Z tego artykułu dowiesz się:
- Z jakimi wyzwaniami mierzy się co trzeci Polak łączący pracę zawodową z obowiązkami opiekuńczymi.
- Dlaczego brak elastyczności ze strony pracodawców stanowi kluczową barierę w godzeniu tych dwóch ról.
- Jakie strategie zawodowe stosują kobiety, a jakie mężczyźni, by sprostać nowym obowiązkom rodzinnym.
- Jak dyrektywa work-life balance zmienia podejście ojców do korzystania z urlopów rodzicielskich.
Zgodnie z badaniem modułowym będącym częścią Badania Aktywności Ekonomicznej Ludności, w 2025 r. trudności związanych z łączeniem pracy zawodowej na dotychczasowych warunkach z pełnieniem obowiązków opiekuńczych nie zgłaszało 63 proc. Polaków. Na problemy wskazał zaś co trzeci respondent: najczęściej był to długi czas pracy (33 proc. tych, którzy zgłaszali trudności) oraz jej wymagający czy wyczerpujący charakter (22 proc.). Nieco rzadziej zgłaszano nieprzewidywalny lub niedogodny harmonogram pracy (np. praca zmianowa, w porze nocnej lub w weekendy) – 18 proc. – oraz długie dojazdy (14 proc.).
– To optymistyczne, że prawie dwie trzecie wszystkich pracujących i sprawujących też opiekę nie widzi większych problemów z łączeniem tych aktywności. Część zresztą podejmuje różne działania i decyzje, nawet dotyczące zmiany pracy, by móc się wszystkim zajmować w odpowiedni sposób – komentuje Krzysztof Jedlak, rzecznik prasowy GUS.
Czytaj więcej
Blisko 7,3 mln Polaków w wieku 18-74 lata łączyło w 2025 r. obowiązki opiekuńcze z pracą – wynika z danych GUS. Częściej niż rodzicielstwo wyklucza...
Problemy z elastycznymi godzinami pracy
Jak dodaje, według niego bardzo dobrze potrafimy godzić pracę z opieką. – Jeśli coś nam w tym kontekście nie odpowiada, to czynniki związane z organizacją pracy, nie zaś sama konieczność czy potrzeba godzenia tych obowiązków – dodaje. W tym kontekście warto zauważyć, że całkowity brak wpływu na godziny rozpoczęcia i zakończenia dnia pracy deklaruje aż 82 proc. kobiet łączących zatrudnienie i opiekę, oraz 71 proc. mężczyzn. Prościej wygląda sytuacja osób pracujących na własny rachunek (i pomagających bezpłatnie członkom rodziny) – tu brak możliwości elastycznego decydowania o godzinach pracy deklaruje około 36 proc. badanych.
– Niewielu pracodawców skłonnych jest oferować elastyczne godziny pracy – na co nakładać się mogą sztywne godziny np. pracy żłobków – czy pracę na niepełny etat lub zgodę na pracę hybrydową – przyznaje Łukasz Baszczak, starszy analityk w Zespole Ekonomii Behawioralnej Polskiego Instytutu Ekonomicznego. – W tym wypadku większa „trudność” w zrozumieniu takich potrzeb u pracodawców może dotyczyć mężczyzn. Mowa np. o prośbie o urlop rodzicielski czy zmianach w wymiarze etatu związanych z opieką nad innymi – dodaje.
– Wydaje się, że wciąż istnieje możliwość wprowadzania rozwiązań, które z korzyścią i dla tych, którzy sprawują opiekę, i dla tych, którzy jej wymagają, i chyba też dla pracodawców, ułatwiałyby łączenie jednego z drugim – ocenia Krzysztof Jedlak z GUS. – Przykładowo, większa elastyczność pracy mogłaby być istotna dla tych, dla których zbyt długi czas pracy lub jej harmonogram są poważnym wyzwaniem – podpowiada.
Zgodnie z badaniami urzędu, w celu łatwiejszego godzenia pracy zawodowej i obowiązków opiekuńczych, około 21 proc. osób dokonało pewnych zmian w związku z pracą. Co kluczowe, kobiety robią to około 2,5-krotnie częściej niż mężczyźni (31,2 proc. wobec 11,6 proc.). Wyraźnie różni się jednak charakter tych zmian. Wśród kobiet dominuje generalnie model „mniej pracy”: urlop płatny lub bezpłatny albo skrócenie czasu pracy. W tych dwóch grupach znalazły się sposoby zmian dla 38 proc. kobiet (które jakiejkolwiek zmiany dokonały) i tylko 6 proc. mężczyzn. Wśród panów dominuje natomiast model „pracować inaczej”, czyli przejście na pracę zdalną lub hybrydową albo zmiana rozkładu czasu pracy przy zachowaniu jego wymiaru. Takie zmiany w związku z łączeniem pracy i opieki zadeklarowało około 24 proc. kobiet i blisko dwukrotnie więcej mężczyzn.
Czytaj więcej
Kurcząca się liczba rąk do pracy będzie rosnącym obciążeniem. Jak temu przeciwdziałać? Panel ekonomistów „Rzeczpospolitej” nie pozostawia złudzeń:...
Dziecko? Kobieta na urlop
Badanie GUS rzuca też światło na fakt korzystania z urlopów związanych z wychowaniem dzieci. Z żadnego nie skorzystało 16 proc. kobiet i 80 proc. mężczyzn. Co więcej, jak już panowie korzystali z takich form, to w 70 proc. (z tych, którzy byli na jakimś urlopie: wychowawczym, tacierzyńskim, rodzicielskim, ojcowskim) łącznie maksymalnie miesiąc w trakcie całej swojej kariery zawodowej, a kolejnych 15 proc. przez 1-2 miesiące. Dla porównania, łącznie mniej więcej podobny odsetek (około 84 proc.) kobiet przebywało na urlopach związanych z wychowywaniem dzieci dłużej niż pół roku.
Warto w tym miejscu wyjaśnić natomiast, że badanie dotyczy całego okresu wychowania dzieci. Stopniowo, m.in. po wejściu w życie dyrektywy work-life balance, sytuacja w Polsce się zmienia. Zgodnie z danymi ZUS, w 2025 r. mężczyźni stanowili 16,7 proc. osób korzystających z urlopu rodzicielskiego (wobec 12,3 proc. w 2024 r. i około 1 proc. jeszcze w 2022 r.).
Jedno lub dwoje dzieci, więcej rzadko
Najnowsze badanie GUS daje też pewien wgląd w liczbę dzieci w rodzinach. Zapytano bowiem o liczbę dzieci (zarówno jeszcze wychowywanych, jak i już wychowanych, dorosłych) wśród osób w wieku 18-54 lata. 40 proc. z nich w ogóle nie ma potomstwa, acz oczywiście te dane są zawyżane przez najmłodsze roczniki: dzieci nie ma 96 proc. osób w wieku 18-24 lat i 73 proc. w wieku 25-29 lat i niespełna 20 proc. osób w wieku 40-54 lat. Najczęstszy model to jedno dziecko (35 proc. osób w wieku 18-54 lat deklarujących posiadanie dzieci) lub dwoje (49 proc.). 12 proc. osób wychowało lub wychowuje troje dzieci, a tylko 4 proc. więcej.
Te dane nie różnią się istotnie, gdy wyodrębni się tylko starsze roczniki. Wśród osób w wieku 40-54 lat, które mają dzieci, 31 proc. deklaruje jedno dziecko, 51 proc. dwoje, a 13 proc. troje.