W niedzielę Węgrzy udadzą się do urn, by wziąć udział w wyborach, które zdecydują o wewnętrznej polityce kraju, ale też spójności polityki zagranicznej UE. Choć opozycyjna partia Tisza prowadzi w części sondaży, to jednak nadal możliwe jest zwycięstwo Viktora Orbána i jego partii Fidesz, które najprawdopodobniej oznaczałoby, że Budapeszt podwoi wysiłki w odgrywaniu roli, którą wielu w Brukseli postrzega jako obstrukcyjną. Pod rządami Orbána Węgry stały się państwem członkowskim skłonnym naginać normy demokratyczne i wykorzystywać prawo weta jako narzędzie realizacji interesów narodowych.
Rosja jednym z filarów strategii pozycjonowania Węgier przez Viktora Orbána
Nigdzie nie widać tego wyraźniej niż w relacjach Budapesztu z Moskwą. Od czasu inwazji na Ukrainę Węgry wielokrotnie spowalniały lub groziły zablokowaniem sankcji UE oraz wsparcia finansowego dla Kijowa. Nie są to jedynie gesty symboliczne. Po ataku na rurociąg naftowy „Przyjaźń” Orbán zablokował pakiet pożyczek UE dla Ukrainy o wartości 90 miliardów euro oraz nowy pakiet sankcji, uzależniając ich zatwierdzenie od wznowienia tranzytu ropy. Wzmocniło to wewnętrzną narrację przedstawiającą Ukrainę jako zagrożenie dla bezpieczeństwa energetycznego Węgier.
Ponadto Węgry pogłębiły swoje więzi energetyczne z Rosją. Długoterminowe kontrakty gazowe pozostają w mocy, rosyjska ropa nadal płynie, a rozbudowa elektrowni jądrowej Paks przez Rosatom wskazuje na strategiczną relację, która przetrwała mimo wojny. Orbán wielokrotnie spotykał się z Władimirem Putinem po wybuchu wojny w 2022 roku a minister spraw zagranicznych Péter Szijjártó często odwiedza Rosję. Doniesienia, że Szijjártó przekazywał wrażliwe informacje UE szefowi dyplomacji Rosji Siergiejowi Ławrowowi, jedynie zwiększyły obawy w Brukseli.
Rosja jest tylko jednym z filarów strategii mającej na celu pozycjonowanie Węgier pomiędzy rywalizującymi globalnymi mocarstwami. Powrót Donalda Trumpa do Białego Domu przyspieszył ten proces. Węgry wyłoniły się jako jeden z najbliższych partnerów Waszyngtonu w UE dla obecnej administracji w Waszyngtonie. Trump chwalił model rządzenia Orbána, podczas gdy wysocy rangą urzędnicy USA, w tym sekretarz stanu Marco Rubio oraz – zaledwie kilka dni przed wyborami – wiceprezydent J.D. Vance, wyrazili poparcie dla reelekcji obecnego premiera Węgier. To ideologiczne zbliżenie ma swoje źródło w przekształceniu Węgier w reżim hybrydowy po 2010 roku.
Czytaj więcej
Może być tak, że nieznacznie wygra Tisza, ale ponieważ Viktor Orbán zabetonował instytucje, obudował je kluczowymi ustawami, które można zmienić ty...
Chiny stanowią trzecią oś. W ciągu ostatniej dekady Budapeszt pogłębił relacje z Pekinem poprzez Inicjatywę Pasa i Szlaku. Obecnie Węgry przyciągają niemal jedną trzecią wszystkich chińskich inwestycji w Europie, głównie w sektorze pojazdów elektrycznych i produkcji baterii. W konsekwencji Budapeszt pozostaje niechętny wobec wspierania inicjatyw UE, które zaostrzyłyby stanowisko bloku wobec Pekinu.
Czy nadszedł czas, by odejść od zasady jednomyślności w polityce zagranicznej i bezpieczeństwa UE?
Ta zbieżność rodzi fundamentalne pytanie: co dzieje się z Unią zbudowaną na wspólnych wartościach, gdy jeden z jej członków konsekwentnie od nich odchodzi? Jeśli Orbán zapewni sobie kolejną kadencję, istnieje ryzyko, że kraje takie jak Słowacja czy Czechy pójdą w jego ślady, podważając wiarygodność UE jako wspólnoty politycznej.
Usunięcie Węgier z UE bywa czasem sugerowane, ale nie jest prawnie możliwe na mocy obecnych traktatów. Byłoby to również politycznie nierozsądne. Poparcie społeczne dla członkostwa w UE na Węgrzech pozostaje wysokie. Niedawny sondaż European Council on Foreign Relations (ECFR) wykazał, że trzy czwarte Węgrów ufa UE, a 77 proc. obywateli Węgier popiera członkostwo we Wspólnocie. Wymuszenie wyjścia Węgier z Unii prawdopodobnie wzmocniłoby narrację Orbána o zewnętrznej wiktymizacji.
Czytaj więcej
Po 16 latach rządów Viktora Orbána Węgrzy są biedniejsi od Rumunów, mają najbardziej skorumpowany kraj w UE, a wielu boi się choćby wspomnieć głośn...
Procedura z art. 7, która umożliwia zawieszenie prawa głosu państwa członkowskiego, uruchomiona wobec Węgier utknęła w Radzie. I tak jest od 2018 r. W praktyce ta ścieżka jest zablokowana przez wymóg jednomyślności. Każda taka decyzja wymagałaby zgody wszystkich pozostałych państw członkowskich – progu, który pozostaje poza zasięgiem. Rządy w Bratysławie i Pradze, obawiając się stworzenia precedensu, niechętnie odnoszą się do takiego rozwiązania.
Bardziej prawdopodobnym rozwiązaniem długoterminowym jest reforma instytucjonalna. Uzależnienie UE od jednomyślności w polityce zagranicznej i bezpieczeństwa budzi coraz większe wątpliwości. Przejście do głosowania większością kwalifikowaną utrudniłoby pojedynczemu rządowi blokowanie sankcji lub pomocy. Pomysł ten zyskuje na popularności – politycy tacy jak szef MSZ Niemiec Johann Wadephul oraz przewodniczący Europejskiej Partii Ludowej Manfred Weber opowiadają się za jego rozszerzeniem. Jednak z racji tego, że mniejsze państwa obawiają się utraty suwerenności, preferowany może być zmodyfikowany mechanizm, w którym weto mogłoby być nadal stosowane, ale przez co najmniej cztery państwa członkowskie.
Preferencje wyborcze na Węgrzech (stan na 30 marca)
W międzyczasie UE sięgała po rozwiązania zastępcze. Nieformalne koalicje oraz selektywne wyłączenia pozwoliły na postęp w niektórych obszarach. Są to jednak rozwiązania niedoskonałe. Węgry pokazały, że nawet gdy wyłączają się z mechanizmów finansowych związanych z Ukrainą, nadal mogą utrudniać ich wdrażanie.
Najskuteczniejszym narzędziem pozostaje warunkowość finansowa. Dziesiątki miliardów euro funduszy UE dla Węgier zostały zamrożone z powodu obaw o praworządność. Skutki są odczuwalne. Niedobory budżetowe nadwyrężyły usługi publiczne, co pozwoliło liderowi opozycji Péterowi Magyarowi uczynić korupcję centralnym tematem kampanii. Badania ECFR wskazują, że korupcja i niska jakość usług publicznych należą obecnie do głównych zmartwień węgierskich wyborców. Dla UE jest to przypomnienie, że dysponuje realnymi środkami nacisku, pod warunkiem ich konsekwentnego stosowania.
Niezależnie od wyniku niedzielnego głosowania, szersze wyzwanie pozostaje aktualne. Europa funkcjonuje w coraz bardziej sfragmentaryzowanym świecie, w którym rosną presje zewnętrzne. Unia, która nie potrafi działać wspólnie, ryzykuje osłabienie swojego wpływu. Kierunek, który obrały Węgry pod rządami Orbán, uwypuklił ten dylemat. Pytanie brzmi: czy UE zdoła się dostosować, by stawić czoła trudnemu członkowi, zachowując jednocześnie zdolność do działania jako zjednoczona siła?
Tytuł i śródtytuły pochodzą od redakcji
O autorze
Andreas Bock jest dyrektorem ds. komunikacji w European Council on Foreign Relations (ECFR).