Bijatyka wybuchła w piątek  około godziny 21.30 przed jedną z restauracji w Essen. Policja szacuje, że na miejscu zebrało się około 100 osób – nie tylko uczestnicy bójki, ale także gapie. Do interwencji skierowano „duży kontyngent” policjantów, a nawet śmigłowiec. Kilka osób zostało rannych, w tym dwóch policjantów.

Sytuacja uspokoiła się dopiero dużo po północy. Podczas rewizji na miejscu bijatyki znaleziono stalowe pałki i noże. Według policji zdarzenie to miało związek z „konfliktem przestępczych klanów”.

Policja wzmacnia patrole

Dzień wcześniej wieczorem doszło też do podobnych zajść w oddalonym o 30 km od Essen mieście Castrop-Rauxel. Rannych zostało co najmniej siedem osób, w tym dwie ciężko. Również tam policjanci znaleźli w trakcie rewizji noże, pałki, maczety i jedną sztukę broni palnej.

W sobotę policja zapowiedziała wzmocnienie patroli w obu miastach. Trzeba zakładać, że uczestnicy obu konfrontacji „prawdopodobnie znów będą chcieli się spotkać” – powiedział mediom rzecznik policji w powiecie Recklinghausen.

Wojna klanów eskaluje

Dziennik „Bild” spekulował już, że trwa dzielnicowa wojna klanów, która obecnie eskaluje. Według „Bilda” także konflikt w Essen jest jej częścią. Gazeta twierdzi, że chodzi prawdopodobnie o spór klanów libijskiego i syryjskiego. Doniesienia te nie zostały jednak oficjalnie potwierdzone.