W eksplozji ładunku wybuchowego ranni zostali mężczyzna, kobieta i nastolatek.
Prokuratura podaje, że ranny w ataku mężczyzna mieszka w Monako od 2021 roku i nie toczy się przeciwko niemu żadne śledztwo
Prokurator odmówił potwierdzania tożsamości domniemanego celu ataku. Media powiadomiły wcześniej, że jedną z osób rannych w eksplozji jest ukraiński oligarcha Wadym Jermołajew. Biznesmen działający m.in. w branży nieruchomości i rolno-spożywczej został objęty w grudniu 2023 r. ukraińskimi sankcjami za kontynuowanie działalności na okupowanym przez Rosję Krymie.
Czytaj więcej
W eksplozji plecaka pozostawionego na ulicy w Monako (wcześniej informowano, że plecak pozostawiono w holu jednego z bloków mieszkalnych) ucierpiał...
- Mężczyzna mieszka w Monako co najmniej od 2021 roku. W księstwie nie toczy się przeciwko niemu żadne śledztwo i nie jest on poszukiwany przez zagraniczne władze - oświadczył Thibault.
Życie mężczyzny rannego w zamachu nie jest zagrożone. Kobieta nadal w stanie krytycznym. Wszyscy ranni to Ukraińcy
Do eksplozji doszło 29 czerwca w północno-wschodniej części Monako. Podejrzany miał zostawić przed wejściem do domu pakunek, po czym zbiegł. Nie został dotąd zidentyfikowany ani aresztowany, jednak policja jest na jego tropie i próbuje odtworzyć trasę ucieczki – poinformowała agencja dpa. Zdaniem prokuratury tylko jeden sprawca stał za atakiem.
Thibault przekazał, że życie ciężko rannego mężczyzny nie jest już zagrożone, ale stan rannej kobiety nadal jest krytyczny. Trzecia osoba, nastolatek, odniósł lekkie obrażenia. Poszkodowani nie zostali jeszcze przesłuchani. Wcześniej telewizja BFMTV przekazała, że obywatelami Ukrainy są wszystkie osoby, które ucierpiały w zamachu.
Tuż po eksplozji szef rządu Monako Christophe Mirmand twierdził, że prawdopodobnie doszło do ataku terrorystycznego. Mirmand dodał, że według jego wiedzy „to pierwszy raz w historii, kiedy w księstwie doszło do takiego czynu”.