Korespondencja z Nowego Jorku

Część republikanów z niepokojem obserwuje skutki wojny w Iranie oraz polityczny wydźwięk, jaki ona ma. W ostatnich tygodniach gwałtownie rosnące ceny benzyny i rosnące stopy kredytów hipotecznych uderzyły w konsumentów, którzy już byli niezadowoleni z wysokich kosztów życia. Rosnące koszty energii i transportu obciążyły firmy.

Gdy wojna zaczęła wpływać na sytuację na giełdach, Amerykanie zaczęli ubożeć, co groziło ograniczeniem wydatków konsumenckich. Niektórzy ekonomiści zaczęli nawet obawiać się recesji. Wojna, nawet jeśli miałaby się na dobre zakończyć, prawdopodobnie będzie miała długotrwały wpływ na ceny paliw i innych surowców, a republikanie będą musieli się słono tłumaczyć w kampanii wyborczej, niezależnie od tego, jak bardzo będą próbowali mówić o obniżkach podatków czy bezpieczeństwie granic. 

Czas nie działa na korzyść Donalda Trumpa

Cieśnina Ormuz musiałaby być otwarta i funkcjonować normalnie przez miesiąc lub dwa, zanim sytuacja wróciłaby do normy, ponieważ rozładowanie zaległości w żegludze zajmuje trochę czasu – mówi w wywiadzie dla „Wall Street Journal” Dan North, starszy ekonomista w Allianz Trade North America. Sporo czasu zabierze też odbudowa zniszczonej wojną infrastruktury w sektorze wydobywczym w Zatoce Perskiej.

– Nie uda nam się po prostu, w jednej chwili odwrócić tej złej passy. Czas nie działa na korzyść prezydenta, jeśli chodzi o wybory w listopadzie – podkreśla w rozmowie z Politico.com Barrett Marson, strateg republikański w Arizonie. A inni republikanie po cichu obawiają się, że wojna z Iranem przypieczętowuje fakt, że przegrają listopadowe wybory – zarówno do Senatu, jak i do Izby Reprezentantów.

Donald Trump i jego najbliżsi doradcy od miesięcy utrzymują, że kraj jest na skraju gospodarczego przełomu, który miał stać się widoczny, gdy w życie wejdą klauzule z ustawy, zwanej One Big Beautiful Bill (dosł. Jedna Wielka Piękna Ustawa), zatwierdzonej rok temu. – W miarę jak rynki energii zaczynają się stabilizować, historyczne wysokie zwroty podatkowe trafiają do skrzynek pocztowych, a pozostałe elementy prowzrostowej agendy administracji Trumpa będą przynosić rezultaty, Amerykanie mogą być spokojni, że najlepsze dopiero przed nami – powiedział w oświadczeniu rzecznik Białego Domu Kush Desai.

Czytaj więcej

Co dalej z irańską wojną po historycznym spotkaniu w Islamabadzie

Ale wojna z Iranem postawiła prezydenta i jego sojuszników w pozycji defensywnej, przyćmiewając ich przekaz gospodarczy i jednocześnie pogarszając realną sytuację ekonomiczną wielu wyborców. 

Republikanie mocno sympatyzujący z prezydentem wciąż uważają, że ma on czas, żeby przed wyborami przekonać Amerykanów, iż jego polityka zagraniczna i krajowa zmierza w odpowiednim kierunku. – Za każdym razem, gdy kraj jest w stanie wojny, pojawia się niepokój. Ale myślę, że ludzie czują, iż prezydent zmierza w dobrym kierunku i realizuje to, co musiał zrealizować, eliminując państwo terrorystyczne jako zagrożenie dla wszystkich – mówi Mike Rogers, republikanin ubiegający się o reprezentowanie Michigan w Senacie. Inni zwracają uwagę, że wiadomo było już przed tą wojną, iż listopadowe wybory będą trudne dla republikanów, bo partia rządząca historycznie rzecz biorąc zawsze przegrywa w wyborach połówkowych odbywających się w pierwszych dwóch latach kadencji prezydenta. 

USA przed wyborami. Z różnych stron płyną sygnały o pogarszających się notowaniach Partii Republikańskiej

Rosnące ceny paliw oraz kosztowny konflikt zbrojny to jeden problem republikanów. Inny to pesymistyczne prognozy wynikające również z faktu, że ich partia wypada znacznie słabiej w wyborach lokalnego szczebla niż Donald Trump w 2024 r., a to oznacza, że wyborcy już zaczynają wyciągać wnioski z polityki gospodarczej oraz zagranicznej obecnej administracji.

W Wisconsin kandydatka Chris Taylor wspierana przez demokratów do stanowego sądu najwyższego odniosła zdecydowane zwycięstwo (60 proc. głosów), zdobywając nawet poparcie w republikańskich bastionach w tym stanie. Zwycięstwo Taylor było jeszcze większe niż wygrane liberalnych kandydatów w wyborach do sądu najwyższego w 2023 i 2025 r., które przyciągnęły ogólnokrajową uwagę postaci takich jak miliarder Elon Musk oraz doprowadziły do rekordowego wzrostu wydatków zewnętrznych.

Nawet w wyborach, których nie wygrywają, demokraci przegrywają mniejszym marginesem głosów niż w 2024 r. Tak było w ubiegłym tygodniu, gdy demokrata z Georgii, Shawn Harris, przegrał rywalizację o mandat po Marjorie Taylor Greene w Izbie Reprezentantów różnicą 12 punktów procentowych. Ale znacząco zmniejszył przewagę, jaką w 2024 r. Trump uzyskał w tym okręgu, należącym do najbardziej konserwatywnych w kraju. Przed dwoma laty wynosiła ona aż 37 punktów. 

Czytaj więcej

Krucha republikańska większość w amerykańskim Kongresie

Według The Downballot, który analizuje wyniki wyborów, demokraci poprawili swoje wyniki względem wyborów prezydenckich średnio o 11 proc. w wyborach przedterminowych od początku 2026 r. oraz o około 13 proc. od początku 2025 r.

Czytaj więcej

Nowy stary Iran. Donald Trump wyciąga rękę do reżimu ajatollahów

Złe decyzje Trumpa dają demokratom pole do popisu. Ostro krytykują Trumpa za wojnę i wykorzystują wysokie ceny paliw, które ona spowodowała, aby wzmocnić swój już kluczowy przekaz kampanijny: konieczność walki z rosnącymi kosztami utrzymania. I to przynosi rezultaty. Z badania opinii publicznej przeprowadzonego przez Navigator Research, opublikowanego w ubiegłym tygodniu, wynika, że 65 proc. wyborców nie zgadza się ze sposobem, w jaki Trump radzi sobie z cenami paliw, które wzrosły średnio powyżej 4 dolarów za galon. 71 proc. uważa natomiast, że wojna w Iranie przyczyniła się do wzrostu tych cen.

Niektórzy republikanie przyznają, że argument demokratów dotyczący dostępności cenowej trafia do wyborców. Jeden z republikańskich strategów z Georgii wskazał, że wojna – która jednocześnie podzieliła bazę MAGA w kwestii szeroko rozumianych interwencji zagranicznych – „jest również kwestią kosztów życia”, za którą Donald Trump i jego partia będą musieli się rozliczyć z wyborcami.