Profesor ekonomii - pytany, czy słuszna jest argumentacja premiera Tuska i ministra Rostowskiego, że trzeba wydłużyć wiek emerytalny, by nie zabrakło rąk do pracy, stwierdza wprost:

Ten argument jest nieprawdziwy. Doskonale wiadomo, że jeśli będzie popyt na pracę, to w granicach, w jakich jest to możliwe. To z kolei nie jest zależne od wieku emerytalnego i regulacji w tej sprawie. Problem sprowadza się do tego, że rząd ma kłopot.

(...) Boi się, że suma przychodów ze składek emerytalnych będzie znacznie niższa niż suma wypłacanych świadczeń. W związku z tym władza chce podwyższyć wiek emerytalny, żeby pomniejszyć sumę wypłacanych świadczeń. Nie ma jednak cienia wątpliwości, że to myślenie bałamutne. Przecież można przejść na emeryturę i dalej pracować.

Współtwórca programu ekonomicznego NSZZ "Solidarność" w 1981 roku odniósł się także do propozycji przeprowadzenia referendum w tej sprawie:

Argumenty, które przytaczają ludzie jemu przeciwni, wydają mi się wątpliwe. Pytanie społeczeństwa jedynie o wiek emerytalny może budzić wątpliwości. Jednak przyjęcie założenia, że ludzie są szaleni, że nie będą chcieli dobrych dla kraju rozwiązań, ponieważ wiedzą to tylko ci, co są w rządzie, jest przejawem ogromnej zarozumiałości i buty. To przecież klasa polityczna jest odpowiedzialna za stworzenie obecnego systemu emerytalnego. Gdzie był wtedy Donald Tusk?

Dziś jest po stronie krytyków reformy sprzed przeszło dekady:

Rząd mówi, że stopa zastąpienia będzie na poziomie 30 procent. I zapewne rzeczywiście będzie. Jednak ja to wiedziałem już wiele lat temu. I dlatego nie popierałem zmiany w systemie emerytalnym. Pytanie, jak głosował Donald Tusk? On był przy uchwalaniu tej reformy.

Bugaj stwierdził też, że jeśli Tusk wówczas nie wiedział, jakie tamta reforma niesie skutki:

To świadczyło by o tym, że nie jest taki kompetentny, jak się mówi. Cała sprawa pokazuje jednak, że tym razem potrzebna jest nam otwarta i rzetelna debata. Tej reformy nie można również ograniczyć do wydłużenia wieku emerytalnego. To może być jedynie element potrzebnych zmian.