Reklama
Rozwiń
Reklama

Objechałem Węgry, byłem w mateczniku Orbána. Wiem, dlaczego ten kraj się sypie

Po 16 latach rządów Viktora Orbána Węgrzy są biedniejsi od Rumunów, mają najbardziej skorumpowany kraj w UE, a wielu boi się choćby wspomnieć głośno o tym, co leży im na sercu. Pytanie, czy w niedzielnych wyborach parlamentarnych odważą się postawić na inną opcję.
– Szturmuję na rowerze armię – tak Péter Magyar mówił jeszcze dwa lata temu w wywiadzie dla „Rz”. Wt

– Szturmuję na rowerze armię – tak Péter Magyar mówił jeszcze dwa lata temu w wywiadzie dla „Rz”. Wtedy miał tylko garstkę współpracowników, dziś przewodzi partii prowadzącej w sondażach i jest o krok od odsunięcia Viktora Orbána od władzy

Foto: REUTERS/Bernadett Szabo

Choć to już przeszło dwa lata, ludzie w Bicske wciąż żyją w strachu. – Wynocha – strażnik nerwowo pokazuje ręką bramę wjazdową. – Do wyborów Orbán kazał nikogo tu nie wpuszczać – mówi ciszej, najwidoczniej przekazując mi coś na kształt poufnej informacji.

Chwilę wcześniej, z odległości jakichś stu metrów, patrzyłem na budynek, gdzie zaczął się skandal, który uruchomił lawinę mogącą 12 kwietnia obalić autorytarny reżim na Węgrzech. I zgasić nadzieję populistycznych nacjonalistów Ameryki i wielu krajów zjednoczonej Europy, że wystarczy iść w ślady Viktora Orbána, aby ostatecznie zgładzić liberalny, demokratyczny porządek na Zachodzie.

Pozostało jeszcze 98% artykułu

-50% na pakiet subskrypcji RP.PL z NYT!

Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Kliknij i przejdź do szczegółów

Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama