Oto przegląd najważniejszych wydarzeń, które miały miejsce w nocy z 24 na 25 października:
Noc zamieszek we Francji, Włoszech, Portugalii i Albanii
We Francji trwa kolejna fala protestów młodzieży i zwolenników lewicy. W sobotnich protestach na terenie całego kraju wzięło udział 410 tysięcy osób, jednak związki zawodowe twierdzą, że rzeczywista liczba była dwukrotnie wyższa. W Paryżu protesty były spokojniejsze niż poprzednie, ale w innych miastach znowu przerodziły się w zamieszki. Szef MSW Francji Laurent Nunez poinformował w sobotę wieczorem, że zatrzymano prawie 1000 osób, ale zatrzegł, że liczba ta rośnie.
Protestujący przeciwko rosnącym kosztom życia we Włoszech także starli się z policją. W Mediolanie, Turynie, Rzymie i innych miastach demonstracje przerodziły się w zamieszki. Uczestnicy protestów rzucali w funkcjonariuszy petardami, racami i butelkami. Służby odpowiedziały użyciem armatek wodnych, gazu łzawiącego, a wobec niektórych uczestników także pałek. Doszło do zatrzymania ok. 380 osób. Premier Giorgia Meloni zapowiedziała nowe przepisy karne, które mają zapobiegać przemocy podczas manifestacji. Chodzi m.in. wysokie kary za udział w aktach przemocy podczas protestów, możliwość prewencyjnego zatrzymania nawet osób nieletnich oraz wprowadzenie odpowiedzialności finansowej ich rodziców za szkody powstałe w wyniku aktów wandalizmu.
W stolicy Portugalii, Lizbonie, protestujący przeciwko mocno ograniczonej dostępności mieszkań rozbili ponad 100 namiotów wzdłuż jednej z głównych ulic miasta i na placu Rossio. Krótko po godzinie 2. w nocy kilkudziesięciu funkcjonariuszy, niektórzy z psami policyjnymi, wkroczyło do obozu, zaatakowało demonstrantów i dokonało kilku aresztowań. Wcześniej ostrzegli protestujących, że jeśli nie zechcą usunąć namiotów, zostaną one rozebrane. Tym, którzy stawią opór, grożono oskarżeniami o nieposłuszeństwo. Protest odbył się po podobnych demonstracjach w Belgii, Francji, Włoszech i Hiszpanii.
Tysiące osób wzięły udział w sobotnim proteście antyrządowym w stolicy Albanii. Demonstranci domagający się rezygnacji premiera Ediego Ramy podpalili budynki rządowe i banki, rozbili witryny sklepowe i zerwali kostkę brukową, aby rzucać nią w policję. W Tiranie doszło do gwałtownych starć z policją, która użyła gazu łzawiącego, armatek wodnych i strzelała gumowymi pociskami. Według władz od połowy października w zamieszkach rannych zostało ponad 300 osób. Nie ma informacji o liczbie zatrzymanych.
Czytaj więcej
Przez kolejne europejskie miasta przeszła fala demonstracji. We Włoszech protestowano przeciwko rosnącym kosztom życia, natomiast w Belgii domagano...
Trump chce wrócić do robienia interesów z Rosją i Ukrainą
Po oddaniu głosu w wyborach połówkowych do Kongresu i na gubernatora Florydy prezydent USA Donald Trump spotkał się na Florydzie z dziennikarzami. Odpowiedział m.in. na pytanie o informacje na temat potencjalnej inwestycji rosyjskich firm w wielki projekt gazowego hubu na Alasce. Trump odmówił komentarza na temat tych doniesień, lecz mówił o ogólnym powrocie do biznesu z Rosją.
- Chcielibyśmy wrócić do życia, gdzie Rosja i Ukraina zawierają porozumienie, a wtedy bylibyśmy w stanie robić interesy z obiema stronami – powiedział Trump. Przypominał przy tym o zawartym z Kijowem porozumieniu surowcowym. - Z pewnością będziemy robili interesy z Ukrainą i z Rosją po tym, jak ta wojna się zakończy – dodał.
„New York Times” doniósł, że jedna z amerykańskich firm biorąca udział w eksploatacji złóż LNG na Alasce, Polar LNG, korzystała z pieniędzy rosyjskiego koncernu energetycznego Novatek. Pieniądze miały być ukryte jako inwestycja z Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Novatek ma też starać się o nabycie części udziałów w amerykańskiej spółce.
Czytaj więcej
Donald Trump może dziś ogłosić plany wykorzystania obiecanego przez Koreę Południową strategicznego pakietu inwestycyjnego o wartości około 54 mld...
Barrack Obama w Detroit uderza w administrację Trumpa
Były demokratyczny prezydent USA Barrack Obama w swoim wystąpieniu podczas wiecu w Detroit w stanie Michigan zarzucił Donaldowi Trumpowi, że „podjął szereg złych decyzji”, a za najpoważniejszą z nich uznał rozpoczęcie wojny z Iranem.
- Oczywiście Iran nie miał broni jądrowej. Ograniczyliśmy jego program nuklearny, ponieważ zawarłem porozumienie, które — jak wszyscy przyznawali — powstrzymywało Iran przed zdobyciem broni jądrowej. Nie musiałem wystrzeliwać ani jednego pocisku. Postawiłem na dyplomację - dodał Obama, odnosząc się do podpisanego w 2015 r. porozumienia nuklearnego z Iranem (JCPOA). Trump ogłosił wycofanie się z niego w 2018 r.
Według Obamy strategiczna pozycja Iranu jest dziś silniejsza niż przed początkiem wojny ze względu na blokadę cieśniny Ormuz. - To decyzja podjęta przez tę administrację. I właśnie dlatego wzrosły ceny ropy, oleju napędowego i praktycznie wszystkiego innego. A wojna się nie skończyła - kontynuował Obama. - To nie są poważni ludzie, a my płacimy za ich brak powagi - dodał były prezydent.
Czytaj więcej
Już nie tylko demokraci, ale i republikanie tak w Izbie Reprezentantów jak i w Senacie odrzucają deal, jaki Donald Trump usiłuje zawrzeć z Władimir...