Reklama

Sławomir Sierakowski: Rząd działa reaktywnie, zamiast inicjatywnie

Szef "Krytyki Politycznej" mówi, że tam, gdzie wszyscy chcą się przede wszystkim podobać, jest zawsze dużo kamer, ale nie dzieje się nic ważnego
Sławomir Sierakowski: Rząd działa reaktywnie, zamiast inicjatywnie

Foto: W Sieci Opinii

Konieczne jest wprowadzenie nowoczesnej polityki społecznej w Polsce. Ale do tego nigdy nie dojdzie, jeżeli rząd będzie działał wyłącznie reaktywnie, a nie inicjatywnie, czyli zamiast własnego przemyślanego i kompleksowego planu, reagował będzie głównie na słupki sondażowe, jak wcześniej, albo na problemy dziury budżetowej, jak teraz.

Sławomir Sierakowski podkreśla:

Nieufność obywateli powinno budzić sprowadzenie całej reformy do jednego prostego parametru, czyli wieku emerytalnego. 

Pytany przez serwis fakt.pl, czy szeroko relacjonowane konsultacje społeczne premiera przyniosły efekt – odpowiada zaskakująco:

Przy tak arytmetycznym i hurtowym podejściu do sprawy, to w ogóle nie rozumiem, co tu konsultować. Mamy dyskutować, czy dwa plus dwa jest cztery? Albo zastanawiać się wspólnie, jak bardzo zmęczeni będziemy pięć lat więcej pracując?

Reklama
Reklama

Sierakowski zauważa pozytywną rolę ludowców:

Kilka dni po szczerym wyznaniu Pawlaka, że nie liczy sam na polskie emerytury, premier Tusk jeszcze odważniej wypowiedział się w kwestii skuteczności państwa polskiego. Tylko tym razem wcale nie bulwersująco, ale bardzo słusznie, przyznając wprost, że cała sieć państwowych urzędów pracy, podobnie jak wynajmowanie prywatnych firm do szkolenia bezrobotnych, wykazuje się minimalną skutecznością.

Cały ten system, na który idzie morze pieniędzy, to zinstytucjonalizowana hipokryzja. Opłacamy sobie w ten sposób alibi zwalniające nas przed odpowiedzialnością za los bezrobotnych lub niemogących się znaleźć lepszej pracy. Może dlatego nikogo wypowiedź premiera nie zainteresowała, a mogłoby wyjść coś pozytywnego z poważnej dyskusji publicznej na ten temat.  

Sierakowski mówi też o Millerze i Palikocie.

Obaj panowie wybrali dla siebie różne role w tej sytuacji. Miller chce przyciągnąć niezadowolonych stanowczym sprzeciwem, a Palikot sygnalizując, że może w ich imieniu wytargować jakiś kompromis. Nie wiem, co się Polakom bardziej spodoba. Wiem za to, że tam, gdzie wszyscy chcą się przede wszystkim podobać, jest zawsze dużo kamer, ale nie dzieje się nic ważnego.

Publicystyka
Estera Flieger: Tak się robi kiełbasę
Materiał Promocyjny
Jak zostać franczyzobiorcą McDonald’s?
Materiał Promocyjny
OTOMOTO rewolucjonizuje dodawanie ogłoszeń
Publicystyka
„Polski SAFE”, czyli Nawrocki próbuje zmienić ustrój bez zmiany konstytucji
Publicystyka
Marek A. Cichocki: SAFE, czyli czy Polacy w ogóle „umieją w wojnę”?
Publicystyka
Od wielkiej przyjaźni do wizji zagłady. Zapomniana historia relacji Izraela i Iranu
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama