Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego niska rotacja pracowników przestała być dla firm powodem do dumy.
  • Jak wydłużył się średni czas poszukiwania pracy i kto jest w najtrudniejszej sytuacji.
  • Co stało się ważniejsze od podwyżki przy podejmowaniu decyzji o zmianie zatrudnienia.
  • Z czego wynika rosnący pesymizm na rynku i jak kandydaci oceniają jakość ofert pracy.

– Przez lata niska rotacja była dla działów HR powodem do dumy, odczytywaliśmy ją jako dowód przywiązania ludzi do firmy. Dziś ten sam wskaźnik trzeba czytać nieco ostrożniej, bo pod powierzchnią pozornej stabilności czasem kryje się rezygnacja. Ludzie zostają nie dlatego, że chcą, ale dlatego, że nie widzą alternatywy – twierdzi Joanna Kolasa, menedżerka HR Consultancy w agencji zatrudnienia Randstad Polska, komentując jej najnowszą 61. już edycję Monitora Rynku Pracy.

Monitor podsumowuje wyniki internetowego badania, które pod koniec lutego i na początku marca objęło tysiąc dorosłych, pracujących Polaków. Okazało się, że 15 proc. z nich w ciągu ostatnich sześciu miesięcy zmieniło pracę,  o 4 pkt. proc. mniej niż rok wcześniej i najmniej od końca 2017 r.

Czytaj więcej

Rosnące bezrobocie podkopuje poczucie stabilności pracy. Boimy się utraty pracy

– To jeden z najniższych wyników w historii naszego badania – mówi „Rzeczpospolitej” Magdalena Tołubińska, specjalistka ds. komunikacji w Randstad, zaznaczając, że spadek rotacji nie wynika z pełnego zadowolenia pracowników z obecnych stanowisk, a raczej z pragmatyki i kalkulacji ryzyka.

Kto szuka pracy najdłużej?

– W obliczu trudniejszego i bardziej wymagającego rynku pracownicy wolą bezpieczeństwo i stabilizację w znanym już sobie miejscu – wyjaśnia Tołubińska, dodając że choć liczby w badaniu stanowią „zapis” rynku z końca pierwszego kwartału 2026 r., to opisują one utrwalone i długofalowe postawy, które w pełni definiują sytuację w całym pierwszym półroczu 2026 r.

Zwraca też uwagę, że na tegoroczny spadek rotacji mógł także wpłynąć mniejszy wybór ofert pracy i dłuższy okres poszukiwania zatrudnienia. W najnowszej edycji Monitora średni czas potrzebny na znalezienie nowej pracy wzrósł do 4,5 miesiąca, czyli do najwyższego poziomu w historii pomiarów. To o ponad miesiąc dłużej niż w tym samym okresie 2025 r., gdy wynosił on 3,3 miesiąca.

Czytaj więcej

Płace w sektorze przedsiębiorstw wzrosły wolniej od oczekiwań. Wciąż ubywa etatów

– Sytuacja staje się jeszcze trudniejsza w przypadku osób w wieku 50 do 64 lat, które szukają zatrudnienia aż 8,7 miesiąca, czy osób z wyższym wykształceniem, które potrzebują średnio sześciu miesięcy na znalezienie nowej pracy – zaznacza Magdalena Tołubińska.

Jak ocenia Daria Seklecka, menedżerka w Randstad Polska, wydłużenie średniego czasu poszukiwania pracy to naturalny efekt większej ostrożności na rynku; pracodawcy, chcąc minimalizować ryzyka, dokładniej analizują kompetencje talentów i nierzadko rozbudowują procesy rekrutacyjne. Nic więc dziwnego, że na wysokim 43 proc. poziomie utrzymuje się odsetek badanych, którzy nie są zainteresowani zmianą pracy. To o 2 pkt. proc. więcej niż na początku ub.r. Zmalał z kolei udział tych, którzy poszukują nowego zatrudnienia – do 10 proc. z 12 proc. przed rokiem.

Mniej szans na podwyżkę w nowej firmie

Widać też większy pesymizm badanych pracowników: przekonanie, że w ciągu najbliższego półrocza, w razie potrzeby, uda się znaleźć jakąkolwiek pracę, podziela teraz 77 proc. pracujących Polaków (wobec 83 proc. rok wcześniej). Z kolei w to, że nowa praca będzie równie dobra lub lepsza od obecnej, wierzy już tylko 56 proc. zatrudnionych, czyli o 4 pkt. proc. mniej niż w I kw. ub.r.

Czytaj więcej

Cudzoziemcy ratują polski rynek pracy. Bez nich cofnęlibyśmy się o dekadę

Szanse na faktyczną zmianę pracy zmniejsza też fakt, że aż 42 proc. osób poszukujących nowego zatrudnienia ocenia jakość dostępnych ofert jako niską lub bardzo niską. Zaledwie co dziesiąty z aktywnych poszukiwaczy pracy znajduje propozycje, które uznaje za atrakcyjne. Główną barierą pozostają finanse – dla 72 proc. kandydatów problemem jest zbyt niskie proponowane wynagrodzenie oferowane w ogłoszeniach rekrutacyjnych.

Efekty tej bariery widać również w powodach rotacji wskazywanych przez osoby, które ostatnio zmieniły miejsce pracy; wyższe wynagrodzenie u nowego pracodawcy było już rzadziej wskazywane (40 proc.) niż chęć rozwoju zawodowego (43 proc.). Silniejszym niż w poprzednich edycjach badania argumentem za zmianą okazała się korzystniejsza umowa u nowego pracodawcy (39 proc.).

W tej sytuacji pozytywną zmianą jest widoczny na przestrzeni roku lekki spadek (z 30 do 28 proc.) odsetka osób, które obawiają się utraty obecnej pracy lub nieprzedłużenia umowy w ciągu najbliższych miesięcy, ale jednocześnie rośnie (z 9 do 10 proc.) udział tych, którzy poważnie się z tym liczą.