Wobec impasu, jaki wywołuje odmowa odebrania ślubowania przez prezydenta od sędziów TK wybranych w bieżącej kadencji Sejmu, przy wsparciu rządu postanowili oni dokonać przewrotu w kierownictwie Trybunału. Prawo jednak nie przewiduje takiej możliwości.

Sędzia Anna Korwin-Piotrowska 30 października podpisała dokumenty, na podstawie których miałaby zostać zarządzona natychmiastowa przerwa w czynnościach służbowych prezesa oraz wiceprezesa TK. Jako podstawę prawną wskazała art. 130 ustawy – Prawo o ustroju sądów powszechnych (dalej: p.u.s.p.), który na mocy odesłań zawartych w ustawie o statusie sędziów TK oraz ustawie o SN miałby mieć zastosowanie do sędziów TK, w tym jego prezesa. Zarządzenia te wydała, powołując się na art. 12 ust. 4 ustawy o organizacji i trybie postępowania przed TK, zgodnie z którym to osoba o najdłuższym łącznym stażu w niektórych zawodach prawniczych wykonuje funkcję prezesa TK, jeśli nie może tego robić sam prezes oraz inny upoważniony przez niego sędzia.

Czytaj więcej

Konflikt o Trybunał Konstytucyjny krok po kroku. Ściąga dla laika

Przepisu dotyczącego sądów powszechnych nie da się zastosować wobec TK

Konstrukcja taka jest jednak nie do pogodzenia z treścią art. 130 p.u.s.p. Przede wszystkim, kwestię zawieszenia prezesa instytucji sądowej reguluje § 2 tego przepisu, zgodnie z którym decyzję w tej sprawie może podjąć wyłącznie minister sprawiedliwości. Ustawodawca świadomie wyłączył więc możliwość podjęcia takiej decyzji przez wiceprezesa lub innego sędziego danego sądu, wychodząc z założenia, że osoba, która mogłaby być beneficjentem takiego działania, nie może go podejmować.

Czytaj więcej

Odsunięcie prezesa TK bez podstawy prawnej? Prawnicy są podzieleni

Wskazany przepis do sędziów TK stosuje się odpowiednio, a zatem z uwzględnieniem specyfiki Trybunału i unikatowości niektórych aspektów jego funkcjonowania. Przykładem takiej unikatowości jest fakt, że minister sprawiedliwości – inaczej niż w przypadku sądów powszechnych – w żaden sposób nie sprawuje nadzoru nad działalnością TK. Nie da się więc do niego zastosować wprost rozwiązania unormowanego w art. 130 § 2 p.u.s.p. (podobnie zresztą, z tych samych powodów, byłoby to niemożliwe w odniesieniu do Sądu Najwyższego oraz Naczelnego Sądu Administracyjnego). Jednocześnie, skoro nie istnieje organ, który w stosunku do TK pełni funkcję analogiczną jak minister sprawiedliwości wobec sądów powszechnych, odpowiednie stosowanie tego przepisu nie pozwala na przeniesienie opisanej w nim kompetencji na inny podmiot. Tym samym przyjąć trzeba, że obecnie obowiązujące prawo nie przewiduje w ogóle możliwości zastosowania art. 130 § 2 p.u.s.p. do TK, a zatem niemożliwe jest zarządzenie przerwy w czynnościach służbowych prezesa TK.

Czytaj więcej

Sławomir Wikariak: Trybunału Konstytucyjnego będzie jeszcze mniej

Sędzia o najdłuższym stażu pracy w zawodach prawniczych

Wydaje się, że sędzia Anna Korwin-Piotrowska, wydając swoje „zarządzenie”, zdawała sobie sprawę z omówionych powyżej okoliczności. Stwierdziła jednak, że – z uwagi na równość wobec prawa oraz konieczność uniknięcia sytuacji, by ktokolwiek mógł nie ponosić odpowiedzialności za swoje czyny – art. 130 § 2 p.u.s.p. musi być możliwy do zastosowania także wobec prezesa TK. Wychodząc z tego założenia, stwierdziła, że skoro nie może robić tego minister sprawiedliwości ani sam prezes lub osoba przez niego upoważniona (byłoby to bowiem naruszenie zasady, że nikt nie może być sędzią we własnej sprawie), kompetencja ta przechodzi na sędziego, o którym mowa w art. 12 ust. 4 ustawy o organizacji i trybie postępowania przed TK, tj. na osobę o najdłuższym stażu w wybranych zawodach prawniczych.

Prezes TK musiałby zostać zatrzymany na gorącym uczynku

Pomijając wątpliwości, na ile sama sędzia Anna Korwin-Piotrowska jest urzędującym sędzią TK, skoro nie złożyła ślubowania w tradycyjnej formie, trzeba wskazać, że nawet jeśli jest ona osobą opisaną w tym przepisie, nie sposób twierdzić, że powyższe argumenty upoważniały ją do zarządzenia przerwy w czynnościach prezesa TK. Artykuł 130 p.u.s.p. wyklucza bowiem wyraźnie możliwość skorzystania z tej kompetencji przez innego sędziego tej samej instytucji. Nie można mu tej kompetencji przypisać z uwagi na konieczność zagwarantowania braku bezkarności prezesa TK, ponieważ środek opisany w tym przepisie nie ma w ogóle charakteru represyjnego. Jego stosowanie nie jest formą odpowiedzialności dyscyplinarnej, lecz służy jedynie do podejmowania nadzwyczajnej interwencji chroniącej reputację władzy sądowniczej w pewnych specyficznych sytuacjach wymagających błyskawicznej reakcji, zanim jeszcze dojdzie do rozpatrzenia sprawy przez sąd dyscyplinarny. Przesądza o tym wyraźnie art. 130 § 1 p.u.s.p., który przewiduje, że opisany w nim instrument stosuje się wyłącznie w sytuacji zatrzymania sędziego na gorącym uczynku albo jeżeli ze względu na rodzaj czynu dokonanego przez sędziego powaga sądu lub istotne interesy służby wymagają natychmiastowego odsunięcia go od wykonywania obowiązków.

Czytaj więcej

Krzysztof Izdebski: W prawniczej bańce nie widzę entuzjazmu dla działań w TK

A co jeśli inny sędzia zarządzi przerwę w wykonywaniu czynności przez sędzię Korwin-P Piotrowską?

Wydarzenia z 30 października 2026 r. wyraźnie potwierdzają słuszność przedstawionej powyżej interpretacji. Jeżeli bowiem założymy, że prezesa TK może tymczasowo pozbawić funkcji inny sędzia, który przejmuje po nim wykonywanie jego kompetencji, to nie istnieje żaden sposób, by zapobiegać nadużywaniu tej instytucji do własnych celów, przynajmniej w odniesieniu do TK, którego sędziów bardzo trudno jest pociągnąć do odpowiedzialności dyscyplinarnej. Co więcej, jeżeli sędzia Anna Korwin-Piotrowska uznała, że posiada takie kompetencje w stosunku do prezesa TK, to co stoi na przeszkodzie, żeby inny sędzia TK, który w drugiej kolejności posiada najdłuższy staż w niektórych zawodach prawniczych, zarządził przerwę w jej czynnościach służbowych, powołując się na to, że skoro nikt nie może być sędzią we własnej sprawie, to art. 12 ust. 4 ustawy o organizacji i trybie postępowania przed TK pozwala mu na jej zawieszenie?

Reset konstytucyjny jedynym wyjściem

Powyższe rozważania pokazują, że wydarzenia z 30 października 2026 r. nie zakończą kryzysu wokół Trybunału, lecz jedynie go zaognią. Jest bowiem oczywiste, że działań podjętych przez sędzię Annę Korwin-Piotrowską nie zaakceptują Prezydent RP oraz znaczna część opinii publicznej. Co więcej, jeżeli Trybunał w tych warunkach podejmie działalność orzeczniczą, może to jedynie pogłębić problem nieuznawania jego orzeczeń przez pozostałych uczestników obrotu prawnego. Unaocznia to konieczność pilnej dyskusji nad tzw. resetem konstytucyjnym, który jawi się obecnie jako jedyna realna możliwość zakończenia kryzysu wokół TK. Do tego jest bowiem konieczne nadanie Trybunałowi i jego sędziom statusu niekwestionowanego przez żadną ze stron sporu politycznego, nie zaś przejęcie go przez jedną z tych stron.

Autor jest doktorem prawa, prodziekanem ds. dydaktycznych Wydziału Prawa i Komunikacji Społecznej we Wrocławiu na Uniwersytecie SWPS