Jedni zyskali światową sławę, tworząc sztukę uniwersalną. Są jednak i tacy, których dopiero po latach odkrywamy.
Najbardziej widoczni na pokazie „Od sztetla po Paryż" w stołecznym Domu Aukcyjnym Artissima, zorganizowanym wspólnie z Wejman Gallery, są twórcy z kręgu École de Paris, którzy w pierwszej połowie XX wieku tworzyli w Paryżu.
Dzieła wielu z nich współcześnie należą do szczególnie poszukiwanych przez kolekcjonerów. Tu są pełne świetlistych barw pejzaże Meli Muter: „Pont Marie" (ok. 1915 r.) i o 30 lat późniejszy „Pejzaż z mostem na Rodanie". Artystka większość życia spędziła we Francji, nawiązała szerokie kontakty, ale była ceniona przez twórców przyjeżdżających z Polski.
Paryskie pejzaże Henryka Haydena, który także pozostał we Francji na stałe, fascynują zarówno kolorem, jak i syntetyzmem sztuki Cezanne'a. W tle „Autoportretu z psem" Zygmunta Menkesa z lat 20. widać lazurowe morze przywołujące wspomnienie chwil prawdopodobnie spędzonych w Bretanii.
W inne klimaty wprowadza zarówno przerysowany realizm Romana Kramsztyka w „Portrecie mężczyzny z papierosem", jak i niepokojący ekspresjonizm Leopolda Gottlieba. Szkicowe, dynamiczne sylwetki mężczyzn na jego „Łodzi" walczą z żywiołem, ale i z losem.
Grafika „Święto wiosny" Brunona Schulza pochodzi z jego słynnej „Xięgi Bałwochwalczej" przedstawiającej perwersyjno-oniryczne wizje erotyczne z triumfującymi, demonicznymi kobietami i oddającymi im hołd mężczyznami.
Olejny obraz „Figura abstrakcyjna" (1960) Franciszki Themerson przypomina wybitną przedstawicielkę awangardy, która w latach 30. z mężem Stefanem była pionierką filmu awangardowego w Polsce. Wspólną pasje kontynuowali w latach wojny na emigracji w Londynie. Pełne eksperymentatorskiej pasji obrazy Franciszki wyprzedzają wiele zjawisk współczesnej sztuki i są obecnie coraz bardziej poszukiwane przez kolekcjonerów.
Uwagę zwraca też unikatowe świadectwo Holokaustu – znalezione przed kilku laty rysunki „Obrazki domowe" Elżbiety Nadel wykonane piórkiem w lwowskim getcie w 1942 r. Na pozór nie ma w nich dramatyzmu, autorka zastępuje je ironicznym przedstawieniem scen „normalnego" życia rodziny w getcie. Jej udało się z niego uciec, po wojnie wyjechała do Izraela.
Wystawa czynna do 15 września