Wśród produktów z krajów Unii Europejskiej i spoza Wspólnoty, które w trzecim kwartale 2015 roku skontrolowała Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych (IJHARS), znalazło się 14 partii artykułów pochodzących z Czech. Kontrola parametrów fizykochemicznych wykazała nieprawidłowości w pięciu, czyli 35,7 proc. z nich.
W co piątym produkcie inspektorzy wykazali obecność składnika, który nie pojawił się w wykazie na opakowaniu. W przypadku szynki praskiej zabrakło karagenu, który poprzez wiązanie wody w produkcie zwiększa jej masę. Na etykiecie bio jogurtu naturalnego nie było benzoesanu sodu (substancji konserwującej), a surowca drobiowego na pasztecie wieprzowym.
W dwóch czeskich produktach na etykiecie zamieszczono informacje sprzeczne z wynikami badań laboratoryjnych: zawartość truskawek w musli bezglutenowym z truskawkami i migdałami była zaniżona, z kolei zawartość ekstraktu brzeczki w piwie ciemnym porter była zawyżona.
Najwięcej nieprawidłowości dotyczy nazw produktów. W przypadku grubo mielonego pasztetu z kawałkami wątróbki od mistrza rzeźnika zabrakło informacji o rodzaju zastosowanego mięsa wieprzowego. Pasztet z żurawiny nie zawierał żurawiny, a ciemny porter (24 – proc. ekstrakt Primator) nie miał na etykiecie nazwy „piwo" oraz wyeksponowania na froncie opakowania procentowej zawartości ekstraktu. Mogło to sugerować, że podana wartość odnosi się do alkoholu.
W przypadku dwóch badanych artykułów producenci nie wywiązali się z obowiązku podawania informacji w języku polskim, co utrudnia polskiemu konsumentowi odczytanie informacji o produkcie – zaznacza Inspekcja.
IJHARS zapowiada, że w związku ze stwierdzonymi nieprawidłowościami kontrole produktów sprowadzanych z zagranicy będą kontynuowane.
- System kontroli żywności w Polsce funkcjonuje sprawnie, zgodnie ze wszystkimi przepisami unijnymi i krajowymi – mówi Stanisław Kowalczyk, główny inspektor jakości handlowej artykułów rolno – spożywczych.
Czarny PR wokół jakości polskiej żywności pojawił się w Czechach na przełomie 2012/2013 roku. Przyłączyli się do niego także Słowacy. Jeszcze w lutym 2014 r. ok. 30 proc. Czechów uważało, że polskie towary są niezdrowe i niebezpieczne i ogólnie słabej jakości – wynika z badania Media Research dla MarketingSalesMedia. Prawie 60 proc. badanych przyznało, że ich unika. Dziś producenci przyznają, że sytuacja się poprawiła. Jest to m.in. efekt działań promocyjnym naszego ministerstwa rolnictwa.