Podczas dyskusji na jednej z konferencji usłyszałam, że kultura jest zasobem strategicznym Polski. Innym razem znajomy, który prowadzi szkolenia z gotowości na kryzysy, zirytował się sprowadzaniem zagrożeń do kwestii „wojny kinetycznej”, podczas gdy – jak mówił – inne kryzysy są bardziej prawdopodobne. A jeśli chodzi o wojnę, to walka toczy się raczej na froncie informacyjnym.
Chodzą mi po głowie te słowa w kontekście ogłoszonego przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego projektu nowej ustawy medialnej. Bo skoro media to wartość kultury, to może należy je traktować jak zasób strategiczny Polski?