Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)
Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:
- codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
- pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Wiem, że wspierają – odparł Jarosław Kaczyński w odpowiedzi na pytanie dotyczące apeli biskupów o poparcie społecznego projektu ustawy zakazującej tzw. aborcji eugenicznej w rozmowie z tygodnikiem „Sieci”. – Jako katolik nie mogę tu nic powiedzieć poza tym, że ta sprawa jest w Trybunale Konstytucyjnym i warto poczekać na orzeczenie. Jakie będzie, nikt nie wie – dodał prezes.
Chyba pierwszy raz tak otwarcie padła sugestia, że partia rządząca nie będzie się spieszyć z pracą nad projektem Kai Godek, a ustawa będzie tkwić w komisjach i podkomisjach do czasu, gdy sprawę rozstrzygnie TK. Wniosek w tej sprawie napisał poseł PiS Bartłomiej Wróblewski, który odwołał się do argumentacji TK z 1997 roku, który uznając niekonstytucyjność przesłanek społecznych do aborcji, wyłożył doktrynę prawnej ochrony życia poczętego. Początkowo inicjatywa posła Wróblewskiego nie spotkała się z entuzjastycznym przyjęciem władz PiS i wniosek dość długo leżał w szufladzie. Jednak w listopadzie 2017 r. został złożony w Trybunale. Już wówczas politycy PiS nieoficjalnie przyznawali, że być może wygodniejszym rozwiązaniem będzie droga konstytucyjna, a nie ustawowa. Bo każda próba zagwarantowania większej ochrony prawnej, każdy etap prac nad ustawą „Zatrzymaj aborcję” mobilizował część organizacji kobiecych w sposób znacznie gwałtowniejszy niż np. sprawa Sądu Najwyższego. Jeśliby to Trybunał uchylił wyjątek w ustawie o ochronie życia dopuszczający tzw. aborcję eugeniczną, wówczas obietnica wyborcza PiS zostałaby spełniona, lecz przeciwnicy takiego rozwiązania musieliby protestować przeciw Trybunałowi Konstytucyjnemu, a nie przeciwko PiS.
Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)
Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji: