Piotr Ostrowski z OPZZ: Nie nabierzemy się na dziurę Morawieckiego

Sytuacja wymaga, aby politycy realnie spojrzeli na potrzeby pracowników, zrealizowali wyborcze plany i nie uciekali się do politycznych tricków – pisze przewodniczący OPZZ.

Publikacja: 16.11.2023 03:00

Mateusz Morawiecki w Sejmie

Mateusz Morawiecki w Sejmie

Foto: PAP/Radek Pietruszka

Nie trzeba było długo czekać. Ci sami politycy, którzy dopiero co obiecywali podwyżki, straszą rzekomą dziurą budżetową. Członkowie przyszłej koalicji ostrzegają, że finanse publiczne są w opłakanym stanie i musimy się przygotować na trudne reformy. „PiS to oszuści: ukrywali przed wyborami, że w tegorocznym budżecie jest gigantyczna dziura Morawieckiego” – napisała Izabela Leszczyna, posłanka i ekspertka finansowa Koalicji Obywatelskiej. Ciekawe, że o takowej dziurze politycy nie wspominali przed wyborami. Zatem, czy rzeczywiście chodzi o troskę o budżet, czy też o realizację politycznych dogmatów?

Zadłużenie było znane

Planowany deficyt na 2023 rok jest znany i rzeczywiście jest duży. Górny limit wydatków wynosi 693,4 mld zł, a dochody – 601,4 mld zł. A to oznacza, że różnica wynosi 92 mld zł. Od stycznia do września tego roku dochody państwa wyniosły 418 mld zł, a wydatki 452 mld zł. Czyli deficyt wynosi na dzisiaj 34 mld zł. To stanowi niewiele ponad jedną trzecią dopuszczalnego maksymalnego deficytu w roku. Eksperci z Polskiej Sieci Ekonomii (PLSE) wskazują, że nie ma w tych liczbach ani sensacji, ani tym bardziej żadnej dziury.

Czytaj więcej

Ryszard Petru o polskich finansach: Mamy 1,7 bln zł długu, prawie zerowy wzrost

To samo tyczy się publicznego zadłużenia pozabudżetowego. Wiedza na jego temat jest również jawna. Rozlicza nas z raportowania tego Komisja Europejska, która sama regularnie publikuje te dane za pomocą Eurostatu. Można różnić się co do oceny, czy takie zadłużenie jest słuszne i bezpieczne, ale o jego ukrywaniu nie ma mowy.

„Jako środowisko naukowe badań nad gospodarką jednoznacznie zaprzeczamy opiniom o fatalnym stanie polskiego budżetu i konieczności rezygnacji z obiecanych inwestycji i wydatków publicznych. Straszenie »ukrytą dziurą budżetową« nie ma uzasadnienia ani w teorii, ani w rzeczywistości gospodarczej” – piszą w liście otwartym polscy ekonomiści z PLSE.

Co z obietnicami

Tymczasem wynagrodzenia polskich nauczycieli należą do najniższych w Europie. W polskich szkołach brakuje około 30 proc. nauczycieli. Mamy problem, gdzie ich znaleźć. Nauczyciele są przepracowani i zapomniani przez państwo. Tworząca się większość parlamentarna zapowiedziała, że od 1 stycznia podniesie im pensje o 30 proc. Kwestia jest kluczowa, gdyż bez godnych płac podniesienie jakości usług publicznych będzie niemożliwe. Potrzeba natychmiastowych działań, bo przed końcem roku należy znowelizować budżet tak, aby uwzględnić kluczowe interesy polskich pracowników, gdyż obecny projekt nie gwarantuje środków na podwyżki wynagrodzeń.

Setki tysięcy związkowców oddały głos na jedną z trzech list opozycyjnych, bo uwierzono w podwyżki

Miliony ludzi pracy oraz pracowników budżetówki zagłosowały 15 października na partie, które będą współtworzyły następny rząd. Setki tysięcy związkowców, w tym członków Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych, oddały głos na jedną z trzech list opozycyjnych, bo uwierzono w podwyżki. Wyborcy nie głosowali, kierując się wyłącznie kwestiami praworządności czy ustrojowymi. Polacy są dużo bardziej pragmatyczni w swoich wyborach, niż chciałyby media czy pragnęli politycy. Złamanie przedwyborczych obietnic w zakresie wynagrodzeń w imię wolnorynkowej ideologii skrywanej za rzekomą „dziurą budżetową” byłoby fatalnym błędem politycznym, ale także gospodarczym.

Uzdrówmy gospodarkę

Ernst & Young prognozuje, że Polska będzie jednym z europejskich liderów wzrostu gospodarczego w 2024 i 2025 roku. W takiej sytuacji podgrzewanie gospodarki poprzez dynamikę płac będzie sprzyjało jej szybszemu realnemu rozwojowi. Warto przypomnieć, że w erze, gdy siła pracowników wobec pracodawców w krajach rozwiniętych była wysoka (lata 50. i 60. XX wieku), wzrost innowacji był znacznie szybszy niż w erze erozji siły przetargowej pracowników, czyli od lat 80.

Czytaj więcej

Janusz Lewandowski: Uwaga: miny. Czyli spuścizna „dobrej zmiany”, z którą będzie się borykał nowy rząd

Odchodzący rząd przez lata mroził wynagrodzenia w sektorze publicznym. W ciągu ostatnich ośmiu lat dwukrotnie wzrosła liczba osób zarabiających minimalną pensję. Dzisiaj mamy taką sytuację, że ktoś z wykształceniem wyższym i dziesięcioletnim doświadczeniem zawodowym zarabia 20 zł więcej, niż wynosi minimalne wynagrodzenie.

Zdrowa gospodarka nie może tak funkcjonować. Sytuacja wymaga, aby politycy realnie spojrzeli na potrzeby pracowników, zrealizowali wyborcze plany i nie uciekali się do politycznych tricków. Ani dogmaty liberalnej ekonomii, ani opowieści o dziurach budżetowych nie przykryją rzeczywistości.

Autor jest socjologiem, działaczem związkowym, od 2022 r. przewodniczącym Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych

Nie trzeba było długo czekać. Ci sami politycy, którzy dopiero co obiecywali podwyżki, straszą rzekomą dziurą budżetową. Członkowie przyszłej koalicji ostrzegają, że finanse publiczne są w opłakanym stanie i musimy się przygotować na trudne reformy. „PiS to oszuści: ukrywali przed wyborami, że w tegorocznym budżecie jest gigantyczna dziura Morawieckiego” – napisała Izabela Leszczyna, posłanka i ekspertka finansowa Koalicji Obywatelskiej. Ciekawe, że o takowej dziurze politycy nie wspominali przed wyborami. Zatem, czy rzeczywiście chodzi o troskę o budżet, czy też o realizację politycznych dogmatów?

Pozostało 89% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Publicystyka
Paweł Kowal: W sprawie Ukrainy NATO w połowie drogi
Materiał Promocyjny
Mity i fakty - Czy to prawda, że elektryczne auta palą się częściej niż spalinowe?
Publicystyka
Łukasz Warzecha: Przez logikę odwetu Donald Tusk musi za wszelką cenę utrzymać się u władzy
Publicystyka
Groźny marsz Marine Le Pen
Publicystyka
W Małopolsce partia postawiła się Jarosławowi Kaczyńskiemu. Czy porażkę można przekuć w sukces?
Publicystyka
Łukasz Warzecha: Czas wprowadzić maksymalny wiek biernego prawa wyborczego
Publicystyka
Paweł Kowal: Viktor Orbán buduje ośrodek, który popiera rewizjonizm Władimira Putina