Reklama

Tarcza ma zatrzymać Ukraińców

W odpowiedzi na apele pracodawców w pakiecie antykryzysowym znalazło się automatyczne wydłużenie wiz i pozwoleń na pracę dla pracowników z Ukrainy.

Aktualizacja: 19.03.2020 05:03 Publikacja: 18.03.2020 20:00

Tarcza ma zatrzymać Ukraińców

Foto: Adobe Stock

– To świetny ruch dla utrzymania ciągłości produkcji w Polsce – komentuje decyzje rządu Maciej Witucki, prezydent Konfederacji Lewiatan, przypominając, że wydłużenie terminów oświadczeń oraz zezwoleń na pobyt i pracę na czas obowiązywania tzw. specustawy było jednym z przekazanych rządowi postulatów Lewiatana.

Przez kilka ostatnich dni praktycznie wszystkie organizacje pracodawców – zarówno te ogólne, jak i branżowe – bombardowały rząd apelami nie tylko o finansowe wsparcie dla firm, ale także o okresowe uproszczenia w zatrudnianiu pracowników z zagranicy. – Nie możemy teraz liczyć na legalne przyjazdy pracowników z Ukrainy, więc musimy postarać się zatrzymać tych, którzy już tutaj są i chcą nadal u nas pracować – podkreśla Krzysztof Inglot, prezes agencji zatrudnienia Personnel Service, który już w minionym tygodniu na łamach „Rzeczpospolitej" apelował, by w obecnej sytuacji Ukraińcom zatrudnionym w Polsce automatycznie przedłużać prawo pobytu i pracy.

Czytaj także: Tarcza antykryzysowa: Szczegóły rządowego programu

Reklama
Reklama

Blokada na granicy

Andrzej Korkus, prezes agencji zatrudnienia EWL, która ma teraz w Polsce ponad 5 tys. pracowników z Ukrainy, przypomina, że większość z liczącej około 1,2 mln osób imigracji zarobkowej z Ukrainy ma charakter krótkookresowy. Ukraińscy pracownicy po kilku miesiącach, gdy kończy się im termin ważności dokumentów pobytowych i dokumentów pozwalających na legalne zatrudnienie, wyjeżdżają więc do kraju, a na ich miejsce przyjeżdżają nowi.

Teraz mogą przyjechać tylko cudzoziemcy z kartą Polaka, z prawem do pracy czy pobytu w Polsce, ale przed podjęciem pracy muszą przejść 14-dniową kwarantannę. Zdaniem Cezarego Maciołka, prezesa Grupy Progres, trzeba się też liczyć z tym, że obecnie więcej pracowników ukraińskich będzie chciało wrócić do kraju ze względu na pandemię koronawirusa. – Bez wprowadzenia przepisów zapewniających ciągłość pobytu Ukraińców z każdym tygodniem ubywałoby w Polsce pracowników, bo legalnych przyjazdów do pracy już praktycznie nie będzie. Pozostają więc transfery pracowników w ramach kraju i branż – twierdzi Tomasz Dudek, dyrektor zarządzający agencji zatrudnienia Otto Work Force Polska. Dodaje, że w minioną niedzielę na polsko-ukraińskiej granicy utknęło ponad 300 pracowników z Ukrainy, których jego agencja zamierzała w tym tygodniu skierować do pracy w różnych firmach, głównie spożywczych. Mieli wymagane dokumenty, ale nie zdążyli wjechać do Polski przed wprowadzoną nagle, z soboty na niedzielę, blokadą granic.

Teraz przed podjęciem pracy muszą przejść 14-dniową kwarantannę. To oznacza dodatkowe koszty, nie wspominając o dodatkowych trudnościach – bo jak zaznacza Cezary Maciołek – właściciele kwater pracowniczych nie godzą się na organizowanie kwarantanny. Część agencji sama się więc na to decyduje. – Otwieramy teraz w Wielkopolsce 100-osobowy ośrodek do kwarantanny – informuje Krzysztof Inglot z Personnel Service, dodając, że problemem są też kolejki na granicy i wprowadzony teraz na Ukrainie zakaz kursowania rejsowych autobusów i pociągów.

Ratunek dla żywności

Nawet Ukraińcom, którzy mają w obecnych warunkach prawo przyjazdu do naszego kraju i mają już zapewnioną pracę na podstawie procedury oświadczeń, trudno jest teraz wjechać do Polski. – Są zawracani z granicy, jeśli nie mają kompletu oryginalnych dokumentów, w tym oświadczenia, bo nie wystarcza już, jak dotychczas, skan – dodaje szef Grupy Progres, która teraz zatrudnia w Polsce prawie 6 tys. pracowników z zagranicy, z czego 5,5 tys. z Ukrainy.Większość z nich pracuje w branżach, które teraz pilnie potrzebują rąk do pracy – w przetwórstwie żywności, w hurtowniach i w sklepach spożywczych czy w centrach dystrybucyjnych.

Przedstawiciele agencji zatrudnienia i organizacje pracodawców apelują też, by umożliwić składanie wniosków o legalizację pobytu i pracy dla cudzoziemców przez internet – bez konieczności dostarczania wersji papierowych do czasu zniesienia stanu zagrożenia epidemicznego. Jak przypomina Cezary Maciołek, sklepy, centra logistyczne czy zakłady, które w tych dniach zwiększają produkcję, potrzebują pilnie pracowników teraz, a nie za kilka tygodni.

Tymczasem czas oczekiwania na rejestrację oświadczeń, które umożliwiały szybkie podjęcie dorywczej pracy (albo zmianę pracodawcy w Polsce), wydłużył się do dziesięciu dni, a do tego dochodzi dwutygodniowa kwarantanna. Pracodawcy nie mogą i nie chcą tyle czekać, bo nie wiadomo, co się będzie działo za dwa–trzy tygodnie.

Reklama
Reklama

Okresowe uproszczenia w zakresie zatrudniania pracowników zagranicznych, szczególnie tych z Ukrainy, znalazły się wśród postulatów, które w środę we wspólnym liście przekazały premierowi i ministrowi rolnictwa branżowe organizacje zrzeszające producentów mięsa. Jak podkreśla Witold Choiński, prezes związku Polskie Mięso, bardzo wiele zakładów po prostu nie zdołałoby utrzymać produkcji bez pracowników z zagranicy. – Andrzej Korkus, prezes agencji zatrudnienia EWL, ocenia, że np. w handlu cudzoziemcy, w tym głównie Ukraińcy, stanowią ok. 20–30 proc. pracujących, w przemyśle spożywczym ok. 30–40 proc., zaś w rolnictwie i w przetwórstwie rolnym ich udział sięga nawet 70 proc.

Nic więc dziwnego, że w tym tygodniu dramatyczny apel do premiera Morawieckiego skierował OPZZ Rolników i Organizacji Rolniczych, domagając się, by zezwolił pozostać w Polsce Ukraińcom, którym kończy się możliwość pobytu. Sławomir Izdebski, szef związku ostrzegał, że brak pracowników zza wschodniej granicy może doprowadzić do paraliżu produkcji rolno-spożywczej.

Jedni chcą zwalniać, inni szukają ludzi

Podczas gdy w branży motoryzacyjnej czy hotelarsko-restauracyjnej koronawirus zagroził tysiącom miejsc pracy, to w handlu, dystrybucji, w przemyśle rolno-spożywczym brakuje rąk do pracy. Problem pogłębiło zamknięcie żłobków, przedszkoli i szkół, bo część pracowników musi teraz opiekować się dziećmi. Zastrzegający sobie anonimowość szef firmy, która teraz pracuje na trzy zmiany, przyznaje, że utrudnieniem są publiczne apele o pozostawanie w domach, które zwiększają obawy pracowników przed przychodzeniem do pracy. A zakłady produkcyjne nie mogą przecież przejść na pracę zdalną. Część z nich potrzebuje teraz dodatkowych pracowników albo ludzi na zastępstwo, o których wcale nie jest łatwo. Iwona Szmitkowska, prezes Work Service, podkreśla, że jednym z największych wyzwań stały się obowiązkowe badania lekarskie.

Koronawirus sparaliżował medycynę pracy – w całym kraju wiele przychodni, zwłaszcza tych mniejszych, jest pozamykanych, brakuje lekarzy, a pracownicy też boją się teraz chodzić do przychodni. Tymczasem nie mając obowiązkowych badań lekarskich, nie mogą podjąć pracy. Jak dodaje prezes Work Service, problemy z obowiązkowymi badaniami utrudniają też przeniesienie pracowników tymczasowych do innych zadań – np. z produkcji do logistyki – bo zmiana charakteru pracy wymaga nowych badań. – Może przynajmniej przy prostych zajęciach, np. na produkcji, wprowadzić przejściową możliwość oświadczeń, w którym pracownik deklaruje, że nie ma przeciwwskazań do pracy, i dać firmom czas na uzupełnienie badań – apeluje Tomasz Dudek, szef Otto Work Force Polska, dodając, że trudności z dostępem do badań (także w prywatnych przychodniach) są też dodatkową barierą przy zatrudnieniu pracowników z zagranicy.

Rynek pracy
Programy dobrowolnych odejść w nowej odsłonie. Częściej kameralne niż masowe
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Rynek pracy
Rynek pracy USA zaskoczył. Po tych danych Fed może wstrzymać cięcia
Rynek pracy
AI zmienia rynek pracy. W Polsce wolniej niż na świecie
Rynek pracy
Prezes Randstad: Zetki nie są pierwszym pokoleniem, któremu trudno na rynku pracy
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama