Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpłynęła skarga obywatelki, która będąc stroną postępowania przed warszawskim Sądem Okręgowym została poinformowana, że na pierwszą rozprawę musi czekać około dwóch lat od daty wpływu sprawy do sądu.

RPO zauważa, że sprawa ta jest jedynie przykładem ogólnej trudnej sytuacji, w której znaleźli się obywatele, których sprawy rozpatrywane są przez Sąd Okręgowy w Warszawie.

Ze statystyk tego sądu wynika, że w ubiegłym roku do SO w Warszawie wpłynęło niemal 65 tys. spraw cywilnych, zaś pozostałość z lat poprzednich wyniosła ponad 43 tysiące spraw. Czas trwania postępowania w sprawach cywilnych rozpoznawanych w pierwszej instancji wyniósł ponad 12 miesięcy dla ponad 3 tysięcy spraw, a w przypadku ponad 5 tysięcy spraw ponad rok trzeba było czekać na wyznaczenie pierwszego terminu rozprawy.

Dyrektor Departamentu Nadzoru Administracyjnego w Ministerstwie Sprawiedliwości, Paweł Zwolak, wskazał, że czynnikiem, który w sposób istotny przełożył się na wydłużenie się czasu trwania postępowań sądowych, w szczególności w Sądzie Okręgowym w w pionie cywilnym, jest obserwowany na przestrzeni ostatnich lat wzrost wpływu spraw.

Co więcej, zjawiskiem niepożądanym pozostają wakaty na stanowiskach sędziowskich i administracyjnych. - Ministerstwo Sprawiedliwości na bieżąco obwieszcza o wolnych etatach sędziowskich, nie ma natomiast wpływu na szybkość ich obsadzania - podkreślono w odpowiedzi dla RPO.

Paweł Zwolak podkreślił, iż posiadane przez Ministra Sprawiedliwości instrumenty nadzoru administracyjnego nie są narzędziem wystarczającym do poprawy i utrzymania sprawności postępowania. Jego zdaniem trzeba bowiem, uwzględnić szereg innych aspektów funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości, które oddziałują na sprawność postępowań.

- W sferze legislacyjnej Minister Sprawiedliwości może jedynie inicjować działania, które w jego przekonaniu skutkowałyby skróceniem czasu trwania postępowań sądowych - zaznaczył.

Czytaj więcej

Dwa lata czekania na termin rozprawy w sądzie po "dobrej zmianie"