– To dobry początek – mówi „Rz" były szef MSZ Radosław Sikorski w tekście „Sojusz docenił Rosję”. - Bo choć sam daremnie walczył o dwie ciężkie natowskie brygady tylko dla Polski, to wskazuje, że Zachód wreszcie zrozumiał, jak wielkim zagrożeniem może być Rosja. Szczyt odbędzie się też w cieniu Brexitu, który bardzo osłabia jedność wspólnoty atlantyckiej.
W "Gazecie Wyborczej" inna myśl tego samego ministra jest zaakcentowana: Radosław Sikorski przed szczytem NATO: Nasza siła odstraszania rośnie: - Najbardziej mnie niepokoi swobodny sposób mówienia w Rosji o użyciu broni jądrowej. Rosja ma oficjalną doktrynę, która to przewiduje, i ćwiczy te scenariusze. Zachód nie myśli o możliwym konflikcie, a użycie broni atomowej jest dla polityków tematem tabu - mówi były szef MON i MSZ.
Z kolei obecny szef MSZ Witold Waszczykowski, przekonuje w "Dzienniku Gazecie Prawnej", że nie ma różnicy między rotacją a stałą bazą. Nikt przecież nie przyjeżdża z USA do baz w Niemczech czy we Włoszech do końca życie. Na pytania dociekliwego dziennikarza, że chyba wolelibyśmy stałe bazy, minister uspokaja, że mamy oto taką sytuację: żołnierze rotacyjny - bazy stałe. „Teraz to NATO wchodzi do Polski”.
- Mnie to w każdym razie uspokaja, ruch nikomu jeszcze nie zaszkodził, a na pewno nie żołnierzom...
Obok tych historycznych wydarzeń toczą się gorszące przepychanki z elementami obstrukcji parlamentarnej związane z uchwalaniem nowej ustawy naprawczej dotyczącej Trybunału.