Już ponad rok temu opublikowany został raport Najwyższej Izby Kontroli zatytułowany „Finansowanie kościołów i innych związków wyznaniowych oraz niektórych związanych z nimi podmiotów przez wybrane jednostki publiczne”. Dokument jest obszerny, o układzie równie skomplikowanym jak sam tytuł, mało kto zadał, więc sobie trud jego uważnej lektury i analizy. Wystarcza, że pojawiają się tam kwoty liczone w miliardach złotych, by traktować całość jako uzasadnienie tezy, iż katolików trzeba „opiłować z przywilejów”. To słynne zdanie jednego z polityków obecnej koalicji i tak zresztą należy do sformułowań bardziej eleganckich.

O przepływach finansowych między państwem a Kościołem, o obowiązujących w tej dziedzinie przepisach (i obyczajach!) warto i trzeba rozmawiać. Ale trzeba na początku wskazać jasno, jakie środki pochodzące z budżetu państwa oraz budżetów samorządowych wspierają cele związane z kultem religijnym (jak nazywają to przepisy podatkowe), a jakie służą „zakupowi” różnego rodzaju usług z zakresu pomocy społecznej, kulturze itp. Określenie „zakupy” nie jest oczywiście precyzyjne, pozwala jednak wskazać pewne zadania, które państwo powinno i tak realizować, ale z różnych względów zleca je instytucjom kościelnym lub związanym z Kościołem.

Pieniądze na duszpasterstwo wojskowe

Zacznijmy od działalności w sposób oczywisty związanej z duszpasterstwem, na którą jednak w całej Europie państwa przeznaczają środki publiczne. To duszpasterstwo wojskowe. W Polsce służy w wojsku nieco ponad 160 kapelanów będących żołnierzami zawodowymi. Ogromna większość to księża katoliccy, jest też kilkunastu duchownych prawosławnych i kilku ewangelickich. Budżet katolickiego Ordynariatu Polowego Wojska Polskiego to ok. 30 mln zł rocznie.

Dużo? Można o tym rozmawiać, można też rozmawiać o roli i zadaniach kapelanów, ale warto też spojrzeć na sytuację w innych krajach NATO. W Niemczech państwo finansuje posługę ok. 100 kapelanów ewangelickich i 80 katolickich, a od niedawna także żydowskich i muzułmańskich. We Francji, gdzie rozdział państwa i Kościoła jest rygorystycznie przestrzegany, duszpasterstwo wojskowe przedstawiane jest jako modelowy przykład praktycznej realizacji zasady tolerancji religijnej. Diecezja Armii Francuskiej to obecnie 210 kapelanów katolickich.

Czytaj więcej

Ile kosztuje utrzymanie kapelanów w wojsku?

W siłach zbrojnych Francji służy też 65 kapelanów ewangelickich, 30 kapelanów to muzułmanie, a 20 wspiera duchowo wyznawców judaizmu. Katolicka diecezja wojskowa organizuje co roku międzynarodową pielgrzymkę żołnierzy do Lourdes, w której uczestniczyło ostatnio kilkanaście tysięcy uczestników z 40 krajów. Nie brak żołnierzy, którzy przy tej okazji przyjmują chrzest. Wyjątkowa jest pozycja kapelana w strukturach wojskowych. Umundurowani i uzbrojeni nie mają jednak stopnia wojskowego, a mówiąc ściśle mają stopień „niewidoczny”: zawsze taki sam jak ich rozmówca. Kapelan nie jest więc nigdy ani młodszy, ani starszy szarżą wobec innego żołnierza.

Potrzeba istnienia – a więc i finansowania – duszpasterstwa wojskowego nie budzi zwykle większych emocji, choć posłowie związani z lewicą systematycznie sprawdzają związane z tym wydatki. Inaczej, gdy chodzi o kapelanów w Krajowej Administracji Skarbowej, którzy w dodatku są dość wysoko wynagradzani. Historycznie byli oni związani ze służbą celną, która stała się częścią KAS, ale co najważniejsze, problem jest już praktycznie nieaktualny. W ubiegłym roku w KAS było zatrudnionych już tylko ostatnich sześciu kapelanów katolickich i jeden prawosławny.

30 milionów na duszpasterstwo wojskowe nie jest pozycją zauważalną w budżecie MON, warto jednak się przy tej sprawie zatrzymać, bo pokazuje, że są zadania o charakterze duszpasterskim, które wymagają publicznego finansowania, by konstytucyjna zasada wolności wyznania nie pozostawała pustą deklaracją. Podobnie uzasadnić można posługę kapelanów w szpitalach.

Restauracja na pożytek wszystkim

Wielokrotnie większe kwoty przeznaczane są na wsparcie prac związanych z ochroną i konserwację zabytkowych kościołów i klasztorów. To setki milionów złotych, trudno jednak określić ich dokładną wysokość, bo trafiają one do beneficjentów z setek różnych źródeł, w tym z budżetu państwa i budżetów samorządów terytorialnych, fundacji korzystających ze środków publicznych, a po stronie beneficjentów mamy kilkanaście tysięcy osób prawnych (m.in.: diecezje, parafie, zakony oraz ok. 240 jednostek organizacyjnych Kościoła, które uzyskały osobowość prawną w drodze rozporządzenia ministra właściwego do spraw wyznań religijnych).

Czy są to środki „dla Kościoła”? I tak, i nie. Tak, bo remontowane obiekty są własnością instytucji kościelnych i służą celom kultu religijnego. Nie, bo obiekty zabytkowe są częścią dziedzictwa narodowego stanowiącego wspólne dobro i ich zachowanie leży w interesie publicznym. Ważne natomiast, czy pieniądze publiczne są dobrze wydatkowane.

Czytaj więcej

Rząd bezskuteczny w sprawie likwidacji Funduszu Kościelnego. Ujawniamy kulisy

Szeroka kontrola NIK nie wykazała, by były to środki wydawane niecelowo. Można powiedzieć więcej: środki z dotacji często uzupełniane są pieniędzmi zbieranymi przez parafian, a bieżąca troska o stan budynków kościelnych pozwala zapobiegać w porę poważniejszym szkodom.

Krytykę wzbudza jednak fakt, iż podmioty związane z Kościołem były, zwłaszcza w ostatnich latach, głównym beneficjentem środków na ochronę zabytków. Przede wszystkim zaś nieprzejrzysty, uznaniowy charakter decyzji podejmowanych przez dysponentów środków publicznych. Liczne przykłady wskazują, że „załatwianie” dotacji wykorzystywane jest przez polityków i samorządowców – i to wszystkich partii - jako element kampanii wyborczych. Popularne stało się nawet ironiczne określenie „Proboszcz plus”. Stworzenie transparentnego, podlegającego kontroli społecznej i możliwie niezależnego od polityków systemu finansowego wsparcia remontów i konserwacji zabytków sakralnych pozwalałoby przeciwdziałać instrumentalnemu traktowaniu Kościoła. Wizerunek Kościoła na pewno też by na tym zyskał.

Działalność charytatywna w połowie za swoje

Szeroko rozumianą działalnością charytatywną i opiekuńczą, związaną z pomocą i opieką społeczną Kościół zajmował się od setek lat. Podobnie jest dziś. Lista instytucji prowadzonych przez zakony i fundacje jest długa. To między innymi 160 domów pomocy społecznej, 92 domy dziecka, 27 domów matki i dziecka, 70 klubów seniora i 65 środowiskowych domów samopomocy, 80 gabinetów rehabilitacyjnych, 16 centrów opieki dziennej i 34 ośrodki wychowawcze dla osób z niepełnosprawnościami, 60 hospicjów domowych i 40 hospicjów stacjonarnych, schroniska dla bezdomnych,  15 diecezjalnych centrów pomocy migrantom i uchodźcom. Listę można ciągnąć dalej. Pracuje w tych instytucjach ok. 33 tys. osób, część spośród nich to siostry zakonne i – rzadziej – zakonnicy i księża. Wspiera ich 100 tys. wolontariuszy. Łączną liczbę godzin przepracowanych rocznie przez wolontariuszy można szacować na 2,8 mln.

Czytaj więcej

Emerytury księży i zakonnic. Co z planami likwidacji Funduszu Kościelnego?

Nic więc dziwnego, że do instytucji kościelnych prowadzących tę ważną społecznie działalność trafiają też duże środki publiczne. Tu jednak zaskoczenie. Budżet państwa pokrywa zaledwie 15 proc. kosztów, budżety samorządowe 25 proc. Nawet jeśli dodać do tego kolejnych 15 proc. z odpisu podatkowego dokonywanego przez osoby płacące PIT, to okaże się, że środki publiczne to niewiele ponad połowa kosztów działalności. Reszta to różnego rodzaju zbiorki i darowizny. Oczywiście w konkretnych przypadkach może to różnie wyglądać, ale ogólnie można stwierdzić, że Państwo „kupuje” tu usługi wyjątkowo tanio.

Dodawanie i odejmowanie, czyli finansowanie

Czy są to „pieniądze dla Kościoła”? W jakimś sensie tak, bo to instytucje kościelne nimi gospodarują i mogą dzięki temu realizować swoje posłannictwo. Ale też nie – bo są to zadania, które i tak powinny być zrealizowane.

Oczywiście można sobie wyobrazić, że państwo mówi Kościołowi „dziękuję” i nacjonalizuje całą tę działalność. Tak – zauważmy na marginesie – chciałaby zrobić AfD w Niemczech. To jednak rozwiązanie czysto teoretyczne. Nie mówiąc już o gigantycznych dodatkowych kosztach liczonych w setkach milionów złotych, nie byłoby łatwo znaleźć wielu pracowników gotowych do takich poświęceń, o jakich systematycznie słyszymy i czytamy, gdy mowa choćby o siostrach z „Domu Chłopaków” w Broniszewicach, ale także dziesiątek i setek podobnych placówek.

Taką, a raczej bardziej szczegółową analizę można prowadzić dalej. W obszarze edukacji to ponad 500 szkół katolickich, w których uczy się ok. 75 tys. uczniów. Mniej więcej połowa działa jako szkoły publiczne, a nauka jest bezpłatna dzięki środkom z budżetu państwa z rezerwy części oświatowej subwencji ogólnej. Zgodnie z prawem oświatowym szkoła niesamorządowa może korzystać z praw szkoły publicznej, jeśli jej powstanie m.in. „korzystnie uzupełnia sieć szkół publicznych na danym terenie”. Decyzję w tej sprawie podejmuje samorząd lokalny.

Czytaj więcej

Miliardy na Kościoły. Dotacje poza konkursem, nieweryfikowalni duchowni w ZUS

Idźmy dalej: system emerytalny, ochrona środowiska, sport, nawet rolnictwo. Drobny przykład. W latach 2021 – 2023, Agencja Rozwoju i Modernizacji Rolnictwa przekazała na rzecz kościołów i innych związków wyznaniowych dotacje celowe wysokości ok. miliona złotych. W raporcie NIK znajdujemy nawet informację o pomocy finansowej de minimis w wysokości 500 zł dla podmiotu prowadzącego działalność nadzorowaną w zakresie utrzymywania pszczół. Wszystkie te dotacje stanowiły 0,1 proc. całości wydatków Agencji. Z kim było powiązanych pozostałych 99,9 proc. beneficjentów i jaki był ich światopogląd, tego się nie dowiemy. I słusznie.

Zgodnie z obowiązującym prawem działalność kościelnych osób prawnych, służąca celom humanitarnym, charytatywno-opiekuńczym, naukowym, oświatowo-wychowawczym jest uznawana za równoważną z analogiczną działalnością prowadzoną przez instytucje państwowe. Pojawia się więc istotne pytanie: dlaczego osobno liczymy środki kierowane do kościelnych osób prawnych, a nawet instytucji definiowanych przez NIK jako „powszechnie znane podmioty, których powstanie lub funkcjonowanie jest związane z kościołami i innymi związkami wyznaniowymi”. A następnie sumujemy wynagrodzenie kapelana w wojsku, dotację dla domu pomocy społecznej i pomoc dla gospodarstwa rolnego dotkniętego klęską gradu, by uzyskać pozycję „finansowanie Kościoła”. A następnie mówić o miliardach dla Kościoła.

Juliusz Braun

wykładowca Uniwersytetu Civitas. Był m.in. posłem na Sejm (1989-1999), przewodniczącym Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji (1999–2003), prezesem zarządu Telewizji Polskiej (2011–2015) i członkiem Rady Mediów Narodowych (2016–2022)