Na swoim blogu w Salonie24.pl Agnieszka Romaszewska przypomina:
Za wielkie struktury komunikacyjne w naszym systemie (na przykład kolej) wciąż, póki jeszcze nie "zderegulowano" i nie rozparcelowano do reszty wszystkiego, odpowiada państwo i nikt tego państwa, od odpowiedzialności za nie, zwolnić nie może.
W wielu krajach ta sytuacja jest uważana za oczywistą i akceptowana. Nie u nas. U nas wymaga się od obywateli uznania wiekopomnej zasady Forresta Gumpa, iż "shit happens". Sam. I okrucieństwem oraz "wykorzystywaniem ludzkiej tragedii" jest zastanawianie się nad systemowymi przyczynami katastrofy, ba, zakładanie, że takie być mogły…
Autorka podkreśla, że:
Znając opłakany stan polskiej kolei podzielonej na dziesiątki kiepsko kooperujących spółek, oglądając opłakane efekty dotychczasowych działań, nie wydaje mi się dziwne, że ktoś to może łączyć z kolejnymi katastrofami - także z ostatnią. Dane są dosyć jasne.
Już w roku 2007 za czasów poprzedniego rządu - Urząd Transportu Kolejowego sporządził opracowanie mówiące o wyraźnym zwiększaniu się liczby awarii i wypadków na koleji. Ciekawe jak to wygląda po kolejnych 4 latach? Oczywiście jest możliwe, że cały ten zrakowaciały i chory system nie miał nic wspólnego z ostatnią katastrofą, a wynikła ona z czystego przypadku.
W końcu człowiek ciężko chory na raka też może wpaść pod samochód…, ale wydaje się to niezwykle mało prawdopodobne. Do zakresu działań państwa należy też zarządzanie ryzykiem. Jak to mówią fachowcy: materializacja zbyt dużej liczby ryzyk - źle świadczy o systemie.
Dlatego zdaniem red. Romaszewskiej-Guzy, gdy "z przerażeniem oglądamy efekty największej po 1989 roku katastrofy kolejowej":
Ważne jest by domagać się od rządzących wyciągnięcia wniosków. Nie chodzi o to, by "rozstrzelać" pospiesznie ministra Nowaka, który na obecny stan kolei tyle miał dotychczas wpływu co na mijającą zimę. Chodzi o to, by nikt się nie wykręcał, że wszystko jest wspaniale. Nie jest wspaniale. Jest bardzo źle.
I skoro niedostatecznie ten temat poruszała dotychczas opozycja, skoro nie robiła tego wystarczająco wyraziście i głośno, woląc swoje ideologiczne spory i połajanki w kwestii "braku patriotyzmu" (bo to prościej i łatwiej), to powinni to robić obywatele, media. (…) Koniec spokoju - ponosicie odpowiedzialność za kraj. Samiście w końcu tego chcieli.