Z pewnością maksymalna możliwa kara jest adekwatna do wagi popełnionego czynu. Trudno sobie wyobrazić, by śmierć trzech osób spowodowana tak szaleńczą jazdą zasługiwała na niższy jej wymiar. O taką karę wnosiła prokuratura. Nie można mieć pretensji o to, że w akcie oskarżenia zarzucono Sebastianowi M. popełnienie nieumyślnego wypadku. Prokurator podejmuje decyzję o tym, jaką kwalifikację przyjąć, bazując na dotychczasowej interpretacji przepisów. Wybiera taką, która najbardziej pasuje do danej sprawy i którą da się obronić w sądzie. Artykuł 177 k.k. był bezpieczną opcją.
Czytaj więcej
W kończącym się procesie Sebastiana M., oskarżonego o spowodowanie wypadku na autostradzie A1 we wrześniu 2023 r., sąd przesłuchał byłego pracownik...
Dlaczego za śmierć trzech osób Sebastian M. został skazany „tylko” na osiem lat więzienia?
To, że za wypadek grozi „tylko” 8 lat więzienia, wynika z tego, iż wspomniany przepis obejmuje przede wszystkim nieostrożne zachowania w normalnym ruchu. Ktoś się zagapi, ktoś nieco przekroczy prędkość i zdarza się wypadek. 8 lat za zwykłą nieostrożność to dość dużo.
Problem w tym, że do tego samego worka wrzuca się zupełnie nieporównywalne sytuacje: zwykłą nieuwagę i niezwykłą, ekstremalną brawurę. Jazda z prędkością 300 km/h to nie zwykła nieostrożność. To zachowanie od początku skrajnie groźne, które nie powinno mieć miejsca. Taka prędkość uniemożliwia kierowcy jakąkolwiek sensowną reakcję na sytuację na drodze.
Czytaj więcej
W środę po godz. 13. Sąd Rejonowy w Piotrkowie Trybunalskim ogłosił wyrok 8 lat pozbawienia wolności dla Sebastiana M., oskarżonego o spowodowanie...
Zabójstwo z zamiarem ewentualnym. 100 lat temu nie wyobrażano sobie samochodów pędzących ponad 300 km na godzinę
Gdy 100 lat temu myślano o zabójstwie z zamiarem ewentualnym, czyli godzeniu się na skutki, nie wyobrażano sobie takich pojazdów ani takiej brawury. Kodeksowe pojęcia muszą dostosowywać się do realiów społecznych. W doktrynie mówi się nawet, że godzenie się to „zamiar wynikowy”. Chodzi o rezultat skrajnej brawury, co prawda niechciany, ale jednak taki, z którym pirat drogowy się liczy i mimo to ryzykuje. Dlatego staram się przekonywać prawników w togach, by o zdarzeniach drogowych nie myśleli wyłącznie w kategoriach wypadków. Czasami są to po prostu zabójstwa, zagrożone karą co najmniej 10 lat więzienia. Chodzi o to, by stosując prawo karne, adekwatnie nazwać tę skrajną brawurę. „Wypadek” to mało dobitne określenie.
Dziwnie brzmiały nagłówki, które pojawiały się w sprawie Sebastiana M.: „Zginęły 3 osoby, prokurator domaga się 8 lat więzienia”. Tylko 8 lat… Prokurator domagał się jednak maksymalnej możliwej kary za wypadek, jeśli przyjęto, że kierowca działał nieumyślnie. W sprawie Łukasza Żaka nie trzeba było skazywać sprawcy za zabójstwo, ponieważ kara za wypadek została zaostrzona ze względu na alkohol i ucieczkę sprawcy z miejsca zdarzenia. Stąd 20 lat wymierzone w tamtej sprawie. Gdyby nie dodatkowe okoliczności, jemu też groziłoby maksymalnie 8 lat.
Zaostrzenie kary dla pijanego kierowcy ma sens, bo on nigdy nie powinien znaleźć się za kierownicą. Nie ustalamy, jaki wpływ miało to na wypadek, bo takiej osoby w ogóle nie powinno być na drodze. W przypadku kierowcy trzeźwego większy nacisk powinien być położony na jego świadomy wybór. Jesteś trzeźwy i dorosły, więc zdajesz sobie sprawę z ogromnego ryzyka, jakie stwarzasz. Jeśli mimo to pędzisz na złamanie karku, godzisz się na skutki, czyli popełniasz zabójstwo, jeśli dojdzie do tragedii.
Czytaj więcej
Surowość kary powinna być elementem odstraszającym dla sprawców. A każda sprawa wymaga przemyśleń i analizy całego materiału – mówi „Rz” sędzia Mac...
Dlaczego w sprawie Sebastiana M. nie zastosowano artykułu mówiącego o brawurowej jeździe?
Dziś kara za wypadek drogowy może zostać zaostrzona w przypadku tzw. brawurowej jazdy. Sankcja wzrasta z maksymalnych 8 do 10 lat więzienia, więc zmiana jest stosunkowo niewielka. Problem polega też na tym, że art. 178d k.k., który mówi o brawurze, wymaga spełnienia czterech warunków: rażącego przekroczenia prędkości, rażącego naruszenia jeszcze innych przepisów, spowodowania bezpośredniego niebezpieczeństwa dla życia lub zdrowia innej osoby oraz zamiaru podjęcia tych wszystkich działań. Wskazane warunki będą spełnione łącznie w bardzo niewielkiej liczbie spraw.
Weźmy kazus Sebastiana M. Gdyby art. 178d k.k. obowiązywał w czasie popełnienia czynu, czy dałoby się orzec, że umyślnie stworzył bezpośrednie niebezpieczeństwo na drodze? Niebezpieczeństwa nie można utożsamiać z samym naruszeniem dozwolonej prędkości, choćby było ono rażące. Ustalenie zamiaru byłoby tak samo problematyczne jak stwierdzenie, że kierowca godził się na śmierć innych ludzi. Prawdopodobnie prokuratura również „bezpiecznie” przyjęłaby, że doprowadził do zagrożenia nieumyślnie, a kara nie zostałaby podwyższona.
Jeśli prawnicy w togach nie zmienią podejścia do przepisów o zamiarze i wypadkach drogowych, czekają nas kolejne populistyczne nowelizacje, które niewiele zmienią. Notabene już zapowiedziano zaostrzenie przepisów… Może więc zamiast czekać na ruch parlamentu (a potem narzekać na złe prawo i prowokować kolejne kazuistyczne nowelizacje), warto pomyśleć o wzięciu sprawy we własne ręce? Ja robię, co mogę.
Autor jest doktorem habilitowanym, profesorem Uniwersytetu Jagiellońskiego, prowadzi portal DogmatyKarnisty.pl