Sąd nie miał wątpliwości, że jedynym winnym wypadku jest Sebastian M. i orzekł karę w najwyższym możliwym wymiarze według przepisów obowiązujących w dniu wypadku. Na poczet orzeczonej kary sąd zaliczył okres aresztu w Polsce oraz izolacji za granicą w ramach procedury ekstradycyjnej. O warunkowe zwolnienie z zakładu karnego M. może się starać po odbyciu trzech czwartych kary, czyli po sześciu latach.
- Oskarżony, wykorzystując drogę publiczną, zamiast się udać na dedykowany takim eksperymentom tor Formuły 1, sprawdzał, ile uda się maksymalnie wydobyć prędkości z tak stuningowanego BMW. Nie wiadomo, ile tego rodzaju eksperymentów oskarżony zdołał wcześniej skutecznie przeprowadzić, poza tym jednym, jaki został ujawniony, który zakończył się tragedią całej, trzyosobowej rodziny – powiedziała sędzia Renata Folkman uzasadniając wyrok.
Sąd uwzględnił też wniosek prokuratora o zakazanie Sebastianowi M. prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych na okres 15 lat. Zasądził także łącznie 2,5 mln zł zadośćuczynienia na rzecz rodzin ofiar wypadku oraz – w ramach zwrotu wydatków poniesionych na czynności procesowe – 250 tys. zł na rzecz Skarbu Państwa. Wyrok jest nieprawomocny.
Przypomnijmy, że obrońca Sebastiana M., adwokat Katarzyna Hebda, jak i sam oskarżony, wnioskowali o uniewinnienie. Natomiast pełnomocnik rodziny ofiar wypadku, mec. Łukasz Kowalski, powiedział, że gdyby przepisy pozwalały żądać 20 czy 30 lat więzienia, wnosiłby o taki właśnie wymiar kary.
Czytaj więcej
Prokuratura chce ośmiu lat więzienia dla Sebastiana M., oskarżonego o spowodowanie tragicznego wypadku na autostradzie A1. - Państwo nie dysponuje...
30 tomów akt, kilkudziesięciu świadków
Do wypadku doszło 16 września 2023 r. wieczorem na autostradzie A1 koło Piotrkowa Trybunalskiego. Na wysokości wsi Sierosław na jezdni w kierunku Katowic BMW zderzyło się z Kią, która wpadła na bariery energochłonne i stanęła w płomieniach. Jadąca autem rodzina – małżeństwo i ich pięcioletni syn – zginęła w płonącym aucie.
Oskarżony w maju 2025 r. został sprowadzony do Polski ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich, dokąd uciekł już 28 września. Od momentu deportacji przebywa w areszcie.
Proces trwał rok. W sumie w sprawie zebrano blisko 30 tomów akt. Sędzia Renata Folkman przesłuchała kilkadziesiąt osób m.in. świadków wypadku, pracujących na miejscu policjantów i strażaków, pasażerów BMW, właścicieli firmy poprawiającej osiągi samochodu oskarżonego i byłego pracownika Sebastiana M.
Czytaj więcej
W kończącym się procesie Sebastiana M., oskarżonego o spowodowanie wypadku na autostradzie A1 we wrześniu 2023 r., sąd przesłuchał byłego pracownik...
Obszerną opinię przed sądem przedstawili również biegli z zespołu rekonstrukcji wypadków. Oświadczyli, że BMW oskarżonego jechało z prędkością od 315 do 329 km/h, podczas gdy Kia ofiar poruszała się z włączonym tempomatem z prędkością ok. 140 km/h. Zespół ekspertów jednoznacznie ustalił, że przed zderzeniem kierujący Kią nie zmieniał toru jazdy i cały czas poruszał się środkowym pasem. Oznacza to, że BMW uderzyło w Kię, a nie – jak twierdziła obrona oskarżonego – samochód zajechał nagle drogę Sebastianowi M.
Prokurator: nie ma takiej kary
Prokuratura dwa tygodnie temu wniosła do sądu o uznanie Sebastiana M. winnym zarzucanego mu czynu i wymierzenie mu najwyższej możliwej kary za ten czyn – ośmiu lat pozbawienia wolności.
– Państwo nie dysponuje w tej sprawie karą w pełni odpowiadającą ciężarowi tej tragedii. Nie ma takiej kary, która przywróci rodzinie Patryka, Martyny i Oliwiera przyszłość, którą Sebastian M. unicestwił w ciągu kilku sekund. Istnieje tylko najwyższa kara, jaką wolno wymierzyć zgodnie z ustawą. To osiem lat pozbawienia wolności – zaznaczył w mowie końcowej prok. Aleksander Duda z Prokuratury Okręgowej w Katowicach. Zawnioskował także, by oskarżony o warunkowe zwolnienie z zakładu karnego mógł ubiegać się dopiero po odbyciu trzech czwartych kary (sześć lat) oraz aby sąd orzekł wobec niego zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych na okres 15 lat. Żądania oskarżyciela uzupełnia wniosek o 2,2 mln zł zadośćuczynienia na rzecz rodzin ofiar wypadku.
Czytaj więcej
Prawnik, który bronił oskarżonego o spowodowanie śmiertelnego wypadku na autostradzie A1 Sebastiana M., usłyszał zarzut przewinienia dyscyplinarneg...
Prokurator przed sądem zwracał uwagę na brawurową i bardzo szybką jazdę BMW prowadzonego przez Sebastiana M. Jak mówił, w ten sposób odrzucił on reguły bezpieczeństwa w ruchu drogowym, a także reguły odpowiedzialności za swój czyn. – Gdy znalazł się na autostradzie, zajął lewy pas i wbił pedał gazu w podłogę, rozpoczynając w ten sposób rosyjską ruletkę z życiem innych uczestników – podkreślił.
Sebastian M.: Przekroczyłem prędkość. Przepraszam
Obrońca Sebastiana M., adwokat Katarzyna Hebda, zawnioskowała o uniewinnienie oskarżonego. W mowie końcowej, podobnie jak w trakcie procesu, kwestionowała ustalenia biegłych dotyczące przebiegu wypadku, na których opiera się akt oskarżenia. Podobnie uważa oskarżony, który również chciałby uniewinnienia.
– Nie ma dnia, abym nie myślał o wypadku, który nie powinien się wydarzyć. Ta tragedia zmieniła los i życie wielu rodzin. Przekroczyłem prędkość, do czego nie powinienem dopuścić. Przepraszam – mówił.
Czytaj więcej
Zdjęte blokady prędkości, zwiększona moc silnika, a w finale utrata kontroli - zabici i ranni. „Ulepszane” samochody sieją grozę. Eksperci alarmują...
Co obecnie grozi za spowodowanie śmiertelnego wypadku na drodze
Art. 177 § 2 Kodeksu karnego dotyczy nieumyślnego spowodowania wypadku komunikacyjnego m.in. w ruchu lądowym, którego następstwem jest śmierć innej osoby albo ciężki uszczerbek na jej zdrowiu. Czyn ten jest zagrożony karą pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.
Po nowelizacji z 4 grudnia 2025 r. art. 177 § 2a Kodeksu karnego zaostrza odpowiedzialność karną za nieumyślne spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym lub ciężkim uszczerbkiem na zdrowiu, jeżeli sprawca dopuścił się go w szczególnych, niebezpiecznych okolicznościach (m.in. w trakcie nielegalnego wyścigu). Za taki czyn grozi kara pozbawienia wolności od roku do lat 10.
Na wymiar kary w konkretnym przypadku wpływają: skutki zdarzenia, stopień winy, złamanie dodatkowych przepisów (np. jazda pod wpływem alkoholu lub substancji odurzających, ucieczka z miejsca wypadku czy udział w nielegalnym wyścigu) a także postawa sprawcy po zdarzeniu i to, czy wcześniej był on karany.