Kto zabił redaktora Wojciecha Cieślewicza? Śledztwo IPN

Pion śledczy IPN w Szczecinie zdecydował o wznowieniu śledztwa w sprawie śmiertelnego pobicia przez funkcjonariuszy ZOMO Wojciecha Cieślewicza, dziennikarza „Głosu Wielkopolskiego”.

Publikacja: 20.03.2023 03:00

Konferencja prasowa dotycząca wznowienia śledztwa w sprawie pobicia Wojciecha Cieślewicza

Konferencja prasowa dotycząca wznowienia śledztwa w sprawie pobicia Wojciecha Cieślewicza

Foto: Mikołaj Bujak (IPN)

Został on skatowany w Poznaniu 13 lutego 1982 r. Obrażenia były na tyle poważne, że zmarł w szpitalu 2 marca 1982 r.

– To tragiczne zdarzenie nie zostało dotąd wyjaśnione, a sprawa ta pozostaje wciąż jedną z tajemnic okresu stanu wojennego – przypomina szef pionu śledczego IPN Andrzej Pozorski.

13 lutego 1982 r. 29-letni Wojciech Cieślewicz przed godziną 17 wracał do domu z centrum Poznania, gdzie odbywała się manifestacja związana z rocznicą wprowadzenia stanu wojennego. Na moście Teatralnym czekał na tramwaj linii 8, którym chciał wrócić do domu. Około 17.40 na przystanek wbiegło jednak kilku funkcjonariuszy ZOMO, którzy skierowani zostali do spacyfikowania demonstracji. „Jeden z funkcjonariuszy bez powodu i ostrzeżenia, zaczął bić Cieślewicza po głowie pałką szturmową. Dziennikarz upadł na chodnik, a gdy się podnosił otrzymał kolejne ciosy w głowę, po których już nie mógł wstać” – przypomina IPN.

Czytaj więcej

PiS nie chce słuchać działaczy konspiry

Funkcjonariusze milicji, nie udzielając mu pomocy, pozostawili go leżącego na chodniku. Cieślewiczowi pomogły osoby znajdujące się na przystanku, które odwiozły go do domu.

Wojciech Cieślewicz w domu stracił przytomność i już jej nie odzyskał. Przewieziono go do szpitala. Okazało się, że „doznał masywnych i rozległych obrażeń”, co spowodowało jego zgon 2 marca.

Jak przypomina IPN, po jego śmierci podjęte zostały działania, których celem było zatarcie śladów przestępstwa i niedopuszczenie do postawienia jego sprawców przed sądem.

Śledztwo dotyczy nie tylko ustalenia okoliczności śmierci redaktora, ale też utrudniania postępowania karnego przez ówczesnych śledczych.

– Zniszczono dokumentację wytworzoną przez jednostki ZOMO operujące tego dnia w Poznaniu, nakłaniano świadków do składania fałszywych zeznań, ukrywano dowody oraz tworzono fałszywe, zaś śledztwo Prokuratury Wojsk Lotniczych w Poznaniu było swego rodzaju formalnością, przeprowadzono je pobieżnie, dążąc do jak najszybszego zakończenia postępowania – przypomina Andrzej Pozorski.

I dodaje, że śledztwo zostało wznowione, bowiem odnaleziono nowe dowody w tej sprawie: zarówno dokumenty, jak i zeznania świadków, które – być może – doprowadzą do ustalenia przebiegu zdarzenia i roli, jaką w nim odegrały poszczególne osoby, a także do wykrycia sprawców przestępstwa.

Śledztwo dotyczy nie tylko ustalenia okoliczności śmierci redaktora, ale też utrudniania postępowania karnego przez ówczesnych śledczych, a także stosowania wobec innych osób zatrzymanych w ramach akcji pacyfikacyjnej ZOMO tzw. ścieżek zdrowia. Ma także na celu ustalenie odpowiedzialności ówczesnych przełożonych funkcjonariuszy ZOMO, którzy brali udział w wydarzeniach 13 lutego 1982 r. w Poznaniu.

Przestępczość
Posiedzenie ws. Leszka Czarneckiego odwołano. Sędzia nie chce prowadzić sprawy miliardera
Przestępczość
Mafia zarabia na wojnie. Zwiększył się przemyt z Ukrainy do Polski
Przestępczość
Archaiczne przepisy: Nie wystarczy brak zgody na gwałt
Przestępczość
Leszek Czarnecki podróżował, gdy nie mógł. Prokuratura wnioskuje o areszt
Materiał Promocyjny
ESG - Raportowanie w praktyce – IV edycja
Przestępczość
Pedofilia. Ogromna skala krzywd w Kościele
Przestępczość
Powtórka z rozliczania aferzystów z WGI. Rusza proces w pierwszej aferze finansowej III RP