Po burzliwych wydarzeniach z nocy 30 października, prezes Bogdan Święczkowski poprosił o przyjazd do Warszawy wszystkich tzw. starych sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Choć do orzekania dopuścił obecnie 10 sędziów, na spotkanie nie zostali zaproszeni Magdalena Bentkowska i Sławomir Patyra (sędzia Dariusz Szostek przebywa na zwolnieniu lekarskim).

Oświadczenie siedmiu sędziów Trybunału Konstytucyjnego bez ostrych słów

Siedmiu sędziów wybranych za rządów PiS wydało wspólne oświadczenie. Jego treść może być jednak rozczarowująca dla Bogdana Święczkowskiego. Oświadczenie miało być mocne, z odwołaniem do polskiej i międzynarodowej opinii publicznej. Tym bardziej że prezes Święczkowski twierdził, także w rozmowie z „Rzeczpospolitą”, że mieliśmy do czynienia z zamachem na konstytucyjny organ państwa. Wiceprezes Bartłomiej Sochański w emocjach mówił nawet o zamachu stanu. Nic z tych radykalnych ocen nie znalazło się w opublikowanym dokumencie.

Czytaj więcej

Konflikt o Trybunał Konstytucyjny krok po kroku. Ściąga dla laika

Zamiast tego jego sygnatariusze ograniczyli się do łagodnego, acz stanowczego stwierdzenia, że „w obliczu wydarzeń, które miały miejsce 30 października 2026 r. w siedzibie Trybunału Konstytucyjnego, a które oceniamy jako całkowicie bezprawne, apelujemy do konstytucyjnych organów RP oraz sił politycznych o podjęcie natychmiastowych i skutecznych działań zmierzających do rozwiązania obecnej sytuacji wokół sądu konstytucyjnego z zachowaniem zasad demokratycznego państwa prawnego”.

Z drugiej strony treść oświadczenia nie pozostawia nowym sędziom nadziei na przeciągnięcie któregokolwiek ze „starych” na swoją stronę.

Bogdan Święczkowski bez bezwarunkowego poparcia

Treść oświadczenia potwierdza nasze ustalenia, że Bogdan Święczkowski nie może liczyć na bezwarunkowe poparcie wszystkich starych sędziów. Poza wiceprezesem Bartłomiejem Sochańskim popiera go Stanisław Piotrowicz – który jako poseł dał się poznać jako wierny żołnierz Jarosława Kaczyńskiego – oraz Wojciech Sych. Jarosław Wyrembak uchodzi za „zmiennego”. Był w ostrym sporze z Julią Przyłębską, ale jego relacje ze Święczkowskim miały różne fazy.

Czytaj więcej

Bezzębny Trybunał. Mniej sędziów to problem

Na pewno „człowiekiem prezesa” nie jest Jakub Stelina, który dla twardogłowych sędziów z nadania PiS stał się „zdrajcą” natychmiast po pierwszym złożonym zdaniu odrębnym. Zdania odrębne składał też Rafał Wojciechowski i jego postawy prezes również nie może być pewien.

Jednak ewentualny brak lojalności wobec prezesa TK nie oznacza aprobaty dla działań, które nie są jednoznacznie i bezdyskusyjnie oparte na prawie. – O ile do 30 października można by próbować przeciągnąć na stronę nowych sędziów Stelinę czy może nawet Wojciechowskiego, to po tym, co zrobiła Anna Korwin-Piotrowska z Maciejem Berkiem, można o tym zapomnieć. Żaden z nich nie postawi na szali swojego autorytetu. To akademicy, nie będą firmować żadnych rozwiązań wątpliwych prawnie – mówi nasz rozmówca znający kulisy pracy w Trybunale.

Zwłaszcza że za rok wybory parlamentarne. A pociągnąć do odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziego można zawsze. Nawet po tym, jak przejdzie w stan spoczynku.

Sędziowie Trybunału Konstytucyjnego

Sędziowie Trybunału Konstytucyjnego

Foto: PAP

Prawa ręka Donalda Tuska w TK. „Było wiadomo, że na prezydenta zadziała to jak płachta na byka”

Co więcej, z naszych informacji wynika, że rozmowy ze starymi sędziami toczyły się już kilka miesięcy temu. – Warunek był jeden: żadnych „krzywych” akcji, twórczej interpretacji przepisów i działań „po bandzie”. Nie mówiąc już o jakimś „siłowym przejęciu”. Jeśli krok po kroku Sejm uzupełniałby skład kolejnymi sędziami, co do których prezydent nie miałby nawet pół argumentu, by ich kwestionować, to gdyby do przeważenia szali brakowało jednego czy dwóch głosów, one by się znalazły. Jeśli nie we wrześniu, to w styczniu, po zakończeniu kadencji przez Jarosława Wyrembaka – mówi nasz rozmówca.

– Tymczasem, zamiast zgłaszać kandydatury niezależnych autorytetów, takich jak Marcin Wiącek, zgłoszono Macieja Berka, jeszcze reklamując go jako prawą rękę premiera. Przecież było wiadomo, że na prezydenta zadziała to jak płachta na byka – dodaje.

Sprawa wypłat dla sędziów Trybunału Konstytucyjnego

Jeśli nie kartą przetargową, to chociaż marchewką miała być kwestia pieniędzy. W przyszłorocznym budżecie na funkcjonowanie Trybunału Konstytucyjnego zaplanowano okrągłe zero złotych. Wszystko dlatego, że uchwałę w sprawie dochodów i wydatków TK musi podjąć Zgromadzenie Ogólne, którego Bogdan Święczkowski konsekwentnie od miesięcy nie zwołuje.

Czytaj więcej

Sędzia Korwin-Piotrowska: Po prostu Trybunał nie działał. Wyroki nie były wydawane

Uchwałę w sprawie budżetu ma przyjąć właśnie zgromadzenie zwołane przez Annę Korwin-Piotrowską. Dla jego ważności wymagane jest kworum 2/3 sędziów TK, czyli 10 osób. Nowych sędziów jest ośmioro. Brakuje więc dwóch.

– Dla mnie granie argumentem pieniędzy jest urągające – mówi nam jeden ze starych sędziów. Wizja braku wypłat od stycznia nie przeraża starych sędziów, bo albo mają dodatkowe zatrudnienie, albo są gotowi do poświęceń. Zwłaszcza że trzeba będzie zacisnąć pasa na jakiś czas, a gdy sytuacja się unormuje, i tak dostaną wynagrodzenie z wyrównaniem. Jeśli nie, wywalczą je w sądzie z odsetkami.

Kwestia kworum na Zgromadzeniu Ogólnym Sędziów TK

Bojkot Zgromadzenia Ogólnego przez starych sędziów sprawia, że zaczną się próby kreatywnego interpretowania przepisów o kworum. Chodzi o to, czy minimalna liczba sędziów niezbędna do ważności podjętej decyzji wynosi 2/3 z 15 sędziów składających się na TK, czy tylko z 12 (bo jeden z nich jest sędzią dublerem, a dwaj – Święczkowski i Sochański – zostali przez Annę Korwin-Piotrowską zawieszeni). W pierwszym wariancie do podjęcia decyzji potrzeba 10 sędziów, w drugim – 8. Nie wiadomo jednak, czy wszyscy nowi sędziowie zaakceptują ten drugi sposób liczenia.

Czytaj więcej

Bogdan Święczkowski dla „Rz”: Jeśli jest szansa na dialog, to nie zależy ode mnie

Nowi sędziowie potrzebują starych nie tylko po to, by uchwalić budżet i zapewnić finansowanie sądu konstytucyjnego na kolejny rok. Prezes i wiceprezes są zawieszeni na podstawie art. 130 prawa o ustroju sądów powszechnych, który pozwala stosować ten nadzwyczajny środek maksymalnie przez miesiąc. W tym czasie sąd dyscyplinarny musi wydać uchwałę o zawieszeniu sędziego.

Zgromadzenie musi więc wylosować trzyosobowy skład sądu dyscyplinarnego oraz rzecznika dyscyplinarnego (który pełni rolę oskarżyciela). Od decyzji sądu dyscyplinarnego przysługuje odwołanie do sądu drugiej instancji w składzie pięciu sędziów (członkowie obu składów nie mogą się powtarzać). Jeśli starzy sędziowie zbojkotują nie tylko Zgromadzenie Ogólne, ale też będą się wyłączać z postępowania dyscyplinarnego, nie uda się zebrać składów potrzebnych do przeprowadzenia go w dwóch instancjach.

Czytaj więcej

Co się dzieje w Trybunale Konstytucyjnym? Wyjaśniamy

Może się okazać, że w pierwszej orzekną sami nowi sędziowie, a ewentualnego odwołania nie będzie miał kto rozpoznać.

Tyle że postanowienie sądu dyscyplinarnego pierwszej instancji będzie jednak wykonalne. Pozostaje pytanie, czy „uznawalne”.