Nie byłoby sukcesu polskiego rynku kapitałowego, gdyby nie inwestorzy indywidualni. To oni w pierwszych latach wykazywali największą aktywność rynkową. Z dzisiejszej perspektywy może to brzmieć wręcz niewiarygodnie. Od wielu lat główną siłą napędową naszego rynku są przecież inwestorzy zagraniczni. W 2025 r. odpowiadali za 70 proc. obrotów na głównym rynku akcji, podczas gdy klienci detaliczni wygenerowali „jedynie” 13 proc. obrotów. Rynek się zmienił, a wraz z nim struktura inwestorów, a to pewnie też jeszcze nie jest koniec.

Rosnący udział inwestorów zagranicznych w obrotach na GPW to też pokłosie sukcesu Warszawy. Płynność rodzi przecież płynność, a nasz rynek, szczególnie w ostatnich latach, stał się parkietem, na którym „warto być”.

– Duży udział inwestorów zagranicznych w obrotach na GPW jest bez wątpienia sukcesem polskiego rynku i dowodem jego atrakcyjności. Pokazuje, że w skali międzynarodowej jesteśmy wiarygodnym, konkurencyjnym rynkiem i przede wszystkim płynnym rynkiem. Pod względem wskaźnika płynności skorygowanej o kapitalizację byliśmy w zeszłym roku drugą najbardziej płynną giełdą w Europie – zwraca uwagę Michał Kobza, członek zarządu ds. rozwoju i sprzedaży, GPW.

Aktywna zagranica w statystykach odbija się kosztem inwestorów indywidualnych. Trzeba jednak pamiętać, że większa płynność i rekordowe obroty na GPW, które widzieliśmy w 2025 r., to też realne korzyści dla wszystkich handlujących w postaci lepszych warunków zawierania transakcji (np. niższe spready).

Spisywanie inwestorów indywidualnych na straty też jednak jest nadużyciem. Co prawda trudno oczekiwać, aby grupa ta znów zaczęła dominować na rynku, ale nie oznacza to, że nie będzie miała nic do powiedzenia. Teza ta znajduje potwierdzenie w ostatnich miesiącach, które stoją pod znakiem przyrostu liczby rachunków maklerskich czy też sygnałów od maklerów o większej aktywności inwestorów indywidualnych.

– Szansa na to, by taka tendencja trwała dłużej, jest duża. Zapowiedź OKI i kolejne preferencje podatkowe mogą stanowić kolejny istotny impuls. Nie bez znaczenia jest fundamentalna zmiana, jeśli chodzi o coraz większą świadomość zadbania z należytym wyprzedzeniem o własne zabezpieczenie emerytalne. Wzrost partycypacji w PPK, coraz większe zainteresowanie rachunkami IKE i IKZE też przyczynia się do bicia rekordów otwieranych rachunków inwestycyjnych – mówi Jarosław Dominiak, prezes Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych. Zwraca uwagę na fakt bogacenia się społeczeństwa, rosnącą świadomość ekonomiczną czy też coraz bogatszą ofertę produktów również warszawskiej giełdy. Jak jednak dodaje, istotne jest również to, aby impuls szedł „z góry”.

– To, czy przy kolejnych rocznicach pierwszej sesji giełdowej na GPW będziemy świętowali nowe rekordy aktywnych rachunków inwestycyjnych zależy w głównej mierze od polityki państwa, przyjętych rozwiązań, budowanego zaufania oraz instytucji oferujących atrakcyjne rozwiązania i konkurencyjną ofertę. O gotowość i zainteresowanie Polaków pomnażaniem swoich oszczędności na rynku kapitałowym jestem spokojny tak za pięć, jak i 15 lat – mówi Dominiak.

Do zrobienia wciąż jednak jest dużo. O ile bowiem na zainteresowanie zagranicy nie można było w ostatnim czasie narzekać, tak budowanie lokalnej bazy inwestorów nadal pozostaje jednym z największych wyzwań. Również po stronie instytucjonalnej.

– Nie ignorujemy faktu, że krajowego kapitału na giełdzie jest za mało, ale nie postrzegamy tego wyłącznie jako problemu, lecz raczej jako ogromny, niewykorzystany potencjał. Kapitał w Polsce istnieje, co widać po wysokich napływach do funduszy inwestycyjnych i dużym poziomie oszczędności lokowanych na depozytach bankowych oraz w nieruchomościach. Naszym celem jest stworzenie warunków, w których większa część tych środków będzie naturalnie trafiała na rynek kapitałowy. Kluczową rolę odegrać mogą tu takie rozwiązania jak OKI, rozwój oferty produktów o niższych barierach wejścia oraz konsekwentna edukacja inwestorów indywidualnych. Chcemy, aby lokalny kapitał w coraz większym stopniu uczestniczył we wzroście polskich spółek – podkreśla Tomasz Bardziłowski, prezes GPW.