęło przysięgi od prezydenta.
- Ktoś został wybrany, jest wybrany na dane stanowisko i nie może pełnić swojej funkcji, bo on mówi „nie”. Gdyby to dotyczyło jego, na pewno byłby rozwścieczony. Na pewno by mówił o tym, że konstytucja została złamana. Więc nie ulega wątpliwości, że prezydent Nawrocki łamie w tym zakresie konstytucję. Powinien stanąć przed Trybunałem Stanu i że to on jest winny doprowadzenia do tego, co widzieliśmy w piątek - mówił.
- Oczywiście druga strona przesadziła ze środkami i to jej naprawianie jest godne krytyki. Natomiast trzeba sobie jasno powiedzieć, że gdyby prezydent Nawrocki wykonywał swoje obowiązki to do tego by nie doszło - podkreślił.