Wszystko zaczęło się od tego, że sędzia Łukasz Piebiak zwrócił się do Krajowej Rady Sądownictwa o zwrot kosztów podróży z miejscowości położonej na Podkarpaciu. „Sędzia nie jest chłopem pańszczyźnianym”

– Zaskoczyło nas to, ponieważ sędzia Łukasz Piebiak mieszka w Warszawie i orzeka w tutejszym sądzie (chodzi o Sąd Rejonowy dla m.st. Warszawy). Regułą natomiast jest to, że sędzia jest zobligowany do zamieszkania w miejscowości, w której siedzibę ma sąd, w którym orzeka – mówi sędzia Bartłomiej Starosta z KRS.

Taki wymóg wynika z art. 95 § 1 prawa o ustroju sądów powszechnych. Jednocześnie § 2 stanowi, że w uzasadnionych przypadkach prezes właściwego sądu może wyrazić zgodę na zamieszkanie sędziego w innej miejscowości. Wówczas takiemu sędziemu przysługuje zwrot kosztów podróży pomiędzy miejscem zamieszkania i miejscem orzekania. W przypadku sędziego sądu rejonowego wymagana jest zgoda prezesa sądu okręgowego.

Czytaj więcej

143 uchwały w 100 dni. KRS podliczyła, co udało się zdziałać „po latach stagnacji”

– Tymczasem okazało się, że sędzia Piebiak nie wystąpił o taką zgodę. Gdy zaś próbował ją uzyskać, nie otrzymał jej – relacjonuje sędzia Starosta, który dodaje, że sędzia Łukasz Piebiak ma mieszkanie w Warszawie, co dodatkowo potwierdza fakt, że podczas posiedzeń rady, które odbywają się dzień po dniu, nie występuje on o zwrot kosztów za noclegi w hotelu.

Rzecznik KRS: brak zgody prezesa sądu to delikt dyscyplinarny

Teraz okazuje się, że kwestia zamieszkania może być powodem do wszczęcia postępowania dyscyplinarnego. – W mojej ocenie to, czego dopuścił się pan sędzia Piebiak, czyli zamieszkiwanie poza miejscowością będącą siedzibą sądu bez wymaganej zgody, jest deliktem dyscyplinarnym – mówi sędzia Jarosław Łuczaj, rzecznik prasowy KRS.

Co na to sędzia Piebiak? – Przede wszystkim trzeba mieć na względzie fakt, że instytucja wyrażenia zgody przez prezesa sądu służy uzyskaniu uprawnienia do zwrotu kosztów podróży z innej miejscowości niż siedziba sądu. Jeśli sędzia nie zamierza korzystać z tego dodatku, to po prostu nie występuje o zgodę na mieszkanie gdzie indziej – mówi „Rzeczpospolitej” sędzia Piebiak.

Jak zapewnia, jeszcze przed rozpoczęciem obecnej kadencji KRS wyprowadził się pod Rzeszów, gdzie zamieszkuje oraz jest zameldowany. – Wszyscy członkowie KRS spoza Warszawy, oprócz mnie, otrzymują zwrot kosztów podróży. Kilka osób jest w dokładnie takiej samej sytuacji jak ja, czyli orzeka w stołecznych sądach, a mieszka poza Warszawą. Tak jest m.in. z sędziami Dariuszem Zawistowskim, Wojciechem Buchajczukiem, który orzeka w tym samym sądzie co ja, czy Edytą Jefimko. Brak refundacji kosztów podróży traktuję jako złośliwość, a mówienie o odpowiedzialności dyscyplinarnej – jako dodatkową szykanę za wystąpienie z wezwaniem do zapłaty i zapowiedź skierowania pozwu – podkreśla sędzia Piebiak.

Jak dodaje, rada ma prawo wszcząć postępowanie dyscyplinarne, a on prawo wystąpić z pozwem o zapłatę. – Jednak wszelkie argumenty są po mojej stronie – mówi sędzia. I zaznacza, że taka wykładnia przepisów art. 95 p.u.s.p., która prowadziłaby do wniosku, że sędzia nie ma prawa zamieszkać poza miejscowością, w której znajduje się siedziba sądu, naruszałaby wolności konstytucyjne i prawo do prywatności.

Piebiak: przepisy nie nakładają obowiązku zamieszkania przy siedzibie sądu

Po pierwsze, art. 95 § 1 mówi, że sędzia „powinien” mieszkać w miejscowości, w której sąd ma swoją siedzibę, a nie, że jest do tego zobowiązany. Po drugie, § 2 mówi, że w uzasadnionych przypadkach prezes sądu „może wyrazić zgodę”, a nie musi, co pozostawia spore pole uznaniowości.

– To, że przepis jest „koślawo” napisany, nie oznacza, że nie trzeba go interpretować zgodnie z konstytucją. Może i dobrze, że ta sprawa będzie przedmiotem ewentualnego postępowania dyscyplinarnego – będzie to doskonała okazja do przesądzenia, że sędzia nie jest chłopem pańszczyźnianym uwiązanym na łańcuchu prezesa sądu – zauważa Łukasz Piebiak.

Czytaj więcej

Prawnicy dla Polski mają przeprosić Waldemara Żurka za zmanipulowane zdjęcie