Na pierwszy rzut oka właściwym aktorem wydaje się demokratyczne państwo. Kiedy jednak trzy lata temu twórcy i producenci sztucznej inteligencji zgłosili gotowość zawieszenia prac na sześć miesięcy, aby dać rządom czas na przygotowanie odpowiednich regulacji zwiększających bezpieczeństwo obywateli, nie spotkało się to z pozytywną reakcją. Choć sześć miesięcy w świecie AI to bardzo długi okres, w świecie demokracji jest to zaledwie chwila. W takim czasie nawet parlament jednego państwa nie jest w stanie uchwalić porządnej ustawy, a co dopiero wypracować rozwiązania dla problemu globalnego, wymagającego skoordynowanych działań wielu rządów.

Dlaczego państwa nie regulują nowych technologii skuteczniej?

Papież Leon XIV w swojej encyklice „Magnifica Humanitas” („Wspaniałe Człowieczeństwo”) słusznie zauważył, że cyfryzacja i sztuczna inteligencja powinny podlegać kontroli na wielu poziomach życia społecznego. Rodzina, stowarzyszenia, fundacje czy samorządy lokalne mają tu ważną rolę do odegrania. We współczesnym świecie jednak monopol na stanowienie prawa posiadają państwa, a nie gminy czy stowarzyszenia. Rodzice mogą zakazać dzieciom korzystania z internetu w domu, ale nie są w stanie skutecznie kontrolować jego używania w szkole czy kawiarni.

Czytaj więcej

Michał Szułdrzyński: Papieska encyklika jak ukryta bomba podłożona pod świat

Dlaczego więc państwa nie regulują nowych technologii skuteczniej? Moim zdaniem dlatego, że funkcjonują w zupełnie innym horyzoncie czasowym i przestrzennym niż świat cyfryzacji. Internet i sztuczna inteligencja działają szybciej i szerzej niż demokratyczne państwa. Nowe technologie nie uznają granic terytorialnych i promują elastyczne, nieformalne sieci współpracy kosztem zbiurokratyzowanych struktur państwowych funkcjonujących w sztywnych ramach prawnych, geograficznych i kulturowych.

Przyjęliśmy właśnie przepisy ruchu drogowego dla wozów konnych, podczas gdy po drogach od dawna jeżdżą już samochody

Unia Europejska działa wprawdzie w skali szerszej niż państwa narodowe, ale również okazuje się zbyt powolna. Komisja Europejska przedstawiła projekt AI Act w kwietniu 2021 r., natomiast rozporządzenie weszło w życie dopiero w sierpniu 2024 r. W świecie polityki to relatywnie szybkie tempo. W świecie cyfrowym oznacza jednak całą epokę. Przekładając to na bardziej obrazowy język: właśnie przyjęliśmy przepisy ruchu drogowego dla wozów konnych, podczas gdy po drogach od dawna jeżdżą już samochody.

Konkluzja jest radykalna. Obecnie sprawczość już nie jest w rękach państw czy UE, lecz w rękach nieformalnych sieci. To stawia nasze dotychczasowe pojęcia siły i władzy na głowie.

Autor

Jan Zielonka

Profesor na uniwersytetach w Oksfordzie i Warszawie