Minister spraw wewnętrznych Arye Deri oświadczył, że jest zszokowany zabójstwem, którego ofiarą padł ojciec czwórki dzieci, 39-letni rabin Shai Ohayon. Do ataku doszło w mieście Petach Tikwa, oddalonym od Tel Awiwu o 10 km.

Podejrzanym o dokonanie zbrodni jest 46-letni Khalil Abd al-Khaliq Dweikat z Zachodniego Brzegu, który miał oficjalne pozwolenie na pracę w Izraelu. Mężczyzna został aresztowany w pobliżu miejsca ataku.

Wstępne wyniki dochodzenia izraelskiej policji wskazują na "nacjonalistyczne motywy" sprawcy.

Według izraelskich służb Szin Bet, zatrzymany - ojciec sześciorga dzieci - nie był wcześniej podejrzany o działalność terrorystyczną. Śledczy badają kwestię ewentualnych zaburzeń psychicznych mężczyzny. Policja podała, że przy zatrzymanym znaleziono zakrwawiony nóż.

Jak zauważa "The Times of Israel", w Izraelu rzadko zdarza się, by ataków dokonywały osoby z pozwoleniem na pracę, których przeszłość sprawdzają służby, nieczęsto też sprawcami zamachów są osoby po 40. roku życia.

Tuż przed atakiem na rabina premier Benjamin Netanjahu udostępnił w mediach społecznościowych artykuł wyrażający radość, że po raz pierwszy od 56 lat w ciągu 365 dni żaden Izraelczyk nie zginął w zamachu terrorystycznym.

Po ataku szef rządu przekazał kondolencje rodzinie rabina. "Będziemy się starali, by dom terrorysty został zburzony, będziemy się domagać najsurowszej kary" - oświadczył.

Zdaniem przedstawicieli rządu, burzenie domów osób skazanych za terroryzm odstrasza potencjalnych kolejnych agresorów. Zdaniem krytyków, jest to forma odpowiedzialności zbiorowej, która może motywować członków rodziny terrorystów do przeprowadzania samodzielnych ataków.