Nie zobaczyliśmy nic nowego w stosunku do naszego raportu końcowego, którego nie odłączną częścią są komentarze polskiej strony – mówił Aleksiej Morozow z rosyjskiej komisji. - Lotnisko Smoleńsk 10 kwietnia było otwarte i działające, a nie czasowo otwarte jak w raporcie polskim. Lotnisko miało państwowy atest, jak również znajdował się tam cały zestaw informacji nawigacyjnej i lotniczej. Potwierdzona została sprawność całej infrastruktury lotniska. Nie przewiduje się zamknięcia lotniska ze względu na pogodę – są określone minima i załoga musi się nimi kierować.

Dopytywany o naciski na kontrolerów w wieży, odpowiadał:

Zastępca dowódcy, któremu, jak rozumiem, przypisywane jest wywieranie nacisków, był zobowiązany znajdować się w bliższym stanowisku kierowania. Utrzymywał łączność z podwładnymi, bo taki miał obowiązek, ciężko nazywać to wywieraniem presji.

Wypowiadał się też w sprawie przekazania wraku do Polski:

W tej chwili te szczątki znajdują się w komisji śledczej. Komisja  prowadzi swoje niezawisłe śledztwo, uważamy to za dowód rzeczowy w sprawie, wiec proszę się zgłosić do komisji śledczej.

Wielokrotne pytania, o to czemu polscy specjaliści zostali niedopuszczeni do oblotu lotniska tuż po katastrofie, były kwitowane krótko:

Samolot, który robił, oblot był samolotem wojskowym.

Generał Błasik ponownie został oskarżony o wywieranie bezpośredniego wpływu na załogę samolotu. Przedstawiciele MAK mówili:

Kabina powinna być sterylna co najmniej od wysokości 10000 stóp. On podając informacje o wysokości brał praktycznie udział w sterowaniu samolotem. To samo jest w raporcie Millera – mówi się o jego obecności jako pośredniej przyczynie, nazywajmy rzeczy po imieniu - to był bezpośredni nacisk.

Minister Miller tuż po konferencji mówił:

W dzisiejszym wystąpieniu pana Morozowa niczego nowego nie odczytałem, bo wszystkie myśli te zostały zawarte w raporcie MAK. Ale jedno było bardzo zachęcające zdanie – będziemy z polskimi specjalistami rozmawiać.

Plują, a my mówimy, że pada deszcz – ocenił słowa ministra poseł Kamiński z PIS. - Mam wrażenie, że Rosjanie wymierzyli nam kolejny policzek i to na oczach całego świata. Ta konferencja pokazuje fiasko polityki Donalda Tuska w sprawie rozwiązania katastrofy smoleńskiej. Rosjanie próbowali wybielać swoich kontrolerów, mówili, że lotnisko było sprawne. To wszystko były kłamstwa. Powinniśmy cały czas naciskać na Rosjan mamy walczyć o rangę Polski

Moim zdaniem komisja Millera wypełniła swoje zadanie – powiedział poseł Zalewski z PO - i to potwierdziła dzisiejsza konferencja MAK. Odpowiedź MAK mi się nie podobała, ale niczego innego się nie spodziewałem. MAK robiąc dziś konferencje tłumaczył się. A tylko winny się tłumaczy.