O problemach kadrowych miejscowego sądu napisał w czwartek „Tygodnik Tucholski".

Kadra orzecznicza Sądu Rejonowego w Tucholi powinna liczyć 10 sędziów i 2 referendarzy. Jak jest dzisiaj? – Tysiącami spraw zajmuje się 4 sędziów i 1 referendarz. Na przełomie sierpnia i września przeniesiono jednego z dwóch referendarzy do Sądu Rejonowego w Bydgoszczy (pełni tam funkcję asesora). 2 sędziów przebywa na zwolnieniach i chociaż wciąż są związani stosunkiem służbowym z tucholskim sądem, w rzeczywistości ich tam nie ma – informuje „Tygodnik Tucholski".

Gazeta wyjaśnia, że wakaty pojawiły się, gdy część sędziów przeszła w stan spoczynku lub zostali przeniesieni na swoje wnioski do sądów w Chojnicach i Bydgoszczy.

- Procedura naboru nowych sędziów oraz asesorów jak na razie została wstrzymana, nie przynosi żadnego rezultatu. Jako prezes sądu rejonowego mogę tylko apelować do Ministerstwa Sprawiedliwości (poprzez sąd okręgowy i apelacyjny), aby podjąć w tym kierunku jakiekolwiek działania – powiedział gazecie Marcin Dobies, prezes SR w Tucholi.

Dodał, że problem ten nie dotyczy jednak tylko Sądu w Tucholi, ale wielu innych sądów w Polsce. Przypomnijmy, iż na początku października na łamach rp.pl i „Rzeczpospolitej" opisaliśmy trudną sytuację personalną w sądzie rejonowym w podwarszawskim Wołominie. Po ostatnich zmianach kadrowych w I Wydziale Cywilnym tamtejszego sądu w pełnym wymiarze czasu orzeka czynnie 6 sędziów, przy czym na jednego sędziego w tym Wydziale przypada ponad 1100 spraw w toku.

W podjętej uchwale sędziowie SR w Wołominie wskazali, że jest to liczba wielokrotnie przekraczająca stan średniego w skali kraju referatu sędziego orzekającego w wydziale cywilnym, uniemożliwiająca faktycznie podejmowanie w rozsądnych terminach czynności w rozpoznawanych sprawach. Jak zaznaczają, że w podobnie krytycznej sytuacji znajduje się III Wydział Rodzinny i Nieletnich, gdzie na jednego sędziego przypada do rozstrzygnięcia ilość spraw znacznie przekraczająca średnią krajową i średnią Okręgu.