Niemal 586 tysięcy liczyła pod koniec 2021 r. grupa zatrudnionych w Polsce specjalistów w dziedzinie ICT, czyli technologii teleinformacyjnych. To o 6 proc. więcej niż rok wcześniej – wynika z danych Eurostatu.

Zajmujemy szóste miejsce w Unii Europejskiej, gdzie na koniec zeszłego roku liczba specjalistów ICT zbliżała się do 9 mln. To o prawie 513 tys. osób więcej niż w 2020 r., co oznacza 6-proc. wzrost skali roku – podobnie jak w Polsce.

Zachodnia konkurencja

Jednak biorąc pod uwagę odsetek specjalistów ICT wśród ogółu pracowników, nasz kraj z zaledwie 3,5-proc. udziałem pozostaje daleko za unijną czołówką i sporo poniżej średniej w UE, która w zeszłym roku wzrosła do 4,5 proc. Chociaż największym w Unii rynkiem pracy w IT są Niemcy, które w 2021 r. miały ponad 2 mln specjalistów ICT (o ponad 73 tys. więcej niż rok wcześniej), to pod względem ich udziału w zatrudnieniu liderem jest Szwecja. W zeszłym roku niemal co dziesiąty pracownik (8 proc.) był tam specjalistą IT. Kolejne miejsca zajęły Finlandia i Luksemburg, które mają odpowiednio 7,4 proc. i prawie 7 proc. odsetek informatyków na rynku pracy.

Niewielki w Polsce udział informatyków w zatrudnieniu pokazuje nie tylko potencjał wzrostu tego rynku, ale także jego niedobory. Według analiz Adecco Group, w marcu tego rok opublikowano w polskim internecie ponad 61 tys. ofert pracy w IT, prawie dwa razy więcej niż rok wcześniej.

Czytaj więcej

Cyberkryzys tuż za rogiem. Specjaliści chcą odejść z pracy

Wiele z nich pozostało bez odpowiedzi, skoro w kwietniowym badaniu koniunktury GUS już co druga firma z branży IT wskazywała niedobór wykwalifikowanych pracowników jako barierę w działalności. To największy odsetek w sektorze usług i historyczny rekord w branży IT.

– Poziom zatrudnienia specjalistów IT w Polsce wciąż jest niewystarczający i wiele firm z tego sektora musi na co dzień zmagać z brakami kadrowymi – potwierdza Andrzej Dulka, prezes Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Tłumaczy to m.in. specyfiką branży; firmy IT działają na międzynarodowym rynku z dużą mobilnością i wirtualną dostępnością specjalistów.

Tomasz Woźniak, prezes spółki Future Mind, przyznaje, że wyzwaniem dla polskich firm stał się rozwój pracy zdalnej, który wywołał spory napływ konkurencyjnych ofert dla specjalistów IT z Zachodu. Wcześniej zachodnie firmy miały dość wysoki próg dostępu do rynków pracy w Polsce i w regionie; musiały albo otworzyć tutaj swoje centra kompetencji, albo ściągnąć specjalistów do siebie.

Zachodnia pensja wiązała się więc z koniecznością emigracji zarobkowej. Teraz wraz z rozwojem zdalnej pracy, ta konieczność zniknęła. – Polskich pracodawców nie stać na kontrofertę dla pracownika, który dostał propozycję zdalnej pracy za dwu-, trzykrotność obecnej płacy. Tracą więc doświadczonych pracowników – tłumaczy Tomasz Woźniak.

Szansa dla juniora

Według szacunków Organizacji Pracodawców Usług IT, SoDA, w Polsce brakuje nawet 250–300 tys. programistów, co ogranicza możliwości rozwoju branży. Jej problemów nie rozwiązuje napływ absolwentów. Według GUS, w 2020 r. kierunki ICT ukończyło 12,1 tys. osób – za mało jak na potrzeby branży IT, a także innych sektorów, które po pandemii przechodzą przyspieszoną cyfryzację.

Co więcej, firmy niezbyt chętnie zatrudniają początkujących pracowników (juniorów). Polują na doświadczonych specjalistów. Ich niedobór byłby jeszcze większy, gdyby nie rządowy program Poland.Business Harbour (PBH), który od jesieni 2020 r. wspiera w relokacji do Polski przedsiębiorców, start-upy i pracowników branży IT ze Wschodu. W ramach PBH, wystawiono dotychczas ponad 31 tys. wiz (92 proc. dla Białorusinów), lecz w tej liczbie są też wizy dla członków rodzin.

Jak twierdzi Andrzej Dulka, w poszukiwaniu kandydatów do pracy firmy muszą teraz uwzględniać również osoby dopiero wchodzące na rynek lub zmieniające branżę na IT. Te dwie grupy są mniej atrakcyjne dla pracodawców niż najbardziej doświadczeni specjaliści ICT. Dlatego też niezbędne jest dokształcanie pracowników na koszt firm – np. certyfikowane kursy, szkolenia, seminaria. – Nasza branża liczy na zwiększenie liczby kształconych inżynierów IT, ale potrzebuje również ekspertów, magistrów i doktorów – podkreśla prezes PIIT.