Jacek Nizinkiewicz: Dlaczego Kaczyński nie weźmie udziału w debacie TVP. Czy PiS na tym zyska?

Donald Tusk i inni liderzy partyjni stawią się na poniedziałkowej debacie w Telewizji Publicznej. Nieobecny będzie tylko Jarosław Kaczyński. Mateusz Morawiecki zastąpi prezesa PiS, który ma powody, dla których unika spotkania z konkurentami.

Publikacja: 06.10.2023 13:54

Donald Tusk i Jarosław Kaczyński

Donald Tusk i Jarosław Kaczyński

Foto: PAP

To było do przewidzenia. Prezes PiS nie weźmie udziału w debacie liderów partyjnych w TVP. Niektórych może dziwić, dlaczego szef partii rządzącej nie przyjdzie nie spotkanie do telewizji, kiedyś publicznej, a obecnie będącej tubą propagandową władzy.

Jeśli ktoś ma wątpliwości, czy Telewizja Polska jest zbrojnym ramieniem medialnym władzy, niech obejrzy jakiekolwiek wydanie „Wiadomości” lub TVP Info, które nie transmituje na żywo wystąpień opozycji, w przeciwieństwie do spotkań z wyborcami polityków PiS. Jeśli TVP już wspomina o opozycji lub pokazuje jej polityków, to wyłącznie w negatywnym świetle. Również rozmowy w TVP wyglądają tak, że prowadzący program jest stroną stającą przeciwko przedstawicielowi opozycji i wspierającą PiS. Tak też pewnie będzie podczas debaty w TVP.

Były rzecznik PiS poprowadzi debatę wyborczą TVP z premierem PiS

Jednym z prowadzących debatę będzie Michał Rachoń, były lokalny rzecznik PiS, który nie odciął pępowiny od partii matki. Stosunek podległości Rachonia wobec PiS jest widoczny w bezkrytycznym podejściu do władzy. Rachoń byłby jednym z gwarantów dobrego samopoczucie prezesa podczas debaty w TVP, a mimo wszystko Jarosław Kaczyński zrejterował. Dlaczego lider formacji rządzącej nie przyjdzie do telewizji, która jest podległa i zależna od władzy i w której może czuć się jak w domu? Powodów jest kilka.

Jarosław Kaczyński przegrał przed laty debatę z Donaldem Tuskiem. W 2007 roku po przegranym pojedynku prezesa PiS na osiem długich lat straciło władzę. Debata przyczyniła się do porażki partii. Kaczyński wypadł źle, teatralnie i zachowywał się nienaturalnie i protekcjonalnie podczas spotkania. Nie udało się go wyszkolić sztabowcom, gubił się podczas wypowiedzi, a nawet źle wyuczonego gestu zakładania i ściągania okularów. Nie był błyskotliwy, szybkostrzelny, sympatyczny i magnetyzujący. A debata przekonuje nieprzekonanych, przyciąga niezdecydowanych, może sprawić, że wyborcy zmienią swojego faworyta wyborczego. Kaczyński zmarnował szansę i od tamtego czasu ma traumę.

Dlaczego Jarosław Kaczyński nie pójdzie na debatę

Powodów dla których prezes PiS nie weźmie udziału w debacie jest więcej. Kaczyński nie jest już młodzieniaszkiem. Podczas czwartkowego spotkania z wyborcami mówił: „za cztery lata już mnie tu nie będzie” i przekonywał, że był na czele partii i państwa i tak długo, jak na europejskie warunki. To nie musi być kokieteria, gdyż prezes ma 74 lata i problemy ze zdrowiem. Często się myli, ucieka w dygresje, nie byłby w stanie błyskotliwie odpowiedzieć na pytanie w przewidzianej minucie na odpowiedź. Prezes łatwo się denerwuje, a z wiekiem jest pod tym względem coraz gorzej. Debatujący mają nie wchodzić w interakcje, ale pewne jest, że ta zasada zostanie złamana i w takiej sytuacji Kaczyński mógłby nie zareagować dobrze.

Jarosław Kaczyński przedstawicielem poprzedniej epoki

W debacie będą uczestniczyć również młodzi i sprawni retorycznie politycy, jak chociażby Krzysztof Bosak. Na ich tle Kaczyński mógłby wypaść jak przedstawiciel przeszłej epoki, która dawno już powinna minąć. Nie brzmi to dobrze, ale czynnik ludzki jest niebagatelny. Kaczyński podczas ostatniego spotkania wyborczego przekonywał, że w referendum należy głosować 4 razy TAK! Nie zorientował się nawet sam, że popełnił błąd, a PiS namawia do 4 razy NIE! Zareagował po czasie, gdy tłum zwrócił mu uwagę i zaczął przepraszać. Prezes już nie nadaje się na debatę polityczną. Jego czas mija. Dziś jest bardziej ikoną partii, symbolem PiS przewożonym z miejsca na miejsce, niż konfrontującym się politykiem, który nie boi się wejść w tłum, odpowiadać na trudne pytania i błysnąć erystycznie. I takie wizerunek prezesa jako ikony PiS chce zachować nie pozwalając, żeby zniżał się do poziomu innych śmiertelników i stawał z nimi do pojedynku jak równy z równym.

Prezes nie udziela wywiadów, poza podległymi partii organami. Prezes nie występuje na konferencjach, na których dziennikarze mogą zadawać pytania. Prezes nie wchodzi w tłum, unika interakcji, nie pozwala sobie zadawać pytań. A partia nie pozwala wyprowadzić swojego przywódcy ze strefy komfortu. Debata byłaby dla widzów TVP smutnym obrazkiem zderzenia rzeczywistości z mitem, który wykreowała partia i rządowe media. Występ na żywo Kaczyńskiego obnażyłby jego deficyty nie tylko jako polityka, ale również człowieka. A tych ma dużo, wiedzą o tym dobrze ci, którzy prywatnie znają prezesa. Kaczyński nie miałby prawa wygrać debaty. Rejterada jest również niekorzystna dla PiS. Erzacem prezesa ma być premier. I to też nie jest dobra wiadomość dla PiS, ale lepszego kandydata nie ma.

Erzac Mateusz Morawiecki 

Mateusz Morawiecki jest człowiekiem wywodzącym się z kręgów PO, byłym doradcą premiera Donalda Tuska, został nagrany w restauracji „Sowa i przyjaciele”, jest bankierem, beneficjantem zmian III RP. Jest też jednym z najbogatszych polityków PiS, a jego status materialny rozjeżdża się ze statusem przeciętego wyborcy PiS. W partii jest wciąż uważany za ciało obce i polityczną przechrztę. W PiS Morawiecki ma więcej przeciwników niż zwolenników. Premier ma też wiele tajemnic i nie mało na sumieniu. Na pewno w TVP nie będzie pytań o majątek przepisany na żonę, aferę wizową czy odpowiedzialność za afery tych rządów. Ale Morawiecki, który z Tuskiem jest na „ty” będzie musiał się tłumaczyć i nie wypadnie wiarygodnie, tym bardziej, że wszyscy przeciwnicy będą grać do jego bramki, a w społecznym oddźwięku nie jest zbyt popularnym politykiem.

Z Morawieckim PiS może dużo stracić podczas debaty, ale nie ma nikogo lepszego, z kim może zyskać. Premier będzie odbierany jako ktoś, za kim chowa się prezes. I już na stracie to będzie zły sygnał. Tym bardziej, że Kaczyński może być gościem TVP w „Gościu Wiadomości” tego samego dnia. PiS mówi dużo o pokorze, ale to poniedziałek będzie obrazem buty władzy.

Debata w TVP: A może debatę Tuska z Morawieckim zwycięży ten trzeci?

Wszyscy skupiają się na pojedynku KO- PiS, Tusk-Kaczyński, czy teraz Tusk-Morawiecki. A nie jest powiedziane, że to Donald Tusk będzie zwycięzcą debaty. Trzecia Droga, Konfederacja czy choćby Lewica nie zmarnują szansy, żeby zabłysnąć, jak to kiedyś zrobił Adrian Zanberg podczas debaty, która wzmocniła Partię Razem. Wiadomo, że PiS natychmiast ogłosi zwycięzcą Morawieckiego, a KO Tuska, ale może okazać się, że wygra ten trzeci. Ktoś inny może zyskać najwięcej na debacie.

Dziś już jednak wiadomo, że PiS wpadło we własne sidła prąc do debaty. Jarosław Kaczyński nie odwrócił się tylko tyłem do swoich konkurentów, widzów, ale Polaków, którzy 15 października zdecydują, komu powierzyć władzę.

Kto zyska, a kto straci na debacie wyborczej w TVP

Donald Tusk pokazując się w TVP tylko zyska, bo dysonans poznawczy dla widzów może być zaskakujący wobec tego, co widzą każdego dnia w mediach publicznych. Nagle okaże się, że Tusk nie ma rogów, ogona i nie pluje siarką, podobnie jak inni przedstawiciele opozycji. Widzowie zobaczą też, że Jarosław Kaczyński nie potrafi stanąć do pojedynku jak równy z równymi, chowając się za plecami Mateusza Morawieckiego.

W kampanii prezydenckiej Rafał Trzaskowski nie pojechał do Końskich na debatę w TVP, tracąc szansę do przekonania do siebie nieprzekonanych i o włos przegrał wybory. Kaczyński zamiast w TVP będzie w Przysusze i to może być symboliczne miejsce dla końca kadencji rządów PiS.

To było do przewidzenia. Prezes PiS nie weźmie udziału w debacie liderów partyjnych w TVP. Niektórych może dziwić, dlaczego szef partii rządzącej nie przyjdzie nie spotkanie do telewizji, kiedyś publicznej, a obecnie będącej tubą propagandową władzy.

Jeśli ktoś ma wątpliwości, czy Telewizja Polska jest zbrojnym ramieniem medialnym władzy, niech obejrzy jakiekolwiek wydanie „Wiadomości” lub TVP Info, które nie transmituje na żywo wystąpień opozycji, w przeciwieństwie do spotkań z wyborcami polityków PiS. Jeśli TVP już wspomina o opozycji lub pokazuje jej polityków, to wyłącznie w negatywnym świetle. Również rozmowy w TVP wyglądają tak, że prowadzący program jest stroną stającą przeciwko przedstawicielowi opozycji i wspierającą PiS. Tak też pewnie będzie podczas debaty w TVP.

Pozostało 89% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Publicystyka
Paweł Kowal: W sprawie Ukrainy NATO w połowie drogi
Materiał Promocyjny
Jak wykorzystać potencjał elektromobilności
Publicystyka
Łukasz Warzecha: Przez logikę odwetu Donald Tusk musi za wszelką cenę utrzymać się u władzy
Publicystyka
Groźny marsz Marine Le Pen
Publicystyka
W Małopolsce partia postawiła się Jarosławowi Kaczyńskiemu. Czy porażkę można przekuć w sukces?
Publicystyka
Łukasz Warzecha: Czas wprowadzić maksymalny wiek biernego prawa wyborczego