Francja zaostrzyła ton w sprawie nie rozwiązanej dotychczas,. a wynikającej z wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Chodzi o zezwolenia dla francuskich rybaków na łowienie w brytyjskich wodach przybrzeżnych w pasie 6-12 mil morskich i koło wyspy Jersey. Francuzi twierdzą, że władze brytyjskie wydały dotąd połowę zezwoleń na liczbę złożonych wniosków, Brytyjczycy tłumaczą, że wnioskodawcy nie złożyli wymaganych dokumentów, zwłaszcza dowodów na to, że łowili tam przed brexitem. Prowadzone rozmowy w tej sprawie nie dały dotąd wyniku.

- To jeszcze nie wojna, ale walka - stwierdziła minister ds. morskich, Annick Girardin w rozgłośni RTL. A minister ds. europejskich, Clément Beaune nie pozostawił wątpliwości co do stanowiska Paryża. - Od tej pory trzeba mówić językiem z pozycji siły, bo wygląda na to, że to jedynie, co rozumie brytyjski rząd - powiedział w kanale CNews. Rzecznik rządu Gabriel Attal poinformował po posiedzeniu rządu w środę, że według Francji Brytyjczycy przyznali tylko połowę zezwoleń na łowienie na swych wodach. - Nasza cierpliwość wyczerpała się. Dziś stwierdzamy brak niemal 50 proc. zezwoleń, do których mamy prawo - powiedział i zapowiedział listę działań odwetowych, wprowadzanych stopniowo od 2 listopada. Początkowo będą dotyczyć produktów wyładowywanych we Francji (kontrole celne i sanitarne, zakaz przywozu owoców morza). Druga seria będzie dotyczyć dostaw energii elektrycznej brytyjskim wyspom.

Czytaj więcej

Francusko-brytyjski spór o koncesje na łowienie ryb

Brytyjczycy wydali dotąd nieco ponad 200 definitywnych zezwoleń, a Paryż wystąpił o dalsze 244. Termin ich wydawania upływa 30 października - podał kanał France 2.

- Będą to działania stopniowo zwiększane, jeśli nie będzie reakcji Brytyjczyków, bo naszym celem jest uzyskanie zezwoleń na połowy, a nie stosowanie sankcji - wyjaśnił w senackiej komisji minister Beaune.

Oba resorty ogłosiły listę sankcji, które zaczną obowiązywać od 2 listopada, jeśli nie dojdzie do postępu w dwustronnych rozmowach. Francja zwiększy kontrole graniczne i sanitarne brytyjskich towarów, nie zezwoli na zawijanie brytyjskich łodzi do niektórych portów, zaostrzy kontrole ciężarówek jadących do i z Wielkiej Brytanii. W przygotowaniu jest drugi zestaw działań. Francja nie wyklucza zmiany zaopatrywania Wielkiej Brytanii w energię elektryczną - stwierdza ich komunikat.

Przedstawiciel biura prasowego rządu w Londynie powiedział że „francuskie pogróżki rozczarowują i są nieproporcjonalne, nie tego oczekiwalibyśmy od bliskiego sojusznika i partnera. Posunięcia, którymi nam grożą nie są zgodne z porozumieniem o handlu i współpracy i szerzej z prawem międzynarodowym, a jeśli zostaną użyte, spotkają się z właściwą i skalibrowaną odpowiedzią”.

Barrie Deas, szef brytyjskiej federacji organizacji rybaków wyjaśnił, że zezwolenia są wydawane zgodnie z warunkami umowy handlowej po brexicie i wygląda na to, że Francja zdecydowała się na eskalowanie sporu o to. - Przypuszczam, że powinniśmy wiedzieć, dlaczego. Zbliżają się wybory prezydenckie we Francji i według wszelkich oznak ześrodkowano retorykę na sprawie połowów - powiedział w BBC.

Francuska żandarmeria morska zatrzymała tymczasem w środę wieczorem brytyjski trawler „Cornelis Gert Jan”, łowiący bez zezwolenia w Zatoce Sekwany (Baie de Seine), doprowadziła go do portu w Hawrze i pilnuje go tam. Skonfiskowano złowione przegrzebki, kapitanowi grozi postępowanie karne. Brytyjski minister środowiska George Eustice nie był pewien w parlamencie, czy jednostka miała zezwolenie na łowienie u brzegów Francji. - Statek był na liście dostarczonej Unii przez Morską Organizację Zarządzania (MMO). Unia wydala więc zezwolenie. Sprawdzamy doniesienia, że z jakiegoś powodu został usunięty z tej listy. Na razie nie wiadomo, dlaczego - cytuje go Reuter.

Autopromocja
BLACK WEEKEND

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ