Korespondencja z Waszyngtonu.
Prezydent i premier spotkali się we wtorek wspólnie z prezydentem USA Joe Bidenem. Format wizyty i sama inicjatywa to pomysł strony amerykańskiej. I powtórka podobnego spotkania, które miało miejsce, gdy premierem był Jerzy Buzek, a prezydentem – Aleksander Kwaśniewski.
Sytuacja jest jednak zupełnie inna. I to nie tylko ze względu na bezpośrednie zagrożenie bezpieczeństwa, ale też to, że w polskiej polityce od 1999 roku minęła cała epoka.
Relacje Andrzeja Dudy z Donaldem Tuskiem: Nie ma wojny o krzesło
Gdy opadł kurz po wygranej Koalicji Obywatelskiej w wyborach, modne stały się przepowiednie dotyczące powtórki kohabitacji Donalda Tuska z Lechem Kaczyńskim i politycznych wojen o krzesło.
Czytaj więcej
Z naszych informacji wynika, że prezydent ma zamiar poświecić najbliższe miesiące na forsowaniu tematu osiągnięcia przez kraje NATO poziomu 3 proc....
Stało się jednak inaczej, a sytuacja międzynarodowa, wspominany wcześniej kontekst bezpieczeństwa sprawia, że dla obydwu stron starcie na tym polu byłoby po prostu nieracjonalne. Poza tym jak wynika z kuluarowych sygnałów, relacje w kwestiach obronności są między Pałacem a rządem co najmniej dobre. Dotyczy to również Ukrainy. Odbywają się rozmowy, spotkania na najwyższym szczeblu o których opinia publiczna nie jest informowana. To wszystko buduje relację, która siłą rzeczy musi być złożona dla obydwu stron.
Protokół rozbieżności: Co dzieli Donalda Tuska i Andrzeja Dudę?
No horyzoncie jest coraz więcej tematów „zewnętrznych”, które jednak będą wkraczać w tematykę międzynarodową. I przetestują relacje Tusk-Duda na tym polu.
Trudna w praktyce kohabitacja sprawia, że znaczenie wyborów prezydenckich rośnie. Być może ich waga skłoni też Donalda Tuska do zmiany zdania i zawalczenia o „pilnowanie żyrandola”
Jeden temat dotyczy polskiej prezydencji w 2025 roku w Unii Europejskiej, na którą Pałac Prezydencki – np. w kwestii relacji z USA – będzie chciał mieć wpływ. To już zresztą wybrzmiało w oficjalnych deklaracjach i zapowiedziach oraz jest, oczywiście, zapisane w ustawie o współdziałaniu władz państwowych, która wzmocniła pozycję prezydenta.
Inny temat to kwestia ustalenia wspólnego kandydata na komisarza – na nazwisko zgodę musi wyrazić prezydent. To również zapis wspominanej ustawy. Na to nakłada się dyskusja o nominacja ambasadorskich, zwłaszcza w newralgicznych dla prezydenta placówkach.
Donald Tusk kontra Andrzej Duda. „Prezydent już przeszedł grę dwa razy”
Trudność sytuacji wynika też z różnicy punktów, w których znajdują się Tusk i Duda. Premier dopiero co został po obydwu stronach Atlantyku uznany – po wyborach 15 października – za wybawiciela liberalnej demokracji. Ale ma w perspektywie to, że jego rząd nie przeprowadzi do wyborów prezydenckich w 2025 roku żadnych dużych zmian ze względu na kolejne weta prezydenta. Bo te nadchodzą.
Tymczasem prezydent Duda – jak powiedział szef jego gabinetu Marcin Mastalerek – „przeszedł grę dwa razy”. Jego poglądy np. dotyczące kwestii światopoglądowych czy praworządności są doskonale znane. To wszystko sprawia, że do końca drugiej kadencji prezydent nie musi w żaden sposób politycznie się „ustawiać”, tylko pozostać w zgodzie ze swoimi przekonaniami i poglądami. To ma jednoznaczne konsekwencje dla koalicji rządzącej.
Trudna w praktyce kohabitacja sprawia, że znaczenie wyborów prezydenckich rośnie. Być może ich waga skłoni też Donalda Tuska do zmiany zdania i zawalczenia o „pilnowanie żyrandola”, jak to kiedyś sam powiedział. Taki wariant obstawia też coraz częściej PiS, o czym pisała już „Rzeczpospolita”. O tym wszystkim warto pamiętać analizując wtorkowe wydarzenia w Waszyngtonie.