Wieloukładowy zespół zapalny powiązany z COVID-19 (PIMS) to rzadkie powikłanie zakażenia nowym koronawirusem SARS-CoV-2 u dzieci. Choroba przypomina infekcję – dzieci z PIMS gorączkują, często mają ból brzucha lub biegunkę, wysypkę, zapalenie spojówek. Nie jest to jednak choroba zakaźna, a w jej leczeniu stosuje się leki tłumiące stan zapalny w organizmie. U części pacjentów PIMS ma bardzo ciężki przebieg i może zagrażać życiu, dlatego dzieci z tą chorobą powinny być leczone w szpitalu.

Obecnie, według  MOIS-CoR, projektu badawczego uczelni z Warszawy i z Wrocławia w ramach którego prowadzony jest m.in. rejestr przypadków PIMS wynika, że w Polsce musiało się z nim zmagać ok. 500 dzieci.

PIMS rozwija się u ok. 1/3000 dzieci zakażonych SARS-CoV-2. Lekarze i badacze zwracają uwagę na to, że do szpitali trafia coraz więcej zakażonych dzieci, więc statystycznie więcej będzie też tych, u których rozwinie się PIMS.

W populacji amerykańskiej, gdzie jak dotąd odnotowano najwięcej przypadków, śmiertelność pomimo podjętego leczenia wynosi 1,5-2 proc.

Zagrożenie dla chłopców

W grudniu zespół z Interdyscyplinarnego Centrum Modelowania Matematycznego i Komputerowego UW, Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu oraz Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, wspomagany przez lekarzy i naukowców z Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego we Wrocławiu czy Instytutu Biochemii i Biofizyki Polskiej Akademii Nauk, opublikował na łamach „Scientific Reports” wyniki wspólnych badań dotyczących tej choroby. Praca pt. „Distinct characteristics of Multisystem Inflammatory Syndrome in Children in Poland” opisuje przebieg choroby w populacji 274 dzieci z PIMS w Polsce.

- Rozpoczynając badanie nie spodziewaliśmy się aż tak licznych zachorowań na PIMS w Polsce. Około miesiąc po rozpoczęciu fali jesiennej COVID-19 w 2020 roku, na oddziałach pediatrycznych zaczęło przybywać dzieci z PIMS, to była prawdziwa ‘epidemia w epidemii – zaznacza dr Magdalena Okarska-Napierała z Kliniki Pediatrii z Oddziałem Obserwacyjnym Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

 - PIMS to ciężka choroba, wymagająca leczenia szpitalnego z zaangażowaniem różnych specjalistów. W Stanach Zjednoczonych Ameryki czy Wielkiej Brytanii co najmniej połowa dzieci z takim rozpoznaniem wymagała leczenia na oddziałach intensywnej terapii dziecięcej, a część z nich – respiratoroterapii. W Polsce odsetek dzieci leczonych w warunkach intensywnej terapii był znacznie mniejszy, niespełna 10 proc. – dodaje dr Kamila Ludwikowska z Kliniki Pediatrii i Chorób Infekcyjnych Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu.

Z analiz poszczególnych przypadków w Polsce, uzupełnionych danymi z innych krajów, głównie z USA czy z Wielkiej Brytanii, wynikało, że podobnie jak tam, na PIMS chorują głównie dzieci w wieku szkolnym. - Do najczęstszych objawów poza gorączką należą zmiany skórne, śluzówkowe, objawy ze strony jamy brzusznej i zaburzenia kardiologiczne. Obserwowaliśmy także podobną kompilację odchyleń w badaniach laboratoryjnych m.in. z bardzo wysokimi markerami stanu zapalnego, małą liczbą limfocytów, niskim stężeniem sodu w surowicy. Jako pierwsi wykazaliśmy natomiast, że nie tylko wiek, ale i płeć mogą wpływać na wystąpienie jak i przebieg choroby, a największe ryzyko ostrych powikłań kardiologicznych dotyczy nastoletnich chłopców – mówi dr Magdalena Okarska-Napierała.  

Co istotne z praktycznego punktu widzenia, dzięki zastosowanym rozwiązaniom statystycznym, autorom opracowania udało się również wyodrębnić cechy diagnostyczne PIMS związane z cięższym przebiegiem choroby obecne już przy przyjęciu do szpitala.

Szczepienia dzieci

Sposobem na zapobiegnięcie ciężkiemu przebiegowi Covid-19 u dzieci jest szczepienie – z danych wynika, że szczepionki chronią aż w 99 proc.

Od 15 grudnia mogą je otrzymywać dzieci w wieku 5-11 lat. Jak podaje Ministerstwo Zdrowia, obecnie zaszczepionych jest 135 tys. z blisko 250 tys. zarejestrowanych na szczepienie. Najwięcej chętnych jest 11-latków bo aż 50 tys. i 10 – latków – 45 tys. 

Z kolei dzieci od 12 do 17 roku życia mogą szczepić się już od czerwca. Jak wynika z danych Ministerstwa Zdrowia, do tej pory zaszczepiło się dwa miliony nastolatków.