Marek Domagalski: Hołownia zatęskni jeszcze za Witek

Sprawa poseł Elżbiety Witek, której nie wybrano do prezydium izby, będzie ciążyć Sejmowi bardziej niż jej wybór.

Publikacja: 28.11.2023 02:05

Elżbieta Witek

Elżbieta Witek

Foto: Fotorzepa/Jerzy Dudek

Większość sejmowa formalnie nie musiała wybrać byłej marszałek Sejmu na wicemarszałka w nowej kadencji, ale będzie się pewne tłumaczyć z tej decyzji przed wyborcami. A jesteśmy przed trzema kampaniami w nieodległym czasie.

W szczególności ta kwestia może ciążyć Trzeciej Drodze i nowemu marszałkowi Szymonowi Hołowni, niezależnie od tego, jaki miał udział w decyzji. Zapowiedział przecież, że „wszystkich posłów czy z koalicji rządzącej czy z opozycji będą obowiązywać te same standardy, a rolą marszałka będzie pilnowanie zasad fair-play”.

Czytaj więcej

PiS nie odpuszcza. Buduje nowy gabinet i liczy na kłótnie w koalicji

Chodzi o to, by kluczowe siły parlamentarne miały przedstawiciela we władzach Sejmu (podobnie Senatu) nie na podstawie licencji większość izby. Marnie brzmią zapewnienia, że każdemu z sześciu klubów zagwarantowano miejsce wicemarszałka, w tym liczącej 18 posłów Konfederacji, kiedy nie nie wybrano przedstawicielki największego, liczącego 191 posłów klubu PiS.

Zastrzeżenia do Elżbiety Witek za kierowanie Sejmem poprzedniej kadencji nie przekonują. Wielu politykom zwłaszcza piastującemu urząd wymagający wielu decyzji łatwo stawiać zarzuty. Blokowanie tej kandydatury jest niezrozumiałe, bo formalna rola jednego z sześciu wicemarszałków jest bardzo ograniczona. Jak mówi regulamin Sejmu, wicemarszałkowie zastępują marszałka tylko w zakresie przez niego określonym.

Nie chcę spekulować o politycznych motywacjach decyzji większości sejmowej, która przecież musiała być uzgodniona. Jedno jest pewne: Sejmowi, a zwłaszcza decydującej w nim obecnie większości dobrego wizerunku raczej nie przyniesie. Choć mało kto chyba zakłada, że w Sejmie będzie Wersal, ale respektowanie elementarnych praw opozycji, w tym do wystawiania własnych przedstawicieli do władz parlamentu, jest konieczne, aby parlament był traktowany jak parlament.

Nie będę gdybał o przyszłości, ale PiS nie ma raczej wyboru i nie wystawi „licencjonowanego” przez większość wicemarszałka. I ta luka we władzach parlamentu, którą teraz symbolizuje poseł Elżbieta Witek, będzie ciążyć obecnej większości sejmowej bardziej, niż gdyby była wicemarszałkiem. Niestety także ze szkodą dla polskiego parlamentaryzmu.

Większość sejmowa formalnie nie musiała wybrać byłej marszałek Sejmu na wicemarszałka w nowej kadencji, ale będzie się pewne tłumaczyć z tej decyzji przed wyborcami. A jesteśmy przed trzema kampaniami w nieodległym czasie.

W szczególności ta kwestia może ciążyć Trzeciej Drodze i nowemu marszałkowi Szymonowi Hołowni, niezależnie od tego, jaki miał udział w decyzji. Zapowiedział przecież, że „wszystkich posłów czy z koalicji rządzącej czy z opozycji będą obowiązywać te same standardy, a rolą marszałka będzie pilnowanie zasad fair-play”.

2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Rzecz o prawie
Ewa Szadkowska: Króliczek zwany deregulacją
Rzecz o prawie
Marek Domagalski: Uchwała SN może złagodzić frankowe spory
Rzecz o prawie
Mikołaj Małecki: Andrzej Duda też chciał złagodzić prawo aborcyjne
Rzecz o prawie
Paweł Krekora: Czy na ustawę frankową rzeczywiście jest za późno?
Rzecz o prawie
Joanna Parafianowicz: Dyskusja, a nie krucjata