Komu zaszkodzi afera Zondacrypto, czy Donald Tusk i koalicja rządząca będą umieli ją dobrze wykorzystać oraz czy jest to dla rządzących polityczne złoto, Jacek Nizinkiewicz pytał dr. Mirosława Oczkosia w programie „Rzecz o polityce”.
Dr Mirosław Oczkoś: W aferze Zondacrypto wygra ten, kto będzie ją umiał dobrze opowiedzieć
- Wiemy, że gorączka złota polega na tym, że bardzo często się wydaje, że jest żyła złota, wszyscy pędzą, ale na końcu okazuje się, że tego złota jest mało. Na razie afera Zondacrypto wydaje się być politycznym złotem, a to, co już zostało znalezione na pewno nie jest tombakiem – podkreślił dr Oczkoś, specjalista od marketingu politycznego. Zaznaczył, że teraz wydaje się, że afera uderza w PiS.
- Choćby dlatego, że Ziobro wziął pieniądze od Krala, Moskal pojechał z wizytą na Ibizę. Ale też pamiętajmy o panu Sasinie, bo o tym się jakoś zapomina, który jest politycznym ojcem chrzestnym Piesiewicza – wyliczał. - Ta afera zaczyna też uderzać w środowisko Karola Nawrockiego, widziałem wystąpienie pana Boguckiego i wyglądał, jakby mu nerwy puściły – dodał. Podkreślił, że wyborcy mogą pytać dlaczego prezydent aż trzy razy zawetował ustawę regulującą rynek kryptoaktywów. - Nawet jeżeli to, co on mówi, żeby nie uciekały te giełdy różne za granicę, to właśnie przez to uciekły. Bo tu nie ma regulacji. A i tak nas dopada regulacja unijna. W związku z tym to jest narracja kontrskuteczna. A teraz widzimy, że naprędce Pałac Prezydencki montuje jakąś wersję ustawy. Podobno pomiędzy ustawą zakazującą w ogóle, którą chciałby Kaczyński, Jarosław, a rządową. To jest kwestia wygrania świadomości u ludzi – podkreślił ekspert.
Czytaj więcej
Sprawa jest jasna. Przemysław Kral jest podejrzanym i składa wyjaśnienia w sprawie Zondacrypto. Wątpliwości nie ma prokurator Piotr Kosmaty i twier...
Podkreślił, że PiS wielokrotnie pokazał już, że potrafi odwracać narrację na swoją korzyść, a przynajmniej „stępić ostrze”, które może w tę partię uderzyć. - Ta afera jest tak wielowątkowa, że jeżeli rząd chciałby z tego skorzystać, to musi zbudować jakiś storytelling. Tu naprawdę powinien powstać zespół do spraw informacji na temat Zondacrypto czy kryptowalut. Tym można strzelać do końca kampanii, czyli do października 2027 roku, czyli do wyborów – stwierdził.
Jacek Nizinkiewicz przytoczył opublikowany w „Rzeczpospolitej” sondaż IBRiS, w którym 46,6 proc. badanych chciałoby powołania komisji śledczej w sprawie Zondacrypto. Dr Oczkoś stwierdził jednak, że komisja śledcza nie zawsze jest korzystna dla rządzących, ale rząd powinien pokazać sprawczość, bo istnieje duża grupa wyborców koalicji, która domaga się rozliczeń za lata rządów PiS. - Komisja śledcza nie opłaca się rządzącym pod jednym warunkiem: że Waldemar Żurek i prokuratura w ogóle dowiozą, mówiąc kolokwialnie, kogokolwiek przed sąd. Już nie mówię o jakichś skazaniach, ale jeżeli będzie akt oskarżenia i rozpocznie się proces, to wtedy ci, którzy są za rozliczeniami będą się czuli usatysfakcjonowani – zaznaczył.
Po raz kolejny podkreślił też, że rząd musi dobrze rozegrać tę aferę. - Ludzi interesuje po pierwsze własny portfel, ale po drugie też ukrócenie przywilejów władzy. 2014 r. i podsłuchy u Sowy w porównaniu do tego, co dzieje się teraz, to było nic. Ale zadziałało mocno, to, że władza się rozpycha i je sobie ośmiorniczki – przypomniał. - Ludzie nie mają czasu zajmować się skrupulatnie sprawami, które ich bezpośrednio nie dotyczą. Aferę trzeba dobrze opowiedzieć – dodał.
Czytaj więcej
Minister finansów Andrzej Domański ogłosił w środę, że trwają prace nad kolejnym projektem regulującym rynek kryptoaktywów. Tymczasem prezydent Kar...
Jego zdaniem KO jest słabsza od PiS, jeśli chodzi o opowiadanie wyborcom rzeczywistości tak, by przekonać ich do swoich racji. - Sprawa Zondacrypto jest bardziej złożona niż zwykła afera. Są olbrzymie pieniądze, ludzie, z którymi możemy sobie to utożsamić: Krall, Piesiewicz, Ziobro, jest Moskal, pojawia się pan Kowalski czy Wipler. To jest afera, która ma konkretne twarze – mówił. - To szekspirowski dramat, w tle mamy być może morderstwo, a na pewno zaginięcie pana Suszka. To zaczyna się kumulować. Spodziewam się, że pojawi się koliberek, zamacha skrzydełkami i to tsunami zmiecie część klasy politycznej w Polsce – dodał.
Dr Mirosław Oczkoś: Nie wiemy, jaką liczbą głosów wygrał Karol Nawrocki
Jacek Nizinkiewicz skomentował jednak, że historia pokazała, że wiatr może odwrócić się na korzyść PiS. - Mieliśmy z tym do czynienia w kampanii wyborczej i sytuacji Karola Nawrockiego. Bo przyszedł wtedy moment, że informacje dotyczące kandydata, m.in. kawalerki, zaczęły mu pomagać. Sprawa została przegrzana – przypomniał.
- Może być podobnie, natomiast różnica jest dosyć zasadnicza. Wybory prezydenckie to są inne wybory, niż wybory parlamentarne. W wyborach prezydenckich mamy jedną osobę, jest polaryzacja. Najczęściej wyniki są jednak bardzo zbliżone – podkreślił. - Zresztą też tak naprawdę nie wiemy, jaki jest wynik ostateczny. Naprawdę ja dostaję za to po głowie, ale to jest, tyle mówię. Nie wiemy, jaki jest wynik ostateczny, koniec, kropka – dodał.
Czytaj więcej
Nieporozumienie przy przepisywaniu głosów do systemu informatycznego poskutkowało odwrotnym przypisaniem głosów Karolowi Nawrockiemu i Rafałowi Trz...
Prowadzący zapytał więc, czy zdaniem gościa Karol Nawrocki został wybrany nielegalnie. - Jeżeli mówimy o prawie, takim, jakie jest, to uważam, że jest powołany niezgodnie z prawem (...). Nie wiemy, jaką ilością głosów Karol Nawrocki wygrał. Został zaprzysiężony, został w Sejmie i marszałkowie byli, no to już zaprzysiężenie jest legalne. Natomiast, jeżeli mówimy o uznawaniu wyborów, to uznała je izba Sądu Najwyższego, która w całej Europie nie jest uznawana za sąd. No to co ja mam odpowiedzieć? No dla mnie to nie jest legalnie wybrany prezydent, a przynajmniej nie wiemy, jakie są wyniki wyborów. Dla mnie to jest abstrakcja, naprawdę. Można było policzyć te głosy, a przesunięcie zaprzysiężenia o tydzień nic by nie zmieniło – dodał.
W aferze Zondacrypto liczy się skuteczność
Wracając do tematu Zondacrypto, dr Oczkoś stwierdził, że wygra ją ten, kto lepiej zarządzi strachem i emocją drugiej strony. - Jesteśmy w czasach, kiedy rządzi wszystkim emocja i algorytm. To są po prostu dwa czynniki, które determinują ludzkie wybory. I ten wygra wybory, kto lepiej zarządzi strachem i emocją drugiej strony. Po prostu. Jeżeli ja pana przestraszę bardziej niż pan mnie, to ja wygram w oczach ludzi, bo nie chodzi o to, żebym ja pana przekonał, tylko chodzi o to, że ci, co oglądają, żeby wzięli moją stronę, a nie pana stronę – podkreślił.
Czytaj więcej
Przemysław Kral liczył, że zorganizowany przez Telewizję Republikę i sponsorowany przez Zondacrypto szczyt w USA pomoże mu dotrzeć do prezydenta Ka...
Po raz kolejny podkreślił, że ludzie doceniają skuteczność. - Jeżeli Donald Tusk powiedział, że nie będzie ciotunią, no to się okazało, że jest jednak, nawet nie jest też wujciem, ani dziaduniem, tylko jest kuzynem Donaldem, który przychodzi i mówi, co jest? I to się pewnej części ludziom podoba, ale zawsze mierzymy skuteczność polityków, poza tym, że dowożą różne rzeczy, też tym, jaka jest reakcja przeciwników. A w tym przypadku reakcja jest histeryczna, dawno takiej nie widziałem.
Jacek Nizinkiewicz stwierdził, że w KO jest obawa, że akty oskarżenia pójdą w stronę nie polityczną, a w stronę zaginięcia czy morderstwa Sylwestra Suszka. - Co może z polityką nie mieć zbyt wiele wspólnego i może się okazać, że politycznie i prokuratura, i Donald Tusk w tej sprawie nie dowiozą. Taka jest obawa w koalicji. I co wtedy? – zapytał.
Czytaj więcej
Politycy koalicji utrzymują, że komisja śledcza dotycząca Zondacrypto nie powstanie, ale chcą jej PiS i Mateusz Morawiecki. Według eksperta afera s...
- Jeżeli ktoś w KO, czy koalicji rządowej chciałby, żeby akty oskarżenia poszły w politykę, to znaczy, że nie rozumie, w czym uczestniczy. To w ogóle tak nie działa. To musiałby ktoś zostać złapany za rękę, że płatna protekcja. Że pan X obiecał, że ukręci łeb sprawie. Czyli, że za dwa miliony zł można wyczyścić kartotekę. To jest polityczna sytuacja. Natomiast, jeżeli prokuratorzy pod światłym kierownictwem ministra Żurka mieliby szukać politycznych rzeczy, to są przegrani na wejściu – zaznaczył gość. - A co było politycznego w tym, że Marek Belka przeklął, jedząc ośmiorniczki? Nic. Po prostu nic – dodał.
Jego zdaniem rządzący nie powinni dążyć do politycznych oskarżeń. - Jeżeli państwo chcielibyście się do czegoś odnieść, to Rosjanie nie walczą w Polsce o to, żebyśmy ich pokochali, tylko żebyśmy znienawidzili Ukraińców. Tylko jeżeli jest przestępstwo: morderstwo, sprzeniewierzenie środków, wzięcie łapówki, to są kryminalne rzeczy. Ale te kryminalne rzeczy będą promieniowały na politykę. Bo ludzie naprawdę tak myślą – podkreślił dr Oczkoś. Dodał, że najważniejsza będzie komunikacja rządu z wyborcami.
Szymon Hołownia przyda się rządowi?
Jacek Nizinkiewicz stwierdził, że może do tworzenia narracji rządu w tej sprawie przydałby się Szymon Hołownia. - Bardzo lubię pana Szymona Hołownię jako człowieka i jako showmana. I jestem mu wdzięczny za odkłamanie, że Sejm to jest tylko takie miejsce tępych ludzi, którzy dają 30 sekund i robią reasumpcje. Bo naprawdę zrobił wielką robotę. Odzyskał Sejm dla większości ludzi. Nie dał się zapędzić w kozi róg, jeżeli chodzi o procedury, czyli można było poprowadzić to lekko, nie topornie, ale też zgodnie z procedurą. Natomiast mam pretensje wielkie do tego, że nie uczy się polityki. Nie jestem politykiem, w związku z tym być może to jest trudniejsze, niż się wydaje, ale jest kilka osób, które się nauczyły polityki. A Szymon Hołownia na razie jest na takim balansie między Kukizem a Palikotem – stwierdził Oczkoś. - Nie rozumiem, o co chodzi Szymonowi Hołowni w polityce. Nawet widać po sondażach, że jego chyba wyborcy też nie rozumieją. Wychodzę, wchodzę, zostaję, siadam, stoję. Na dziś nie widzę miejsca dla Szymona Hołowni w tym układzie, który jest. Minister do spraw bajkopisarstwa chyba jednak w Królestwie Maciusia I by się znalazł, a nie tutaj – podsumował.
Czytaj więcej
Donald Tusk przed wyborami potrzebuje spokoju w koalicji, a nie wewnętrznych tarć. Władza, która zajmuje się sama sobą, kończy na śmietniku histori...
Na pytanie, dlaczego sondaże pokazują, że w najbliższych wyborach Polacy mogą postawić na koalicję prawicy, a nie obecnie rządzących, gość „Rzeczy o polityce” stwierdził, że choć to się nigdy nie sumuje, na sondaże patrzymy sumując wyniki trzech Konfederacji, PiS i Mateusza Morawieckiego. - Oni wszyscy przekraczają próg, no może oprócz Morawieckiego i to daje pewien impakt. Jest też ta strona liberalno-lewicowa, która przegrywa po pierwsze w narracji, po drugie zgadza się z tym, że populizm jest w tej chwili popularny na świecie – dodał.
Dr Mirosław Oczkoś o wygranej AfD: Tylko ściema i zakłamanie
Odniósł się do wygranych przez AfD wyborów w Saksonii. - To pokazuje, że tam jest tylko ściema i zakłamanie. Bo co głosi AfD? Że żadnych związków partnerskich, migranci do domu, żadnych adopcji dzieci przez pary jednopłciowe, no i oczywiście a propos Polski, że trzeba by, żebyśmy zwrócili im za Szczecin i Wrocław. Czyli te pierwsze cztery rzeczy to jest wszystko to, co robi szefowa AfD. Jest w związku jednopłciowym z imigrantką ze Sri Lanki, wychowują dwójkę adoptowanych dzieci i mieszkają w Szwajcarii. I nikomu to nie przeszkadza. I to jest właśnie to, o co teraz będzie gra w ogóle na świecie, czyli o umysły i dusze, a nie o mędrca szkiełko i oko – podkreślił.
Dodał, że dziś to właśnie emocje są głównym elementem wyborów. - Nawet Marine Le Pen wypuściła taką flarę pod tytułem, że ona też się boi AfD. Ja ją rozumiem, bo front Marine Le Pen aż takich postulatów nie ma. Tu jest droga do czystego faszyzmu w czystej postaci. Ale to się dzieje na świecie, populiści są w uderzeniu. W związku z tym u nas też muszą być w uderzeniu – podkreślił.
Czytaj więcej
Wygrana AfD postawiła Ulricha Siegmunda w trudnym położeniu, bo bez koalicjantów nie utworzy rządu w Saksonii-Anhalcie. Dziennik „Sueddeutsche Zeit...
Prowadzący zastanawiał się, czy w polskie wybory za rok będą ingerować siły zewnętrzne. - Mówiąc wprost, na ile też Elon Musk ze swoją potęgą taką internetową, zapleczem, nie tylko portalem X, będzie mógł wpłynąć na te wybory – pytał.
Zdaniem Oczkosia, choć to się dzieje, jawne wsparcie Muska czy Trumpa może przynieść odwrotny skutek, a jako przykład podał przegraną Viktora Orbána na Węgrzech. Ekspert dużo bardziej obawia się rosyjskich botów i działań niejawnych rosyjskiej propagandy. - Wojna informacyjna to jest coś, na co postawiono dawno temu już i ta sfera właśnie internetowa, kryptowalut, od których zaczęliśmy, to wybory rozegrają się na tym. Bo wielu ludzi śledzi tylko swoje internetowe bańki. To tam się rozegra ta cała walka, dlatego ważny będzie kontakt osobisty. Czyli trzeba by połączyć metodę przede wszystkim walki z dezinformacją, ale z własnym przekazem w internecie – podkreślił.
Czy Zondacrypto pomoże Grzegorzowi Braunowi?
Wracając do sprawy Zondacrypto, prowadzący zapytał, czy Konfederacja Korony Polskiej i Grzegorz Braun, którego nie dotyczy ta afera, może na niej ugrać najwięcej. - Oni się też mądrze trzymają daleko od tego – stwierdził ekspert. - Pytanie, co to znaczy wygrać. W przypadku Grzegorza Brauna wejście jego ugrupowania do Sejmu to jest wygrana, to jest prawda, bo to jest wyjście z niszy – dodał. Podkreślił, że jeśli chodzi o środowisko Sławomira Mentzena, który w zeznaniu podatkowym podał, że posiada kryptowaluty, istnieje więcej powiązań z aferą Zondacrypto.
W rozmowie poruszony został temat Macieja Berka i jego nominacji do Trybunału Konstytucyjnego. Zdaniem dr. Oczkosia Karol Nawrocki od początku źle rozgrywał sprawę TK. - Gdyby otoczenie Karola Nawrockiego miało wizję dalej niż tydzień do przodu albo miesiąc, to po pierwsze zaprzysiągłby tamtych czterech sędziów. Bo co do tamtej czwórki nie było żadnych wątpliwości. Oni zostali wybrani prawidłowo. Natomiast wtedy można by przy tym Berku powiedzieć, że są wątpliwości. (...) System prawny w Polsce jest tak zdewastowany i tak zamieszany, że w zasadzie już się wszyscy w tym gubią. A o to chodziło – podkreślił.