Oszuści zadzwonili na prywatny numer policjantki. Dzwoniąca osoba podawała się za pracownika banku i przekonywała, że pieniądze na koncie kobiety są zagrożone. Choć początkowa rozmowa brzmiała wiarygodnie, policjantka szybko wyczuła, że ma do czynienia z próbą oszustwa.

Jak wyglądała rozmowa policjantki z oszustami?

Żubertowska nie przerwała od razu połączenia. Celowo prowadziła rozmowę dalej, by rozpoznać mechanizmy działania sprawców i później wykorzystać je w komunikatach profilaktycznych. Jak wyjaśniła w rozmowie z Radiem Zet, chciała „zidentyfikować jak najwięcej cech oszustwa”, aby pokazać innym, jak naprawdę wygląda taka manipulacja. Oszuści pytali ją, w jakich bankach ma rachunki, ile pieniędzy znajduje się na koncie, a potem zaczęli rozwijać opowieść o rzekomej próbie wzięcia kredytu na jej dane.

Czytaj więcej

Sądy kwestionują prawo ITD do karania za nieujawnienie kierowcy

Rozmówca twierdził, że uruchomiono specjalną procedurę, a do kontaktu będą włączani kolejni „specjaliści” od systemów bankowych, bezpieczeństwa, a nawet rzekomi policjanci z Komendy Głównej Policji. Oszuści chcieli, by kobieta wypłaciła wszystkie środki i wpłaciła je na „bezpieczne” konto. Gdy wspomniała, że ma też gotówkę w domu, natychmiast dostosowali scenariusz do tej informacji, nakłaniając ją, aby wpłaciła ją do wpłatomatu.

Oszuści  instruują swoich rozmówców, w jaki sposób mają wykonać poszczególne ruchy i operacje. Towarzyszą im od początku rozmowy do końca. Tak też było w moim przypadku. Charakterystyczne było to, że nie pozwalali mi się rozłączyć, nawet żebym mogła wyjść z mieszkania i udać się do placówki bankowej – wyjaśnia policjantka

Nadkomisarz Magdaleny Żubertowskiej z Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach

Gdy nadkomisarz chciała się rozłączyć, rozmówcy tłumaczyli, że chodzi o bezpieczeństwo. W rzeczywistości jednak chcieli wywrzeć presję na kobietę i uniemożliwić jej zweryfikowanie historii, np. w placówce banku.

Jak zakończyła się próba oszustwa?

Rozmowa trwała ponad dwie godziny. Przez cały ten czas oszuści próbowali wydobyć jak najwięcej informacji o finansach policjantki i nakłonić ją do przekazania środków. Kiedy zorientowali się, że nie osiągną celu, stracili cierpliwość i zaczęli ją wyzywać.

Czytaj więcej

Księżyc nie jest już taki sam. Oto, co zmieniło się po 50 latach od misji Apollo

Magdalena Żubertowska tłumaczy, że „policjanci nigdy nie proszą o przekazanie pieniędzy i nigdy nie angażują postronnych osób” do takich działań. Radzi, by w podobnej sytuacji przede wszystkim zachować spokój, przerwać rozmowę i samodzielnie skontaktować się z bankiem lub policją. W trakcie rozmowy naszą czujność powinno wzbudzić przełączanie między różnymi osobami, próby uwiarygodnienia przekazywanych informacji, różne akcenty językowe rozmówców, zniechęcanie do rozłączenia się, a także nakłanianie do przelania pieniędzy w rzekomo bezpieczne miejsce.