Niemcy żyją w stanie paniki. Wpływowy niemiecki tygodnik „Der Spiegel” umieścił właśnie na swojej okładce zdjęcie Urlicha Siegmunda, który ma szansę we wrześniu zostać pierwszym premierem z AfD Landu Saksonia-Anhalt, i opatrzył ją mrożącym krew w żyłach tytułem: „Najniebezpieczniejszy człowiek Niemiec”.

Ulrich Siegmund robi wrażenie osoby sympatycznej i rzeczowej

Ulrich Siegmund potraktował ten medialny atak jak zrządzenie niebios. Na spotkaniach z wyborcami rozdaje tygodnik z autografem na okładce jak filmowa gwiazda. W popularnych, sięgających kilku milionów odsłon w Internecie, podcastach udziela wielogodzinnych wywiadów, w których ze swym szerokim i rozbrajającym uśmiechem może opowiadać o sobie, jako ofierze mediów i establishmentu, które zdradziły zwykłych niemieckich obywateli.

Głoszone przez Ulricha Sigemunda poglądy o tym, jak rządzące Niemcami chadecja i lewica doprowadziły kraj do ruiny, doskonale wpisują się w panujące społeczne nastroje

Niektórzy sądzą, że ten histeryczny atak tradycyjnych mediów na Siegmunda, osobę robiącą wrażenie sympatycznej i rzeczowej, otworzył mu właśnie drogę do rządów w Saksonii-Anhalt. Dalej zaś do obalenia w całych Niemczech tak zwanej zapory ogniowej, którą partie starego establishmentu oddzieliły się od AfD. Wkrótce się przekonamy.

Niemcy nie ufają rządzącym, chcą zmiany. Kogoś, kto robi porządek

W czym jednak problem? Ulrich Siegmund reprezentuje pokolenie zjednoczonych Niemiec, a w polityce to, co można nazwać „zdrowym rozsądkiem”. Zaczynał karierę w CDU Angeli Merkel. Jednak z powodu jej polityki w kwestii kryzysu strefy euro zerwał z chadecją i zaangażował się w budowę AfD.

Czytaj więcej

AfD pokazała plan pierwszych 100 dni. Zapowiada radykalne zmiany

Przezornie stroni od tematów polityki zagranicznej i swój przekaz koncentruje wyłącznie na kwestiach wewnętrznych, które przede wszystkim dotykają przeciętnego wyborcy: edukacja, migracja, kwestie kulturowe, tożsamość. Głoszone przez niego poglądy o tym, jak rządzące Niemcami chadecja i lewica doprowadziły kraj do ruiny, doskonale wpisują się w panujące społeczne nastroje. Niemcy nie ufają rządzącym, chcą zmiany i kogoś, kto wreszcie zrobi porządek z tym bałaganem.

Nadchodzi przejście do formuły otwartego nacjonalizmu

Problem w tym, że AfD to coś więcej niż „zdrowy rozsądek” w polityce wewnętrznej. To cały zespół poglądów politycznych i kulturowych. W praktyce oznaczają one przejście Niemiec w Europie od modelu ukrytej dominacji do formuły otwartego nacjonalizmu – kulturowego, gospodarczego i politycznego.

Czytaj więcej

AfD prowadzi w kilku sondażach. Zagrożenie dla „żydowskiego życia w Niemczech”?

Istotne jest, że taką niebezpieczną zmianę umożliwiają właśnie owe całkowicie uzasadnione reakcje wyborców na wewnętrzne problemy stworzone przez dotychczasowe rządy. Panikującym dziś mediom i przedstawicielom establishmentu w Niemczech można więc powiedzieć: przecież to wszystko wasze dzieło.     

  • Współprowadzący podcast „Niemcy w ruinie?”