Wiesław Johann: Kadencję KRS trzeba skrócić

Pod rządami przewodniczącej Dagmary Pawełczyk-Woickiej Krajowa Rada Sądownictwa zbyt często wkraczała na pole polityki. Mnie się to nie podobało – mówi Wiesław Johann, sędzia TK w stanie spoczynku i od piątku były przedstawiciel prezydenta Andrzeja Dudy w Radzie.

Aktualizacja: 30.01.2024 09:56 Publikacja: 30.01.2024 02:02

Wiesław Johann

Wiesław Johann

Foto: tv.rp.pl

Po dziesięciu latach przestaje pan być przedstawicielem prezydenta w Krajowej Radzie Sądownictwa. Czuje pan żal czy ulgę?

Ani żalu, ani ulgi. Uważam, że to prezydenckie konstytucyjne prawo powołać swojego przedstawiciela do KRS, a potem go odwołać. Może jest we mnie troszkę żalu, bo wydaje mi się, że dobrze mi się pracowało w Radzie. Miałem znakomite kontakty z pracownikami biura, a przede wszystkim mogłem prezentować poglądy i stanowiska, które w konkretnych sprawach uważałem za właściwe. Takie, które wynikają z mojej wiedzy, mojego doświadczenia, 60 lat praktyki.

Czytaj więcej

Jak uzdrowić neo-KRS? Skrócić kadencję wadliwie wybranych członków

Wie pan, co wpłynęło na decyzję prezydenta? Mówi się, że został pan odwołany, bo za bardzo zbliżył się pan do opozycji w Radzie. Bardziej niż do pozostałych sędziów tzw. opcji rządowej. Czy to prawda?

Nie wiem, co się mówi, i nie zaprzątam sobie tym głowy. Podchodziłem do każdego członka Krajowej Rady Sądownictwa z sympatią i uznaniem. Czyniłem tak zarówno teraz, jak i przed laty, kiedy Rada działała na innych zasadach. Faktem jest, że w obecnej Radzie przedstawicielem Senatu jest Kazimierz Ujazdowski, mój przyjaciel, z którym znamy się od wielu lat. Jego dzieci bawiły się w moim ogródku, a moja żona organizowała dla nich Dzień Naleśnika. Trudno więc teraz, kiedy został reprezentantem Senatu w KRS, bym się z nim nie przywitał i nie potraktował jako swojego bardzo dobrego znajomego. I zupełnie mnie nie interesuje, jak to zostało odebrane przez część sędziowską Rady. Słyszałem takie głosy niektórych członków Rady. Ale zupełnie się z nimi nie zgadzam. Szanuję ludzi, którzy zgodnie z ustawą o KRS zostali wybrani jako przedstawiciele Sejmu czy Senatu. Kiedyś w redakcji sportowej Polskiego Radia spotkaliśmy się z Tomaszem Zimochem, dziś posłem Polski 2050 wybranym do KRS. Czy także miałem udawać, że się nie znamy? Po wyborach także bardzo serdecznie przywitałem panią poseł Kamilę Gasiuk-Pihowicz. Zaproponowałem jej krótkie spotkanie, powiedziałem, jak wygląda funkcjonowanie KRS, mało tego: wziąłem ją pod rękę i oprowadziłem po budynku Rady, przedstawiłem jej pracownikom. Dla mnie to było zupełnie naturalne, wręcz oczywiste. Z podobnym nastawieniem pomagałem nowym członkom Rady w 2018 r., chociaż niektórych zupełnie nie znałem. Nigdy nie traktowałem ludzi, którzy mają odmienne poglądy polityczne czy w ogóle mają odmienne poglądy od moich, jako przeciwników czy wręcz wrogów.

Ale te ostatnie pana zachowania wszystkim się spodobały?

To nie jest mój problem, tylko tych, którzy tak myślą. Każdy ma prawo do swoich poglądów i każdy ma prawo swoje poglądy prezentować. To dla mnie sprawa oczywista i niepodlegająca żadnej dyskusji.

Czytaj więcej

Zuzanna Dąbrowska: Premia niedorozwoju praworządności

A co mogło się nie spodobać prezydentowi?

Myślę, że to nawet nie chodzi o prezydenta. W grę raczej wchodziły jakieś sugestie, które on mógł otrzymać z zewnątrz. Podczas rozmowy z panem prezydentem, która kończyła moją obecność w KRS, usłyszałem pod swoim adresem bardzo wiele komplementów: ile dla Polski zrobiłem przez te lata, szczególnie w okresie, kiedy mieliśmy stan wojenny, kiedy byłem obrońcą w procesach politycznych, i później, kiedy trzeba było przygotowywać m.in. także ustawę lustracyjną, czy kiedy trafiłem do Trybunału Konstytucyjnego. Tak na marginesie, TK to było moje największe zawodowe wyróżnienie. To był złoty wiek Trybunału Konstytucyjnego. Pracowałem z najwybitniejszymi polskimi prawnikami. To była dla mnie wielka satysfakcja, a jednocześnie ogromne doświadczenie.

A kto panu najbardziej dopiekł w obecnej KRS?

Czytaj więcej

Zmiana w składzie Krajowej Rady Sądownictwa. Duda podjął decyzję

Jest taka stara zasada, że o nazwiskach się nie mówi, i ja się jej trzymam. Podchodziłem do każdego członka Rady z sympatią i uznaniem. I to dotyczy zarówno tamtej „starej” Rady, jak i tej „nowej”.

Ostatnie lata w KRS jak pan wspomina?

To były trudne lata. Miałem okazję pracować z przewodniczącym sędzią Dariuszem Zawistowskim. To w czasach, kiedy członkowie Rady zostali wybrani według poprzedniego modelu – Dobrze mi się z nim pracowało – to wybitny sędzia. Potem przewodniczącym został sędzia Leszek Mazur – również łatwo nam było się porozumieć. Następnie jego miejsca zajął Paweł Styrna – doskonały prawnik, więc nic więcej nie potrzeba. Nie było żadnych nieporozumień, żadnych konfliktów. Kiedy pojawili się nowi członkowie, a przewodniczącą została pani sędzia Dagmara Pawełczyk-Woicka, sytuacja nieco się zmieniła. Pani przewodnicząca miała swój pomysł na funkcjonowanie Krajowej Rady Sądownictwa. To, co robiła, nie do końca mi się podobało. Często nie rozumiałem jej koncepcji. Wydaje mi się, że wtedy nastąpił taki moment, że zbyt często Rada zajmowała stanowiska w sprawach, powiedziałbym, mających taki trochę aspekt polityczny. Ja uważałem, że KRS nie jest od uprawiania polityki – w najmniejszym stopniu. Oczywiście ma prawo reagowania na orzeczenia TSUE, na orzeczenia ETPC. Oczywiście, że tak. Pełna zgoda. Ale tych politycznych reakcji było zbyt dużo. Wydaje mi się, że zbyt często Krajowa Rada Sądownictwa wkraczała na pole polityki.

A jak pan reagował na niektóre wyniki konkursów na wakaty sędziowskie, które nam, dziennikarzom czy innym osobom śledzącym online posiedzenia Rady, wydawały się wątpliwe?

Krajowa Rada Sądownictwa jest organem kolegialnym. Podejmuje uchwały większością głosów. To, czy ja się zgadzałem z jedną czy drugą kandydaturą, nie miało większego znaczenia. Swoje stanowisko wyrażałem w głosowaniu. Dzisiaj trudno mi powiedzieć, o jakie konkretnie nazwiska chodzi, ale powiadam: nie zawsze mój głos był zgodny z głosem Krajowej Rady.

A KRS w obecnym wydaniu, formie, trybie powołania – panu się podoba?

Jestem prawnikiem, staram się patrzeć na prawo w takim wymiarze, w jakim ono zostało uchwalone. Jeśli Sejm uchwalił taką ustawę, a potem działa ona w porządku prawnym, to należy jej przestrzegać. Można się z nią zgadzać lub nie, ale ona obowiązuje.

A określenie neo-KRS pana uwiera?

Określenie neo-KRS czy neosędziowie mnie razi. Nauczyłem się w Trybunale Konstytucyjnym przez dziewięć lat solidnie, że prawo to jest prawo. Jeśli jest ustawa, to jest prawo. Niezależnie od tego, czy się to komuś podoba czy nie. To prezydent decyduje ostatecznie, kto jest sędzią, a kto nim nie zostaje.

Czytaj więcej

Dariusz Mazur o leczeniu ran w sądownictwie: Nie mamy magicznej różdżki

A jak powinna wyglądać nowa KRS?

Jeżeli chcemy przywrócić właściwą rolę i właściwą funkcję Krajowej Radzie Sądownictwa, to trzeba dokonać chirurgicznego cięcia. Kończymy kadencję, wybieramy nowych członków, pracujemy w nowym składzie i realizujemy to, do czego Krajowa Rada została zobowiązana i przez konstytucję, i przez ustawę. Czyli wybór członków przez sędziów, a nie przez Sejm.

Kończymy kadencję KRS nawet przed czasem?

Tak. Dla przejrzystości systemu. Proszę pamiętać, że sądy decydują o ludziach i są dla ludzi. To prezydent decyduje o tym, kto będzie sędzią, a nie KRS, czyli m.in. pani Dagmara Pawełczyk-Woicka. Przecież bywały takie sytuacje, że pomimo pozytywnego wniosku KRS prezydent nie podpisywał nominacji. Ale ci, którzy otrzymali nominację z rąk prezydenta na podstawie uchwał obecnej KRS, nie powinni być nazywani neosędziami. Jest to po prostu niesłuszne i krzywdzące.

Sądy i trybunały
Sędzia Piebiak może stracić immunitet. Oskarża go były lider KOD
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
Konsumenci
Frankowicze mają nowy sposób na banki. Donoszą do prokuratury
Podatki
Ryczałtowcy chcą dzielić biznes, by obniżyć składkę zdrowotną
Praca, Emerytury i renty
Będzie dodatkowa waloryzacja emerytur i rent. Rząd odsłania karty
Materiał Promocyjny
Naukowa Fundacja Polpharmy ogłasza start XXIII edycji Konkursu o Grant Fundacji
Nieruchomości
Mieszkania społeczne. Koniec wyodrębniania na własność