[b]Rz: Tajemnica adwokacka to świętość, ale z wyjątkami. Jakich przypadków nie dotyczy?[/b]
[b]Mieczysław Michalik:[/b] Wszystko zależy od tego, czy adwokat, korzystając z osłony tajemnicy, spowodował np. duże straty albo krzywdę innych osób. Odejście od tajemnicy zawodowej możliwe jest więc, gdy chodzi np. o zabójstwo.
[b]Dlaczego w ogóle potrzebna jest tajemnica zawodowa?[/b]
Istnieją tzw. zawody zaufania publicznego. Nauczycielce powierza się los i osobowość ucznia, lekarzowi – swoje zdrowie. To wszystko odbywa się w atmosferze zaufania, ale nie są tu zachowane równe proporcje. Bo przecież nie dysponuję dobrami prawnika, któremu powierzam swoje sprawy. A więc tajemnica zawodowa to kwestia wartości i relacji międzyludzkich.
[b]Jaka grupa zawodowa była objęta tajemnicą najwcześniej?[/b]
Zaczęło się od duchownych i filozofów, a potem były kolejne zawody, które miały kontakt z człowiekiem i jego własnością.
[b]Tajemnica spowiedzi wywołuje chyba największe dyskusje.[/b]
To prawda. Dawniej mówiono, że tajemnica spowiednika jest w pewnym sensie zabójcza. Duchowny ma bowiem obowiązek chronienia tajemnicy spowiedzi nawet wtedy, gdy ginie niewinny, a przestępca nie jest ścigany.
[b]Na czym polegają dylematy związane z tajemnicami zawodowymi?[/b]
Najważniejsza jest kwestia odpowiedzialności. Już Max Weber mówił o sytuacjach, w których nie działa etyka norm i zakazów, lecz etyka odpowiedzialności.
[b]Słowo „etyka” nie jest już zapomniane i niemodne?[/b]
Rzeczywiście, dziś uważa się, że wystarczy robić to, czego prawo nie zakazuje. Jednak warto się odwoływać do sumienia czy poczucia odpowiedzialności. Nie można tylko liczyć strat i korzyści. Znacznie ważniejsze jest, by przewidywać skutki swojego działania. Tego niestety nie uczy się młodych ludzi rozpoczynających karierę.