Największy wzrost liczby ofert pracy w ujęciu rocznym widać w branży medycznej – twierdzą eksperci Grant Thorntona, komentując wyniki swojej najnowszej, czerwcowej analizy sytuacji na 50 największych portalach pracy w Polsce, którą „Rzeczpospolita” opisuje jako pierwsza.

Według analizy bazującej na danych firmy Element w czerwcu pojawiło się tam 273,8 tys. nowych ofert pracy, o 5 proc. więcej niż w maju, choć nadal nieco mniej (o 2 proc.) niż rok wcześniej.

Spóźnione ożywienie na rynku pracy

Jak podkreśla Monika Łosiewicz, menedżer w Grant Thorntonie, najnowsze dane dowodzą, że w czerwcu udało się odrobić część zapóźnienia w sezonowym ożywieniu na rynku pracy, które w tym roku nie było widoczne ani w kwietniu, ani w maju. Podobnie jak w poprzednich latach, to sezonowe ożywienie dotyczy przede wszystkim pracy fizycznej w usługach, w handlu czy w logistyce (o ponad 10 proc. w ujęciu rocznym zwiększył się popyt na kierowców i magazynierów).

Czytaj więcej

Polacy najczęściej pracują w mikrofirmach. Gdzie jest najwięcej takich firm?

W pozostałych zawodach, zwłaszcza tych specjalistycznych, ofert było znacząco mniej niż rok wcześniej. Największe spadki (prawie o jedną trzecią, licząc rok do roku) miały miejsce w IT a także w HR, szczególnie wśród rekruterów, którzy mogli mówić wręcz o 63-proc. tąpnięciu liczby ofert pracy.

Jedyną grupą, która – obok pracowników fizycznych – miała w czerwcu większy niż przed rokiem wybór ofert pracy, byli przedstawiciele zawodów medycznych. Z danych Grant Thorntona wynika, że liczba nowych ofert pracy dla lekarzy, pielęgniarek i ratowników medycznych była w zeszłym miesiącu o 14 proc. większa niż rok wcześniej, przy czym zapotrzebowanie na pielęgniarki i ratowników medycznych wyraźnie rosło przez cały II kwartał.

Jakub Kosikowski, rzecznik prasowy Naczelnej Izby Lekarskiej (NIL), twierdzi, że również w zawodach medycznych widać pewien efekt sezonowości. Lato to okres urlopów w szpitalach i przychodniach, które szukają pracowników na zastępstwo, a dodatkowo zwiększa się zapotrzebowanie na pomoc medyczną podczas organizowanych wtedy imprez czy kolonii. Ten czynnik mógł mieć wpływ na 43-proc. w czerwcu wzrost liczby ofert dla ratowników medycznych.

Mało specjalistów, ale przybywa studentów i absolwentów medycyny

Zwiększone teraz zapotrzebowanie na lekarzy to m.in. efekt ich niedoboru, który jest odczuwalny szczególnie w specjalizacji chorób wewnętrznych, pediatrii i chirurgii ogólnej. Jak jednak uspokaja najnowsza analiza Ministerstwa Zdrowia przedstawiona przed kilkoma dniami na sejmowej podkomisji stałej do spraw organizacji ochrony zdrowia, w najbliższych latach nie powinno zabraknąć lekarzy. Duży wzrost liczby studentów i absolwentów medycyny w ostatnich latach (według danych NIL w Polsce kształci się obecnie o 120 proc. więcej lekarzy niż 25 lat temu) sprawił, że już przyszłym roku popyt na medyków powinien wyrównać się z ich podażą, a po 2030 roku ich podaż może być nawet większa niż zapotrzebowanie.

Czytaj więcej

Najbardziej opłacalne studia straciły ostatnio część swojej przewagi

Jak wynika z danych NIL mniejszym problemem jest też emigracja lekarzy z Polski, która po wzroście po pandemii w ostatnich latach jest względnie stała. Na wyjazd z kraju decyduje się ok. 900 lekarzy rocznie, przy czym większość z nich to obcokrajowcy kończący studia na polskich uczelniach. Zdaniem Jakuba Kosikowskiego najczęściej na wyjazd decydują się młodzi lekarze, którzy chcą robić specjalizację za granicą. Rzadziej specjaliści, tym bardziej że – jak zaznacza Krzysztof Gugała, dyrektor w firmie doradczej WTW – zarobki specjalistów (zatrudnionych zwykle w kilku miejscach) nie odbiegają już tak dalece od zachodnich płac.

Według tegorocznej dziewiątej już edycji ogólnopolskiego systemu monitorowania ekonomicznych losów absolwentów szkół wyższych (ELA), która objęła osoby kończące uczelnie w 2022 r., studia z dziedziny medycyny i nauk o zdrowiu zapewniały najwyższe przeciętne wynagrodzenie w pierwszym roku po dyplomie. Mediana płac absolwentów tych kierunków sięgała 6,3 tys. zł brutto, czyli była o 500 zł wyższa niż w przypadku absolwentów dziedziny nauk inżynieryjno-technicznych (w tym IT).

Deficyt pielęgniarek

Co prawda początkujący lekarze, którzy po ukończeniu studiów odbywają roczny staż, nadal zarabiają poniżej średniej w swoim miejscu zamieszkania, ale ta różnica w przypadku absolwentów z 2022 r. była już dużo mniejsza niż w roczniku 2018. Z kolei absolwenci studiów pielęgniarskich (które często wybierają pracujące już osoby) w pierwszym roku po dyplomie zarabiali przeciętnie 8,5 tys. zł brutto miesięcznie. Chętnych do zawodu jednak brakuje. Według Naczelnej Izby Pielęgniarek i Położnych w 2030 roku aż 65 proc. obecnie zatrudnionych pielęgniarek i 60 proc. położnych będzie w wieku emerytalnym, a liczba pielęgniarek zmniejszy się o 26 tys. Z każdym rokiem liczba ofert pracy dla absolwentów kierunków pielęgniarstwo i położnictwo będzie więc rosła.