Z jednej strony potrafimy z moralnym uniesieniem potępiać Jeffreya Epsteina. Z drugiej – codziennie, bez większego oporu, akceptujemy świat, w którym ciało stało się produktem, a intymność – prostą i niskokosztową strategią marketingową.
Temat Jeffreya Epsteina i jego niechlubnych dokonań nie schodzi od tygodni z pierwszych stron światowych gazet. Główna dyskusja o amerykańskim miliarderze toczy się oczywiście przede wszystkim w portalach plotkarskich. Pełne moralizatorskiego tonu i oburzenia są jednak także wszelkiej maści social media i fora internetowe. Choć za oceanem ta sprawa była znana już od wielu lat, to realnie ogólnoamerykański charakter nabrała dopiero w 2018 r. za sprawą serii publikacji, które ukazały się w „Miami Herald” Dziennikarskie śledztwo doprowadziło do ujawnienia niewiarygodnie korzystnej dla Epsteina prokuratorskiej ugody z 2008 r. oraz niespotykanej dotąd skali przestępstw związanych z seksualnym wykorzystywaniem kobiet.
Pozostało jeszcze 90% artykułu
Czytaj treści PRO.RP.PL za 39 zł miesięcznie!
Zyskaj dostęp do rzetelnych analiz, opinii ekspertów i kluczowych prognoz gospodarczych. Poznaj fakty, które kształtują biznes, prawo oraz społeczeństwo.
Buduj swoją przewagę. Subskrybuj profesjonalne treści publikowane wyłącznie w pro.rp.pl.