Reklama
Rozwiń
Reklama

Wiadomo, co zrobi Napieralski

Jak brzmi odpowiedz na najbardziej medialnie gorące pytanie ostatnich dni? Co zrobi Grzegorz Napieralski, kogo poprze w II turze wyborów? Bronisława Komorowskiego, czy Jarosława Kaczyńskiego?

Aktualizacja: 23.06.2010 21:58 Publikacja: 23.06.2010 21:56

[wyimek][link=http://blog.rp.pl/subotic/2010/06/23/wiadomo-co-zrobi-napieralski/" "target=_blank]Weź udział w dyskusji[/link][/wyimek]

Odpowiedź jest jak nóż, prosta i zimna.

Napieralski nic nie zrobi. Po prostu nic. Nie wypowie się za żadnym z kandydatów, bo to mu się najzwyczajniej nie opłaca politycznie.

— Będzie siedział wysoko na drzewie i przyglądał się jak obaj wzajemnie się wykańczają — powiedział w rozmowie ze mną socjolog Jaroław Flis. Świetna ocena.

Każde opowiedzenie się po jednej ze stron dzieli SLD-owskich elektorat. Głupio by było, gdyby okazało się, że wyborcy Napieralskiego w sporej części nie posłuchali swojego nowonarodzonego przywódcy. Bo co to byłby za przywódca. A że nie posłuchają niczym karna armia jest oczywiste. Ale jest też drugi powód desinteressment Napieralskiego w powiedzeniu swoim sympatykom czegoś więcej, niż „decyzję zostawiam waszym sumieniom”.

Reklama
Reklama

Lider SLD gra na innym boisku, niż prezydencka batalia Kaczyński — Komorowski. On gra już o nowe rozdanie po wyborach parlamentarnych w 2011 roku, o wejście do rządu.

Z punktu widzenia interesów SLD wygrana i jednego i drugiego kandydata ma swoje zalety. Także w rachubach krótkoterminowych. Zwycięstwo Kaczyńskiego oznacza, że lewica będzie ważna. Może, jeśli zechce, być pomocna dla PO przy odrzucaniu weta nowego prezydenta. Napieralski miałby wtedy w rękach instrument politycznej gry.

Wygrana Komorowskiego to z kolei szansa na obciosywanie Platformy, na korzyść lewicy. Na przeciąganie wyborców, którzy do partii Donalda Tuska kiedyś odpłynęli, ale teraz mogą wrócić do SLD.

Czyli — w strategicznym planie Napieralskiego — jedynej partii, która stoi na straży "żelaznych ideałów lewicy", typu in vitro, aborcja, karta praw podstawowych itp.

Tak więc Napieralski czeka na drzewie. I im później uda mu się ogłosić, że się nie opowie po żadnej ze stroną tym dla niego lepiej. Bo nadal jest w grze. Oczywiście to zwlekanie mogą mu ukrócić lewicowe dinozaury, głoszące ochocze, że trzeba głosować na Komorowskiego.

Publicystyka
Estera Flieger: Dlaczego Donald Trump boi się Bad Bunny'ego? Bo rap z Portoryko roztapia ICE
Publicystyka
Roman Kuźniar: Ekosfera Epsteina wobec wojny Rosji z Ukrainą
Publicystyka
Bogusław Chrabota: O czym powinno się rozmawiać na RBN? Nie o Włodzimierzu Czarzastym
Publicystyka
Marek A. Cichocki: Amerykańskie wycofanie, francuskie ambicje, niemieckie przywództwo
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama